Abp Zimoń do kobiet w Piekarach: na Śląsku feminizm nie ma szans

ks. mł (GN)

publikacja 20.08.2006 22:13

"Rodzina na Śląsku to potęga - mówił abp Damian Zimoń do pielgrzymów w sanktuarium Matki Sprawiedliwości i Miłości Społecznej w Piekarach Śląskich. - Feminizm nie ma u nas specjalnych szans, gdyż kobieta ma swoją ważną rolę do odegrania, ona nie jest lekceważona" - dodał hierarcha przemawiając do uczestniczek dorocznej Pielgrzymki Kobiet do Piekar Śląskich.

Piekary Śląskie tradycyjnie wypełniły się dziesiątkami tysięcy kobiet, które przybyły w sobotę do sanktuarium Matki Sprawiedliwości i Miłości Społecznej. W maju przybywają tu w tradycyjnej pielgrzymce mężczyźni. Abp Damian Zimoń, witając pątniczki, mówił o zjawiskach zagrażających współczesnej rodzinie. "Człowiek częściej doświadcza zachwiania równowagi i poczucia frustracji - mówił. - Rozdźwięki w rodzinie wywołuje presja warunków ekonomicznych, społecznych, demograficznych, lub wynikają one z konfliktów, jakie powstają między kolejnymi pokoleniami, bądź też z nowych relacji społecznych między mężczyznami i kobietami". Jednocześnie arcybiskupa podkreślił, że na Górnym Śląsku istnieje wspaniałe etos rodziny, zaś jej specyfikę kształtowała przez wieki praca, a jeszcze bardziej parafia. "Odwiedzamy się w czasie świąt i z okazji urodzin - mówił abp Zimoń - W młodych rodzinach obchodzimy rocznice chrztu dzieci, tak zwany roczek. Wtedy cała rodzina zbiera się na Mszy Świętej... To wszystko jednoczy rodzinę i kształtuje swoisty patriotyzm lokalny. Rodzinność - to istotna cecha Śląska. Dzięki rodzinom mieszkający tu ludzie przetrwali wiele kryzysów" - powiedział metropolita katowicki. Nawiązując do trendów obecnych we współczesnej kulturze, arcybiskup powiedział, że "feminizm nie ma specjalnych szans w takich warunkach, gdyż kobieta ma swoją ważną rolę do odegrania, ona nie jest lekceważona". Bp Stefan Cichy, ordynariusz diecezji legnickiej nawiązał w homilii do powszechnego upatrywania nadziei w Matce Chrystusa. W ten sposób nawiązał do hasła tegorocznej pielgrzymki: "Przywracajmy nadzieję ubogim". Jako wzór dążenia do tej nadziei ukazał Sługę Bożego Jana Pawła II, który zachęcał do troski o ubogich, bezrobotnych i chorych. Przedstawicielka kobiet, witająca zebranych, mówiła o troskach, bezrobociu, uzależnieniu. Wspominała o biedzie materialnej, przepełnionych towarami sklepach a jednocześnie żebrzących dzieciach. W imieniu wszystkich kobiet prosiła o błogosławieństwo dla całych rodzin. Poniżej publikujemy pełny tekst powitania pielgrzymów wygłoszonego przez arcybiskupa Damiana Zimonia Kilka dni po uroczystości Wniebowzięcia NMP przybyliśmy na piekarskie wzgórze. Bądźcie pozdrowione – Wytrwałe Czcicielki Matki Bożej. Wraz ze zgromadzonymi tutaj biskupami zwracam się do Was: Szczęść Boże! Przychodzicie z modlitwą i śpiewem na ustach. Przynosicie swoje lęki i troski, biedy i ubóstwo, ale także swoje radości i nadzieje. Nasze pielgrzymowanie do Piekar jest wielką tradycją, a jednocześnie rozważaniem współczesnych problemów, których nam nie brakuje na co dzień. Kościół jest zobowiązany do badania znaków czasu i interpretowania ich w świetle Ewangelii. Dlatego Kościół chce odpowiadać na pytania ludzi. Zwłaszcza na te, dotyczące sensu życia doczesnego i przyszłego. Chce nieść nadzieję. Kościół chce pomóc człowiekowi dzieląc się prawdą przekazaną mu przez samego Zbawiciela.

