publikacja 02.05.2012 00:15
Nim powstała kładka, mieszkańcy Pieńska musieli jechać aż do Zgorzelca, żeby przekroczyć granicę. Teraz do Niemiec chodzi się na spacery i jeździ na rowerowe wycieczki.
Roman Koszowski/GN
97-metrowa kładka nad Nysą Łużycką łączy dwie miejscowości po przeciwnych stronach granicy polsko-niemieckiej. Jej budowę w dwóch trzecich dofinansowano z Funduszy Europejskich
Widoczne z daleka potężne elektrownie wiatrowe oznajmiają, że po drugiej stronie Nysy Łużyckiej zaczyna się zupełnie inny kraj. Ale kiedy podejdzie się nieco bliżej rzeki, do kładki przewieszonej między brzegami, przejście okazuje się łagodne. Co pewien czas z jednej lub drugiej strony przemykają po kładce ludzie na rowerach.
– Po stronie niemieckiej są bardzo dobre ścieżki rowerowe, często z nich korzystam, bo jest tam sporo udogodnień – mówi Krystyna Nowicka, mieszkanka Pieńska w Borach Dolnośląskich, którą spotykamy podczas spaceru z psem. – Niemcy przyjeżdżają za to odwiedzić nasz kościół. To mili ludzie, pozdrawiają nawet nieznajomych. Kuzyn pracuje po drugiej stronie w parku rozrywki, jest zadowolony.
Ekumeniczna współpraca nie ustała po remoncie. Protestanci zza Nysy Łużyckiej uczestniczą w Wielki Piątek w Drodze Krzyżowej w Pieńsku. – Dziwią się, że u nas Droga Krzyżowa ma aż czternaście stacji, podczas gdy u nich tylko dziewięć – uśmiecha się ojciec proboszcz. Czasem na niedzielną Mszę św. przychodzą też katolicy z Deschki, którzy do niemieckiego kościoła katolickiego w Rottenburgu mają znacznie dalej. – Rozpoznaję ich po modlitewnikach, które przynoszą ze sobą – mówi o. Szpyt.
Punkty Informacyjne Funduszy Europejskich
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł