O chlebie i wodzie

GN 07/2012 |

publikacja 16.02.2012 00:15

Widziałem, jak umiera moje dziecko. A umierało kilka razy dziennie. A jednak Wiktoria przeżyła. Dziś są jej 22. urodziny. Jak mógłbym z wdzięczności nie zacząć pościć? – opowiada Marcinowi Jakimowiczowi Piotr Jaskiernia.

O chlebie i wodzie Roman Koszowski/GN Piotr Jaskiernia

Marcin Jakimowicz: Czy facet, który pędzi po Stanach 36-tonową 18-kołową ciężarówką, jest w stanie zauważyć drobne, kruche, niepozorne gesty Pana Boga i usłyszeć Jego szept?

Piotr Jaskiernia: – Jasne! Dostrzegam je każdego dnia. Życie składa się z takich drobnostek – małych kwiatków, prezentów od Pana Boga. Jednym z najpiękniejszych takich kwiatów jest moja córka Wiktoria. Dzisiaj są jej 22. urodziny!

Co to znaczy „dość intensywny? Dziś dla Jana Kowalskiego postem jest rezygnacja z Facebooka...
– Staram się przeżyć te 40 dni o chlebie i wodzie. W pierwszym dniu takiego postu wyszedłem na ulicę na południu Chicago. Tam jest dość podejrzana dzielnica, kolorowa ludność, szemrane interesy. Spacerowałem wieczorem i odmawiałem Różaniec, gdy nagle ktoś wskoczył mi na plecy i walnął mnie w szczękę (tak mocno, że przez tydzień mnie bolało). Jestem raczej drobnej postury, nie jestem atletą, więc powinienem od razu przewrócić się na ziemię. A jednak ustałem i zrzuciłem napastnika z pleców. Strąciłem go jak jakiś listek. I wtedy zobaczyłem, że otoczyło mnie trzech Murzynów. Wyciągnęli noże i krzyknęli: wyskakuj z zegarka, portfela, obrączki. A ja chwyciłem krzyż (każdego dnia chodzę z tym krzyżem na piersi) i zapytałem: Czy słyszeliście o tym, że Jezus was kocha?

Gdy włoska „La Stampa” podała informację: „siostra Tobiana Sobótka zeznała, że Jan Paweł II regularnie się biczował w akcie pokuty za grzechy”, media zawrzały. W internecie słowo „dewiant” było jednym z najłagodniejszych…
– No tak… Asceza nie jest w modzie. Boimy się postu. Gdy zacząłem pościć za Wiktorię w piątki, zobaczyłem, że da się z tym żyć. I że jest jeszcze mnóstwo intencji, w których warto pościć. To nie przymus, ale propozycja Boga, mojego Ojca. Świat się zmienia w ekspresowym tempie. To, co jeszcze dla mojej babci było normą (pościła w piątki i środy), ja odkrywałem od podstaw.
Niebo przedstawiane jest jako uczta. Oj, jak ja czekam na tę ucztę! Wierzę, że będą na niej najprzedniejsze wina (nie piję od lat alkoholu) i najlepsze mięsa. Liczę na to, że w niebie sobie wszystko odbiję (śmiech). A na razie poszczę. Bo przyszedł czas, „jakby nie było pana młodego”. Żyjemy czasach nowego adwentu, wyczekiwania…

Dziękujemy, że z nami jesteś

To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.

Czytasz fragment artykułu

Subskrybuj i czytaj całość

już od 14,90

Poznaj pełną ofertę SUBSKRYPCJI

Masz subskrypcję?
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.