publikacja 09.11.2011 00:15
Biskupi polscy nie zabronili rozpowszechnionej w Polsce praktyki pogrzebu z urną. Przypominają jednak, że Kościół zaleca i popiera zwyczaj grzebania ciała zmarłych.
Henryk Przondziono
Pieta – Maryja z martwym Synem na łonie. Ta scena zawsze inspirowała chrześcijan do szacunku wobec ludzkiego ciała
Klimat społeczny mamy taki, że każdy głos hierarchów Kościoła bywa traktowany jako zamach na wolność. Co oni tam znowu wymyślili? Dlaczego utrudniają życie? Czemu tym razem wybrzydzają na kremację? Obawiam się, że list pasterski odczytywany w kościołach w niedzielę 13 listopada może spotkać się z taką reakcją. Wyjaśnijmy rzecz oczywistą. Każdy człowiek ma prawo wybrać formę pochówku: pogrzeb tradycyjny z trumną albo kremacja. Kościół natomiast ma prawo mieć swój pogląd na ten temat i proponować go katolikom. Chrześcijańska tradycja przez prawie dwadzieścia wieków opowiadała się za grzebaniem ciała ludzkiego, a kremacja była wprost zakazana. Dopiero w 1963 roku Kościół zezwolił na chrześcijański pogrzeb tych, którzy zdecydowali się na spalenie zwłok. Ale nadal preferuje tradycyjny pochówek. Polscy biskupi sprawy kremacji nie stawiają na ostrzu noża, przeciwnie, wykazują daleko idącą tolerancję dla tych, którzy decydują się na to. Proszą tylko o rozważanie sprawy. „Wszystkich tych, którzy biorą pod uwagę możliwość kremacji, prosimy, aby tej decyzji nie podejmowali pochopnie i kierowali się chrześcijańską tradycją”. Nie ma tu żadnego nakazywania, zakazywania, wyklinania, jest prośba o przemyślenie tematu. Chodzi więc o to, by katolicy poznali stanowisko Kościoła i rozważyli swoją decyzję. Kto zechce, ten posłucha.
To słowo, mające grecki rodowód, oznaczało dosłownie sypialnię. Pisarze chrześcijańscy przejęli je jako obrazowe określenie miejsca, w którym ludzie śpią w oczekiwaniu na zmartwychwstanie. Cmentarz uważany był za przestrzeń sakralną. Łączyło się to z prawdą, że ciało człowieka za życia było świątynią Ducha Świętego, więc także „opustoszałej” świątyni ciała należy się szacunek. Na cmentarzach stawiano kaplice, zmarłych chowano także w kościołach lub obok nich. Praktyka grzebania zwłok wynikała więc z poglądów religijnych, nie było to tylko mechaniczne przejęcie zwyczaju dominującego w judaizmie. Z kolei stanowcze odrzucenie kremacji popularnej w świecie rzymskim i w innych pogańskich kulturach łączyło się z przekonaniem, że totalna destrukcja zwłok jest symbolem nicości i dlatego sprzeciwia się w sensie symbolicznym prawdzie o zmartwychwstaniu. Tertulian nazwał kremację „najdzikszym zwyczajem”. Chrześcijański rytuał pogrzebowy nie był nigdy kwestią ściśle dogmatyczną, ale raczej zwyczajową. Tym niemniej mamy do czynienia ze zgodną i powszechną tradycją sięgającą czasów apostolskich.
Zauważmy, że współczesny kontekst kremacji nie jest wcale tak neutralny, jak się to może wydawać. W dużym stopniu łączy się ona z sekularyzacją oraz nurtem kultury, która dehumanizuje śmierć. Kremację propaguje się dziś pragmatycznie, jako procedurę higieniczną, tanią i oszczędzającą miejsce. Krematorium stało się symbolem nowoczesnego, technicznego obchodzenia się ze śmiercią. Czy jednak technika i ekonomia mogą decydować o wszystkim? Kremacja łączy się coraz częściej z anonimowością. W krajach, w których krematoria działają od lat, często zdarza się, że nikt z rodziny nie odbiera urny z prochami. Kremacja umożliwiła też realizację skrajnych pomysłów. Rozsypywanie prochów w morzu lub w tzw. lasach czy na łąkach pokoju, wystrzeliwanie ich w kosmos. Prochy jednego z redaktorów amerykańskiego komiksu zgodnie z jego życzeniem zostały zmieszane z farbą, której użyto do druku specjalnej edycji tego wydawnictwa. Są przedsiębiorstwa wytwarzające z ludzkich prochów tzw. nekrobiżuterię.
Polskie prawo, póki co, zabrania tego typu praktyk. Przepisy mówią, że urna z prochami powinna być złożona w grobie na cmentarzu lub w tzw. kolumbarium, czyli specjalnej ścianie na ludzkie prochy. Ale na wiosnę szykuje się zmiana ustawy o cmentarzach, która prawdopodobnie stworzy możliwość realizacji bardziej „nowoczesnych” pomysłów.
Właściwie do dziś nie określono w jasny sposób, jak powinno odprawiać się pogrzeb w przypadku kremacji. Przepisy liturgiczne starają się wyrazić prawdę, że Kościół wyżej ceni tradycyjną formę pochówku. Dlatego zaleca się, by najważniejsze obrzędy pogrzebu, czyli Msza święta i pożegnanie, odbywały się przed kremacją, czyli nad ciałem, a nie nad urną. Taki sposób postępowania obowiązuje zasadniczo w całym Kościele. Ale kiedy w Polsce pojawiły się pierwsze krematoria, duszpasterze, kierując się intuicją i dwuznacznym zapisem z obowiązującej księgi obrzędów pogrzebowych, zaczęli traktować urnę z prochami tak samo jak trumnę.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł