Doktorzy

Marcin Jakimowicz

GN 40/2012 |

publikacja 04.10.2012 00:15

Niezwykła mistyczka, z której zlaicyzowany Zachód zrobił zielarkę i średniowieczną Magdę Gessler. I mnich, który dwa lata spędził w więzieniu inkwizycji i rozeznawał objawienia Teresy Wielkiej, będące wyzwaniem dla spowiedników. Dołączą do elitarnej grupy „35”.

Święty Jan z Avili Wikipedia/PD Święty Jan z Avili
Obrazie autorstwa Pierre Subleyrasa (1699–1749)

Msza św. dla seminarzystów podczas Światowych Dni Młodzieży 20 sierpnia 2011 roku. Z głośników sączy się spokojny, zmęczony głos Benedykta XVI: „Z wielką radością pragnę ogłosić Ludowi Bożemu, że odpowiadając na prośby przewodniczącego Konferencji Episkopatu Hiszpanii, Kardynała Antonio Marii Rouco Vareli, arcybiskupa Madrytu, innych hiszpańskich Braci w episkopacie, jak też wielkiej liczby arcybiskupów i biskupów z różnych stron świata oraz wielu wiernych, w niedługim czasie ogłoszę św. Jana z Ávila Doktorem Kościoła Powszechnego”. Watykan potwierdza, że wraz z Hiszpanem do elitarnego klubu „35” (Watykan nadał dotychczas tytuł „doktora Kościoła” 33 mężczyznom i kobietom) zostanie przyjęta Hildegarda z Bingen.

Bóg jest śpiewakiem

„I stało się w roku tysiąc sto czterdziestym pierwszym od narodzin Jezusa Chrystusa, że gdy miałam czterdzieści dwa lata i siedem miesięcy, rozwarły się niebiosa i oślepiająca światłość niespotykanej jasności oblała cały mój umysł. I roznieciła ogień w mym sercu i piersi jak płomień, nie paląc, lecz ogrzewając ciepłem… i raptem pojęłam znaczenie ksiąg, to jest Psałterza, Ewangelii i innych ksiąg Starego i Nowego Testamentu. A głos z Nieba trzykrotnie powiedział: O, krucha istoto, prochu z prochu, zepsucie z zepsucia, mów i spisuj wszystko, co widzisz i słyszysz”. Hasło „Hildegarda z Bingen” znajdziemy dziś na półkach sklepów muzycznych i stoiskach ze zdrową żywnością. Została odkryta najpierw dzięki muzyce, później – kuchni. Zlaicyzowany świat Zachodu zatrzymał się jedynie na tym wymiarze. Zapomniał o najważniejszym: Hildegarda (1098–1179) była jedną z najbardziej fascynujących postaci średniowiecza: wielką mistyczką i wizjonerką. A dopiero w dalszym stopniu lekarką, pisarką, kompozytorką i znawczynią nauk przyrodniczych. Miała nadprzyrodzone wizje już od 3. roku życia. Nikomu jednak nie zdradzała swego sekretu. Rodzice oddali ośmioletnią córkę pod opiekę pustelnicy Jutty. Jaki żar musiał płynąć ze słów i życia dziewczyny, skoro w czasie jej pobytu w pustelni niewielka cela przy benedyktyńskim klasztorze przeobraziła się w spore żeńskie zgromadzenie, a Hildegarda została wybrana na przełożoną wspólnoty? Gdy mistyczka otrzymała od Boga wyraźny nakaz zapisywania swoich wizji, notowała je na woskowych tabliczkach, które przepisywał do księgi jej powiernik, mnich Volmar. Spisywanie wizji zajęło jej aż 10 lat! W 1146 roku Bernard z Clairvaux, jeden z najbardziej wpływowych ludzi epoki, dostał list od nieznanej mniszki z konwentu sióstr z Nadrenii. Zwierzała się, że mimo braku wykształcenia, od najmłodszych lat doświadcza wewnętrznych wizji interpretujących Biblię. Pisała również, że komponuje liturgiczne hymny, mimo że nie ma żadnej muzycznej edukacji. Wspominała o „świętym dźwięku, który rozbrzmiewa w całym stworzeniu” i o „viriditas” („zieloności”) – pochodzącej od Ducha Świętego sile życia, dającej owocność naturze i ludzkiej aktywności. Bernard, czuły na nieortodoksyjne poglądy, był pod wrażeniem listu. Zachęcił mniszkę do pisania. Rok później na Synodzie w Trewirze obszerne fragmenty pierwszego dzieła Hildegardy czytał już sam papież Eugeniusz III, który wyraził zgodę na jego upowszechnienie. W ciągu kilku lat od tego wydarzenia Hildegarda stała się religijnym doradcą połowy Europy, o czym świadczy jej ogromna korespondencja (łącznie z listami do cesarza i papieży). Służyła darem proroctwa, więc rychło okrzyknięto ją „Sybillą znad Renu”. Mówiła, że jest jedynie piórkiem unoszonym przez Ducha Świętego. I choć pokornie nazywała siebie „indocta” (nieuczoną), jej dorobek literacki jest imponujący. Komponowała, pisała dzieła teologiczne, medyczne, przyrodoznawcze, głosiła kazania. „Bóg jest śpiewakiem, a Boski śpiew leży u podstaw harmonii świata duchowego i materialnego” – nauczała. Zmarła 17 września 1179 roku w klasztorze Rupertsberg.

Boży doktorzy

Jakimi cechami, zdolnościami i cnotami należy się wykazać, by trafić do elitarnej grupy „doktorów Kościoła”? Trzeba być koniecznie erudytą, żonglującym łacińskimi sentencjami i biblijnymi wersetami? Niekoniecznie. Katarzyna ze skąpanej w słońcu Sieny nauczyła się pisać dopiero pod koniec życia, a styl notatek Małej Tereski odbiegał od kanonów przyjętych na uniwersytetach. Po raz pierwszy tytułu „doctor Ecclesiae” użył Beda Wielebny w odniesieniu do czterech czołowych postaci pierwszych wieków chrześcijaństwa: świętych Ambrożego, Augustyna, Hieronima i papieża Grzegorza Wielkiego. Chciał w ten sposób podkreślić ich szczególne zasługi dla teologii i doktryny Kościoła. W chrześcijaństwie wschodnim podobne pojęcie stosowano od połowy IX w. wobec „wielkiej trójcy” teologów: Bazylego Wielkiego, Grzegorza z Nazjanzu i Jana Chryzostoma. Kolejnym wybitnym teologiem uznanym za doktora Kościoła katolickiego został św. Tomasz z Akwinu. Później do tego grona kolejni papieże zaliczali następnych wielkich myślicieli i reformatorów Kościoła. Zawsze były to jednak osoby kanonizowane. Pierwszą kobietą ogłoszoną doktorem Kościoła była Teresa Wielka. Później do „klubu” dołączyły Katarzyna ze Sieny i imienniczka Teresy z francuskiego Lisieux. Czego uczą nas doktorzy Kościoła? Przede wszystkim pokory i bezgranicznego zaufania Opatrzności. Świetnie widać to w pewnej „doktorskiej” korespondencji. W słynnym, wspomnianym w tekście, liście do Teresy Wielkiej Jan z Ávila radzi jej nie lekceważyć, ale tym bardziej nie kanonizować łask mistycznych: „Te rzeczy nie zostają dane ze względu na zasługi ani dlatego, że ktoś jest silniejszy od innych, a przeciwnie, niekiedy właśnie dlatego, że jest słabszy; a ponieważ nie czynią one nikogo bardziej świętym, nie zawsze zostają udzielone tym najbardziej świętym”. Czy możemy się dziwić, że słowa te stały się dewizą, którą Teresa przyjęła i powtarzała aż do śmierci?

Dotychczasowi doktorzy Kościoła katolickiego (w kolejności alfabetycznej)

1. Albert Wielki (ok.1200–1280)
2. Alfons de’Liguori (1696–1787)
3. Ambroży (ok. 340–397)
4. Antoni Padewski (1195–1231)
5. Anzelm z Canterbury (1033–1109)
6. Atanazy (ok. 297–373)
7. Augustyn (354–430)
8. Bazyli Wielki (ok. 329–379)
9. Beda Czcigodny (ok. 673–735)
10. Bernard z Clairvaux (ok. 1090–1153)
11. Bonawentura (ok. 1217–1274)
12. Cyryl Aleksandryjski (ok. 376–444)
13. Cyryl Jerozolimski (ok. 315–386)
14. Efrem Syryjczyk (ok. 306–373)
15. Franciszek Salezy (1567–1622)
16. Grzegorz z Nazjanzu (ok. 330–ok. 390)
17. Grzegorz I Wielki (ok. 540–604)
18. Hieronim (ok. 343–420)
19. Hilary z Poitiers (ok. 315–367)
20. Izydor z Sewilli (ok. 560–636)
21. Jan Damasceński (ok. 675–ok. 749)
22. Jan od Krzyża (1542–1591)
23. Jan Chryzostom (ok. 347–407)
24. Katarzyna ze Sieny (ok. 1347–1380)
25. Leon I Wielki (ok. 400–461)
26. Piotr Chryzolog (ok. 380–450)
27. Piotr Damiani (1007–1072)
28. Piotr Kanizjusz (1521–1597)
29. Robert Bellarmin (1542–1621)
30. Teresa z Ávila (1515–1582)
31. Teresa od Dzieciątka Jezus (1873–1897)
32. Tomasz z Akwinu (1225–1274)
33. Wawrzyniec z Brindisi (1559–1619)

Dziękujemy, że z nami jesteś

To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.

Czytasz fragment artykułu

Subskrybuj i czytaj całość

już od 14,90

Poznaj pełną ofertę SUBSKRYPCJI

Masz subskrypcję?
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.