Miód zza krat

Marcin Jakimowicz

GN 05/2013 |

publikacja 30.01.2013 20:49

Wreszcie je usłyszymy! Siostry karmelitanki nagrały płytę.

Zamknięte za murami klasztorów karmelitanki zebrały się, by wspólnie zaśpiewać i nagrać płytę s. Judyta Bilicka SAC Zamknięte za murami klasztorów karmelitanki zebrały się, by wspólnie zaśpiewać i nagrać płytę

Niektórych utworów można posłuchać TUTAJ

Pamiętam, że po nagraniach wróciłem do Krakowa i wszedłem do jednej z wielkich galerii handlowych. Przeraziła mnie intensywność bodźców słuchowo-wzrokowych, którymi zostałem zbombardowany. – Jak się wszystko zaczęło? Od telefonu. Zadzwoniła siostra Miriam z propozycją nagrania kilku utworów z karmelitankami – opowiada Bębenek. – Prowadziłem akurat muzyczne rekolekcje w Brennej. Niesamowicie ucieszyłem się z tego telefonu. Praca z karmelitankami? Wszedłem w to w ciemno. – Do tej pory pracowałeś z muzykami filharmonii, rasowymi artystami po szkołach muzycznych. Tu zastałeś naturszczyków. Nie bałeś się tych nagrań? – pytam dyrygenta. – Nie! Pamiętam, że gdy pojechałem po raz pierwszy do Karmelu w Gdyni (było to niedawno, zaledwie kilkadziesiąt dni temu) i zapytałem: „Jak długo siostry ze sobą śpiewają”, odparowały: „My??? Jeszcze nigdy nie śpiewałyśmy razem!”. Rozłożyły mnie tym na łopatki (śmiech). W Gdyni spotkało się kilkanaście karmelitanek z różnych klasztorów – przede wszystkim młode mniszki. Zresztą wiek nie miał znaczenia, bo duchem wszystkie młodziuteńkie. Dołączyły również dwie świeckie osoby. Rozpoczęliśmy próby. – Zachwyciło mnie to, że choć te kobiety nie śpiewały nigdy zawodowo, czuć było, że śpiewają z Ducha. Modliły się tymi tekstami, nie odtwarzały ich! – opowiada Paweł Bębenek. – Nawet jeśli słychać w nagraniach jakieś muzyczne niedociągnięcia, to czuć Ducha! To było dla mnie największym odkryciem. Większość melodii skomponowała siostra Katarzyna z Karmelu w Gnieźnie. Ja zająłem się harmonią, aranżacją, dyrygowaniem. Nie było to proste: teksty są przecież niełatwą do wyśpiewania poezją mistyczną. Szczególnie zachwyciła mnie kompozycja siostry Katarzyny (nawiasem mówiąc, znakomitej skrzypaczki!): „Ukaż mi swoją twarz”. Genialny tekst! Zespół instrumentalny składał się z osób świeckich: dziewczyn z akademii muzycznej, harfistki z Opery Bałtyckiej. To był projekt całkowicie szalony. Nagrywaliśmy wszystko w dwa dni. W „pięknych okolicznościach przyrody” – siostry brygidki z Gdańska udostępniły nam swą przecudowną kameralną salę. Jednego jestem pewien: to był pomysł „z samej góry”. Rozpoczęliśmy nagrania 14 grudnia, w uroczystość św. Jana od Krzyża, a towarzyszyli nam święci Karmelu. Nagrywanie przeplataliśmy modlitwą. Widziałem ogromną duchową walkę. Zły bardzo manifestował swą niechęć do tego projektu – uwierz mi, to, co mówię, to nie puste słowa!

Dziękujemy, że z nami jesteś

To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.

Czytasz fragment artykułu

Subskrybuj i czytaj całość

już od 14,90

Poznaj pełną ofertę SUBSKRYPCJI

Masz subskrypcję?
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.