Historia przyspiesza bieg tak gwałtownie, że pojedyncze osoby z trudem dotrzymują jej kroku. Nowe środki społecznego przekazu kreują nowy obraz świata, nie pasujący do ustalonych tradycji. Wielu ludzi, zmuszonych z różnych przyczyn do emigrowania, zmienia sposób swego życia. Młodzi ludzie stają się niecierpliwi i buntują się pod wpływem przeżywanej niepewności, a świadomi swej wartości w życiu społecznym pragną szybciej w nim uczestniczyć. Dlatego rodzice i wychowawcy nierzadko doświadczają trudności w wypełnianiu swych zadań. Nowe warunki wpływają też na życie religijne, wpływają na przewartościowanie postaw moralnych.Człowiek częściej doświadcza zachwiania równowagi i poczucia frustracji. Te wszystkie negatywne zjawiska zagrażają rodzinie, powodując jej rozpad. Rozdźwięki w rodzinie wywołuje presja warunków ekonomicznych, społecznych, demograficznych, lub wynikają one z konfliktów, jakie powstają miedzy kolejnymi pokoleniami, bądź też z nowych relacji społecznych między mężczyznami i kobietami. W obliczu tych i podobnych przemian Kościół wciąż wierzy, że Chrystus umarły i zmartwychwstały przez swojego Ducha dostarcza człowiekowi światła i sił. Nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, przez które mogliby być zbawieni. Kościół wierzy, że kluczem historii ludzkiej jest Jezus Chrystus. Głosi z mocą, że u podłoża wszystkich zmian pozostaje wiele takich rzeczy, które się nie zmieniają, a które mają swój fundament w Chrystusie. Chrystus jest skałą, na której można budować dom przyszłości. On jest oparciem i punktem orientacyjnym (GS,10). I. Pamiętamy jeszcze niedawną pielgrzymkę Benedykta XVI do naszego kraju. Był to ważny etap nowej ewangelizacji w Polsce śladami Jana Pawła II.Papież mówił do nas: „Przybyłem do Polski i do Krakowa z potrzeby serca, pragnąłem oddychać powietrzem ojczyzny Jana Pawła II pragnąłem spotkać żywych ludzi, zakosztować waszej wiary”. Hasłem tej pielgrzymki były słowa: „Trwajcie mocno w wierze”. Benedykt XVI w drodze z Jasnej Góry do Krakowa przeleciał helikopterem nad Piekarami. Helikopter wykonał dwa okrążenia nad piekarskim wzgórzem, a wielu z was, zgromadzonych wokół pomnika Jana Pawła II, pozdrawiało papieża. Jesteśmy wdzięczni Ojcu Świętemu za ten gest pamięci i przyjaźni. Chcemy wsłuchiwać się w jego nauczanie, tak głębokie, a jednocześnie proste.Benedykt XVI kładzie wielki nacisk na wychowanie katolickie dzieci i młodzieży. Sam przez długie lata jako profesor dogmatyki był nauczycielem akademickim. Miał wiele okazji do kontaktu z młodymi ludźmi. W Hiszpanii na Światowym Spotkaniu Rodzin na początku lipca br. mówił głównie o potrzebie przekazywania wiary w rodzinach. II. Przywracać nadzieję ubogim to przede wszystkim pochylić się nad rodziną. Wiele naszych rodzin żyje w ubóstwie, ale też wiele innych daje sobie radę i mają zapewnione warunki codziennego życia. W wielu rodzinach obserwujemy zjawisko duchowego ubóstwa. W związku z tym trzeba nam na nowo przyjrzeć się przekazywaniu wiary w rodzinach. Na Górnym Śląsku mamy wspaniałe tradycje etosu rodziny. Rodzina na Śląsku to potęga. Jej specyfikę kształtowała przez wieki praca, a jeszcze bardziej parafia. Odwiedzamy się w czasie świąt, z okazji urodzin. W młodych rodzinach obchodzimy rocznice chrztu dzieci – tzw. roczek. Wtedy cała rodzina zbiera się na Mszy Świętej. Na Śląsku Cieszyńskim chrzest dziecka nazywa się „radośnikami”. Także rodzinne jubileusze, szczególnie rocznice ślubu, są wielkim świętem w rodzinie. Wtedy zjeżdża się cała wielopokoleniowa rodzina z najdalszych stron. To wszystko jednoczy rodzinę i kształtuje swoisty patriotyzm lokalny. Rodzinność – to istotna cecha Śląska. Dzięki rodzinom mieszkający tu ludzie przetrwali wiele kryzysów.

