Pod dyktando Kościoła?

Trybuna/a.

publikacja 10.11.2004 06:46

Zdumiewający w treści wywiad z Wandą Nowicką, szefową Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny zamieściła Trybuna.

- Komitet Praw Człowieka ONZ skrytykował Polskę za restrykcyjną ustawę antyaborcyjną. Czy rząd potrzebuje szpilki z zewnątrz, by te problemy dostrzec? - W Polsce, inaczej niż za granicą, nie uznaje się pozbawienia kobiety możliwości podjęcia decyzji o jej płodzie za łamanie praw człowieka. Mam jednak nadzieję, że rekomendacje Komitetu Praw Człowieka skłonią rząd do podjęcia skutecznych działań. Tym bardziej że opierają się one na ratyfikowanym przez Polskę Międzynarodowym Pakcie Praw Obywatelskich i Politycznych. Bardzo trudno zrozumieć, dlaczego lewicowy w końcu rząd w sytuacji, kiedy wielu jego przedstawicieli przyznaje, że prawo jest złe, nic nie zmienia. Pełnomocnik ds. równego statusu powinien mieć większą siłę, bo jest instytucją rządową, która ma władzę. - Projekt ustawy o świadomym rodzicielstwie już ósmy miesiąc czeka w Sejmie na pierwsze czytanie. Jak Pani ocenia stosunek rządu do tego dokumentu? - Rząd nie zajął w tej sprawie żadnego stanowiska, a kiedy jego przedstawiciel pojechał pod koniec października do Genewy i tłumaczył się przed Komitetem Praw Człowieka ONZ, zadeklarował, że w parlamencie toczą się prace nad ustawą. To tak jakby się chwalił, że jest w to zaangażowany, gdy prawda wygląda zupełnie inaczej. Nawet jeżeli rząd nie może zmienić ustawy, to mógłby zrobić bardzo wiele, żeby obecne zapisy przyzwalające na aborcję były w pełni realizowane. - Wiadomo, że przeciwko liberalizacji ustawy antyaborcyjnej protestują Kościół i powołująca się na niego prawica. Ale przecież kobiety mają i swojego pełnomocnika, i Centrum Praw Kobiet, i Federację na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny oraz masę innych organizacji pozarządowych powołanych do walki o ich prawa. - Organizacje pozarządowe mogą co najwyżej zwracać uwagę rządowi na to, co powinno być robione. Nie mają natomiast mocy sprawczej. Nie rządzimy w tym kraju, choć może i byśmy chciały. - Może jednak te organizacje są za mało skuteczne? - Na pewno ich skuteczność nie może równać się ze skutecznością Kościoła. - Skoro tak, to jaki jest sens ich istnienia? - Czy lepiej by było, gdyby nie istniały organizacje przypominające władzom o poważnych problemach w sferze zdrowia i praw reprodukcyjnych? Te problemy byłyby zupełnie zmiecione pod dywan, nikt by o nich nie mówił. Od redakcji: Zacytowany wywiad nosi tytuł "Pod dyktando Kościoła". Jak widać, nie ma on nic wspólnego z treścią rozmowy. Współczujemy pani Wandzie Nowickiej. Została potraktowana instrumentalnie. Wykorzystano ją po to, aby dziennikarz Trybuny mógł wygłosić kilka antykościelnych tez. Potraktowano ją jak przedmiot. W imię obrony "praw człowieka". Specyficznie rozumianych praw człowieka. Jednym z nich miałoby być prawo do zabijania bezbronnych ludzi. redakcja portalu Wiara.pl