Bezpieczna Europa? Jak?

KAI

publikacja 12.09.2004 04:51

Czy pokój w Europie jest trwały i jakimi środkami unikać wojny? Na to pytanie starali się odpowiedzieć uczestnicy pasjonującej debaty o bezpieczeństwie kontynentu: słynny filozof Rocco Buttiglione, wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej, gen. Mieczysław Bieniek, bp Franjo Komarica z Bośni oraz naczelny "Gazety Wyborczej" Adam Michnik.

Dyskusja odbyła się podczas konferencji "Co chrześcijanie mają do zrobienia w Europie?", 10 września w Krakowie. Dyskusję rozpoczęło oskarżenie o obojętność rodzącą zbrodnie, wysunięte wobec Europejczyków przez bp Franjo Komaricę z Banja Luki (Bośnia i Hercegowina). Biskup w dramatycznych słowach zapytywał dlaczego była Jugosławia została pozostawiona praktycznie sama sobie, a pomoc, w tym i militarna nadeszła o wiele za późno. Doprowadziło to do tego - informował bp Komarica - że np. 95 proc. katolików z jego diecezji musiało wyemigrować. Biskup ukazywał wysyłki Kościoła na rzecz pojednania miedzy różnymi narodami, grupami etnicznymi i religijnymi na Bałkanach, ale nie zostało to wsparte przez wspólnotę międzynarodową, co w końcu nie zapobiegło tragedii. Zdaniem Rocco Butiglione, komisarza odpowiedzialnego za bezpieczeństwo UE, a zarazem znanego filozofa chrześcijańskiego, wojna niestety jest stanem naturalnym. Wynika ze skażonej natury ludzkiej. Pokój natomiast wymaga wielkiej pracy i nieustannej troski, a faktycznie jest wynikiem "łaski Bożej i wysiłku ludzkiego". Polityka - jego zdaniem - jest sztuką nieustannego zapobiegania wojnie, dzięki której możliwy jest pokój. Tak więc - jak podkreślał Buttiglione - aby pokój w Europie miał charakter trwały, niezbędne są wspólne działania w trzech kierunkach. Po pierwsze niezbędna jest dobra i skuteczna dyplomacja, która będzie w stanie rozwiązywać konflikty, zanim strony zaczną uciekać się do korzystania z siły. Jest to konieczne zawczasu i we właściwym momencie, gdyż kiedy już poleje się krew, to ludzie przestają myśleć w sposób racjonalny, a kierują się dążeniem do odwetu. Wedle Buttiglionego, Europa winna wyciągnąć wnioski z niedawnych wojen bałkańskich, gdyż były one namacalnym przykładem nieskuteczności polityki europejskiej w zakresie zapobiegania konfliktom. Drugim warunkiem pokoju jest nieustanne dążenie do "przekraczania zaklętego kręgu zemsty", który niestety jest wciąż obecny w Europie, na skutek jej bardzo zawikłanej historii. W tej sferze nie wystarczy dyplomacja i czysta polityka, niezbędna jest - jak podkreślił: modlitwa, świeci i poeci. W tej sferze ogromne pole do działania mają Kościoły i inne wspólnoty religijne, a jako koronny przykład podał słynny list biskupów polskich do niemieckich, co stało się podstawą pojednania między tymi narodami.

Więcej na następnej stronie

Wreszcie trzecim warunkiem - wedle Buttioglone - muszą być europejskie siły zbrojne, za których istnieniem polityk ten się opowiada. Nie chodzi tu jednak o armię w dawnym stylu, np. zdolną do przeciwstawienia się Układowi Warszawskiemu, lecz siły szybkiego reagowania, które byłyby w stanie walczyć z aktami terroru oraz interweniować prewencyjnie, celem uniknięcia konfliktu. W tym duchu wypowiadał się gen. Mieczysław Bieniek, były dowódca międzynarodowej dywizji w Iraku. Jego zdaniem obecność polskich żołnierzy w tym kraju miała charakter interwencji stabilizacyjnje, której celem było dążenie do stabilizacji i pomoc w tym samym Irakijczykom. Bieniek opowiadał szczegółowo o jego wysiłkach, także dyplomatycznych, na rzecz budowania mostów porozumienia pomiędzy różnymi nurtami w łonie miejscowego islamu. Oskarżył przy tym media, w tym i polskie, o prezentowanie skrzywionego obrazu Iraku, jedynie jako terenu konfliktu i walki bez wyjścia, bez wspominania o całej pracy na rzecz porozumienia i budowania normalności, jaka tam się odbywa. Adam Michnik skoncentrował swoją wypowiedź wokół dość prowokacyjnego pytania zadanego przez prowadzącego Hennniga Tewesa z Fundacji Adeanuera, który pytał go: czy Polska - w zakresie budowania bezpieczeństwa w Europie - może być razem z Rosją czy wyłącznie osobno? Michnik poddał głębokiej analizie obecną sytuację w Rosji, szczególnie po ostatnich zamachach w Osetii, które mogą wpłynąć na bardzo niebezpieczne zmiany w polityce wewnętrznej i zagranicznej Rosji. Kaukaz - jego zdaniem - to "Bałkany Rosji". Czeczeńcy, na skutek błędnej polityki Putina zostali wepchnięci w "politykę fundamentalistycznego terroryzmu". Kaukaz obecnie - jak podkreślił - zatruwa cały organizm rosyjskiego państwa. To, co się tam dzieje, powoduje i powodować będzie niesłychane zwiększenie władzy służb specjalnych i sektora militarnego. "Oznacza to powrót rosyjskiego myślenia w stare buty" - skonstatował. "Reformatorów i liberałów zastępują dziś czekiści" - dodał. Obecną sytuację w Rosji porównał do tej bezpośrednio po powstaniu styczniowym w Polsce, kiedy to liberalne reformy wyparła brutalna polityka imperialna. "Trzeba zrobić wszystko, aby z Rosją można było być razem" - konstatował Michnik, ale do tego potrzebna jest Rosja demokratyczna, a nie imperialna. Bądźmy więc czujni! - apelował. Na zakończenie Michnik wyraził też swój niepokój obserwowanym załamaniem stosunków polsko-niemieckich i skrytykował zbyt "nerwową" a nieraz i "histeryczną" postawę wielu polskich polityków, w odpowiedzi na żądania ze strony "wypędzonych" niemieckich.