Są jednak w naszym środowisku i rozbite rodziny, zwłaszcza z powodu wyjazdów mężczyzn do pracy za granicę. W wielu domach rodzinną atmosferę niszczy nadużywanie alkoholu, nawet przez kobiety. Mimo licznych kryzysów śląska rodzina trwa cementowana przez wartości religijne. Jako duszpasterze pracujemy nad tym. W przeszłości, w 1952 roku, biskupi katowiccy Stanisław Adamski, Juliusz Bieniek, Herbert Bednorz bronili katechezy w szkole za cenę wygnania na 4 lata z diecezji. Religia w szkole to wielka tradycja na Śląsku, a kiedy była usuwana ze szkół w latach powojennych, biskupi odważnie zaprotestowali przeciw temu razem z rodzicami. Śląscy pasterze powrócili do diecezji w 1956 roku, na fali ówczesnych przemian. Zamierzamy w naszej diecezji wprowadzić program przygotowania do zawarcia małżeństwa w parafii. Jest wiele dobrych rodzin, zwłaszcza w ruchu oazowym. Chcą pomóc jako „Domowy Kościół” innym. Chcą zaświadczyć, że można żyć w małżeństwie jednym i nierozerwalnym. Są też inne ruchy i stowarzyszenia pomagające rodzinie. Jest w naszych rodzinach coś, co wychodzi poza obiegowe stereotypy – to bardzo ważna rola babci i wielkie znaczenie matek. Drogie matki – Bóg zapłać wam za to. Dla wielu z was jedynym zawodem jest bycie matką i żoną. Z tym wiąże się niezwykła mądrość życiowa. Kobiety tu tworzą porządek wewnętrzny. One już jako narzeczone stawiają mężczyznom wysokie wymagania. I takie są później przez całe dorosłe życie w stosunku do mężów, dzieci, a także księży w parafiach. W tradycyjnej, dobrej rodzinie panuje pełna harmonia i każdy członek rodziny odgrywa swoją rolę bez rywalizacji i skakania sobie do gardła. Każdy zna swoje miejsce – ojciec i matka, babcia i dziadek, dzieci i wnuki. Feminizm nie ma specjalnych szans w takich warunkach, gdyż kobieta ma swoją ważną rolę do odegrania, ona nie jest lekceważona. III. Moi drodzy – często tradycja już nie wystarcza. Jest sporo rodzin przeżywających trudności. Jest wiele patologii, rodzin zaniedbanych i nieszczęśliwych. Trzeba z nową mocą głosić prawdę o małżeństwie i rodzinie. A tej prawdzie często się dziś zaprzecza. Trzeba sobie dziś na nowo uświadomić, że rodzina jest uprzywilejowanym środowiskiem, w którym każda osoba uczy się dawać i otrzymywać miłość. Jaką miłość? Rodziny wezwane są, aby żyć taką miłością, jaką ukazał nam Chrystus. Podstawowym zadaniem rodziny jest przekazywanie wiary i miłości oraz kształtowanie osób wolnych i odpowiedzialnych. Przekazywanie wiary w rodzinie – tak właśnie brzmiało hasło tegorocznego Światowego Dnia Rodziny w Walencji, w którym wziął udział Benedykt XVI.Żadna instytucja i środowisko nie są w stanie przejąć tej roli. Języka wiary człowiek uczy się w rodzinie, w ognisku domowym, gdzie wiara wzrasta i umacniania się dzięki modlitwie i praktyce chrześcijańskiej. Ważne jest świadectwo w codziennym życiu. „Jak matka uczy dzieci mówić, a przez to rozumieć i komunikować się, tak Kościół nasza Matka, uczy nas języka wiary, by wprowadzać nas w rozumienie i życie z wiary” (KKK,171). Symbolizuje to liturgia chrztu. Rodzicom zostaje wręczona zapalona świeca, by światło wiary przekazali swoim dzieciom i by one oświecone przez Chrystusa postępowały jako dzieci światłości.

Rodzina jest powołana do współpracy w przekazywaniu wiary.W biblijnych świadectwach rodzina obejmuje nie tylko rodziców i dzieci, ale również dziadków i wszystkich przodków. Rodzina jawi się jako wspólnota pokoleń i gwarant dziedzictwa tradycji. Kiedy rodzi się dziecko, przez relację ze swymi rodzicami zaczyna należeć do tradycji rodzinnej. Wraz z darem życia otrzymuje całe dziedzictwo doświadczeń. Dlatego rodzice mają prawo i niezbywalny obowiązek przekazywania tego dziedzictwa dzieciom i wychowania ich, pomagania swemu potomstwu w odkrywaniu własnej tożsamości, wprowadzania ich w życie społeczne i w życie z Bogiem. W każdym ludzkim ojcostwie i macierzyństwie obecny jest Bóg Stwórca. Dlatego małżonkowie winni przyjmować rodzące się dziecko nie tylko jako własne, ale także jako dziecko Boga. Więcej: każda rodzina ma początek w Bogu, który jest Ojcem i Synem, i Duchem Świętym. Dlatego właśnie u początku każdej istoty ludzkiej nie leży przypadek czy nieuchronność, lecz plan Bożej miłości. Objawił nam to Jezus Chrystus, prawdziwy Syn Boży i doskonały człowiek. On wiedział, skąd pochodził i skąd przychodzimy wszyscy: z miłości Jego Ojca i Ojca naszego. Wiara nie jest więc zwykłą spuścizną kulturową, ale ciągłym działaniem łaski Boga, który powołuje. Jest ona również wyrazem wolności człowieka, który może przystać bądź nie na to powołanie. Rodzice chrześcijańscy powołani są do tego, by dać wiarygodne świadectwo wiary i nadziei chrześcijańskiej. Winni sprawić, aby powołanie i dobra nowina Chrystusa dotarły do ich dzieci w sposób jak najbardziej czytelny i autentyczny. Rodzina chrześcijańska przekazuje wiarę, gdy rodzice uczą dzieci modlić się, gdy zbliżają je do sakramentów, zwłaszcza Eucharystii i wprowadzają w życie Kościoła, gdy wszyscy gromadzą się, by czytać Biblię, oświetlając życie rodzinne światłem wiary i wysławiając Boga Ojca, gdy czytają katolickie czasopisma i rozmawiają o wydarzeniach dnia codziennego, zwłaszcza o tym, co dzieci usłyszały w czasie szkolnej katechezy. Trzeba także podkreślić ważną rolę, jaką na rzecz małżeństwa i rodziny odgrywają różne kościelne stowarzyszenia i ruchy. Dzisiejsze nasze spotkanie u Matki Boskiej Piekarskiej daje nowy zapał, aby głosić Ewangelię Rodziny, potwierdzać na nowo jej aktualność i tożsamość, opartą na sakramentalnym małżeństwie, otwartą na wielkoduszny dar życia i taką, w której towarzyszy się dzieciom w ich wzrastaniu fizycznym i duchowym. W ten sposób odrzuca się bardzo dziś rozpowszechniony hedonizm, który banalizuje stosunki międzyludzkie oraz pozbawia ich prawdziwej wartości i piękna. Krzewienie wartości małżeństwa nie przeszkadza w korzystaniu ze szczęścia, jakie kobieta i mężczyzna znajdują we wzajemnej miłości. Wiara i etyka chrześcijańska nie zamierzają zdławić miłości, ale chcą ją uczynić zdrowszą, silniejszą i rzeczywiście wolną. Dlatego miłość ludzka musi być oczyszczona i musi dojrzewać, aby być w pełni ludzka i stanowić początek prawdziwej i trwałej miłości. Poczęte stworzenie winno być wychowywane w wierze, kochane i chronione. Chciałbym w tym miejscu wspomnieć ogromną posługę sióstr zakonnych. Zgromadzenia zakonne na wiele sposobów razem z innymi instytucjami służą rodzinie w zakresie charytatywnym, ale i wychowawczym. Należałoby o tym jeszcze głośniej mówić, aby nie zabrakło ofiarnych serc zatroskanych o dzieci ulicy, o sieroty, o dzieci niekochane przez własnych rodziców. Tym siostrom należą się słowa wielkiego uznania. Rezygnują one z zakładania własnych rodzin, by być do dyspozycji innych i w ten sposób wielkodusznie odpowiedzieć na wezwanie Chrystusa do specjalnej posługi i miłości. Witam bardzo serdecznie Jego Eminencję Kardynała Henryka Gulbinowicza z Wrocławia. Przybywa ze Śląska Dolnego na Górny. Jest naszym wypróbowanym Przyjacielem. Witam Biskupa Stefana Cichego z Legnicy, który podczas dzisiejszej Eucharystii wygłosi homilię. Witam naszych Biskupów, Kapłanów, wszystkich pielgrzymów. Polećmy wszystkie nasze intencje Maryi, która wyprzedza nas w posłudze wiary. Ona w sposób najpełniejszy była Służebnicą Pańską. Idźmy za Nią i naśladujmy Jej cnoty wiary i miłości.