publikacja 17.11.2011 00:15
Relacje Kościół–państwo mogą być obszarem budowania dobra wspólnego, ale także konfrontacji ideologicznej. Jaką drogę wybierze rząd premiera Tuska?
PAP/Paweł Supernak
Jaki model relacji państwo–Kościół wybierze nowy rząd premiera Tuska
Do tej pory stosował taktykę, którą można opisać jako grzeczne, ale nie zobowiązujące do niczego rozmowy. Wraz z wejściem do Sejmu Ruchu Palikota, marginalizacją SLD oraz dekompozycją PiS sytuacja się zmieniła. Kwestie światopoglądowe staną się ważnym elementem porządkującym scenę polityczną, gdyż zmiany obyczajowe oraz rugowanie symboli religijnych z przestrzeni publicznej będzie przedstawiane jako element szerszego planu koniecznej modernizacji Polski. Ruch Palikota może w tym zakresie liczyć na wsparcie SLD, ale i części polityków PO. Prawdopodobny wydaje się następujący scenariusz: Palikot zgłasza projekt skrajny, na przykład w kwestii związków partnerskich, Platforma wybrzydza, grymasi, ale go nie odrzuca. Z obywatelską troską pochyla się nad nim w komisjach sejmowych. Odrzuca elementy skrajne, na przykład prawo do adopcji dzieci, ale zostawia jej twardy rdzeń i ogłaszając, że ucywilizowała propozycję Palikota, doprowadza do jej przyjęcia. W istocie jednak wywraca to do góry nogami nasze myślenie o ojcostwie, macierzyństwie czy rodzinie. Taki bieg wydarzeń nie jest przesądzony, gdyż w sprawach światopoglądowych premierowi trudno będzie stale narzucać dyscyplinę klubowi parlamentarnemu. Głosowanie nad kandydaturą Wandy Nowickiej na wicemarszałka Sejmu pokazało, że środowiska konserwatywne w Platformie zachowały znaczącą pozycję. Jeśli uda im się zbudować ponadpartyjny sojusz z PiS oraz dysydentami z tego klubu i PSL, to wystarczy 46 posłów Platformy, aby powstrzymać Palikota i jego sojuszników.
Istnieje także możliwość, że nowy rząd Tuska przystąpi do konstruktywnego dialogu z Kościołem, choć dotychczasowa praktyka wskazuje, że jest to wariant mniej prawdopodobny.
Do pierwszej grupy należałoby zaliczyć wprowadzenie nowego modelu finansowania Kościoła w Polsce, co przewiduje art. 22 Konkordatu. Ten obszar nie jest jednak wyłącznie kwestią wewnętrznych relacji Kościół–państwo, Konkordat jest bowiem umową międzynarodową Rządu RP ze Stolicą Apostolską. Dlatego organem właściwym dla wypracowania rozwiązań na tym obszarze jest Komisja Konkordatowa, której przewodniczącym od 2010 r. jest abp Budzik. Trwają w tej chwili rozmowy na temat możliwości przekształcenia Funduszu Kościelnego w inny mechanizm i, jak podkreśla abp Budzik, proponowane przez stronę kościelną rozwiązania, zakładające możliwość dodatkowego odpisu od podatku dochodowego na Kościoły i związki wyznaniowe, nie są oryginalnym pomysłem, ale kopią mechanizmów, które sprawdziły się już w wielu krajach, np. we Włoszech czy Hiszpanii, ale także na Węgrzech, a więc w kraju także wychodzącym z systemu komunistycznego. Arcybiskup Budzik podkreśla, że kluczową kwestią tych propozycji jest zasada pełnej dobrowolności każdego wiernego podejmującego decyzję o przekazaniu jakiejś części swego odliczenia podatkowego do dyspozycji Kościoła, co – rzecz jasna – wymaga także przejrzystości finansów po stronie kościelnej.
Z pewnością ważnym problemem będzie obecność symboli religijnych w przestrzeni publicznej, co wraca w centrum debaty publicznej za sprawą wniosku o zdjęcie krzyża z sali sejmowej. Wydaje się, że w tej kwestii rząd Tuska nie będzie chciał awantur. Wypowiedź przewodniczącego Parlamentu Europejskiego Jerzego Buzka, który zdecydowanie wypowiedział się w obronie krzyża, ale także artykuł premiera Tadeusza Mazowieckiego w „Gazecie Wyborczej”, najważniejszego dzisiaj doradcy prezydenta Bronisława Komorowskiego, podkreślający znaczenie pozytywnych relacji z Kościołem, zdają się zapowiadać, że Palikot w walce z krzyżem sukcesu nie odniesie, co nie znaczy, że sprawa zostanie zamknięta.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł