publikacja 19.01.2012 00:15
Ręce ma jak łapy. Ze dwa razy większe niż jego koleżanki położne. Bierze tymi łapami noworodka, karmi, kąpie, ubiera. A pogląd, że położnictwo to strefa tylko dla kobiet pęka wtedy jak bańka mydlana.
archiwum Radka Niedźwiedzia
Radek Niedźwiedź wykonuje rzadki jak na mężczyzn zawód – jest położnym
Radek Niedźwiedź, rocznik ’83, wzrostu prawie 2 metry, jest jedynym w Warszawie – i jednym z ok. trzydziestu w Polsce – położnym. Tak, położnym, nie położnikiem. Bo ten ostatni to lekarz ginekolog. A Radek kończy Akademię Medyczną co prawda, ale na Wydziale Położnictwa. A jak to się zaczęło? – pytają pacjentki i koleżanki z pracy. Położny Niedźwiedź jest przyzwyczajony, więc odpowiada.
Radek skontaktował się z prof. Bogdanem Chazanem, dyrektorem Szpitala św. Rodziny w Warszawie, szefem MaterCare Polska. Tak, usłyszał, potrzebni są wolontariusze. Tak – to bardzo ciężka robota. Namioty zamiast dachu nad głową, ryzyko AIDS, inne choroby tropikalne. No i ten widok wszechogarniającej, straszliwej biedy.
Z wielu przyczyn jednak (taka malaria, na przykład, która powaliła wielkiego Niedźwiedzia jak muchę) musiał do Polski wrócić wcześniej. Żałował? Trochę tak. Ale przecież niczego w życiu nie można sobie zaplanować tak na sto procent...
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł