Termin nowej nominacji nieznany

KAI

publikacja 09.01.2007 06:26

Nie ma zapisów w Kodekscie Prawa Kanonicznego ani w Konkordacie na temat tego w jakim czasie mają być wysunięte kandydatury na metropolite warszawskiego - powiedział rzecznik Konferencji Episkopatu Polski ks. dr Józef Kloch.

Ks. Kloch przypomniał, że kandydatów nie wybiera Konferencja Episkopatu Polski. Wysuwa je nuncjusz apostolski, konsultując się z metropolitą i biskupami diecezjalnymi, może konsultować z księżmi diecezjalnymi, duchowieństwem zakonnym i osobami świeckimi. Kandydatury Stolica Apostolska przedstawia z odpowiednim wyprzedzeniem rządowi państwa. Nie ma w Kodeksie Prawa Kanonicznego ani w Konkordacie określenia czasu, w jakim powinien być wybrany nowy biskup diecezji. Rzecznik episkopatu niewiele mógł powiedzieć na temat obecnej sytuacji abp. Stanisława Wielgusa i jego przyszłości. - Na chwilę obecną abp Wielgus jest arcybiskupem-seniorem archidiecezji warszawskiej - powiedział. Administratorem archidiecezji warszawskiej jest Prymas Polski kard. Józef Glemp. Pytany o to, czy to abp Wielgus podjął sam decyzję o rezygnacji z funkcji metropolity warszawskiego, czy też był o to poproszony przez Stolicę Apostolską, ks. Kloch odesłał dziennikarzy do stanowiska Episkopatu Polski, w którym jest mowa o rezygnacji abp. Wielgusa. Ks. Kloch, który jest jednocześnie rzecznikiem prasowym Kościelnej Komisji Historycznej, poinformował, że prace Komisji posuwają się dalej według próśb osób, które zgłosiły się do niej. Nie podał jednak ile osób poprosiło Komisję o zbadanie ich spraw. Nadal obowiązuje reguła, że Komisja zajmuje się tylko sprawami osób, które o to same poproszą. Komisja nie będzie zajmowała się sprawą nieżyjącego już bp. Jerzego Dąbrowskiego, którego tygodnik "Wprost" w dzisiejszym wydaniu oskarża o współpracę z SB. - Póki co, są ważniejsze sprawy współczesne, dotyczące osób żyjących - tłumaczył. Nie potrafił równocześnie odpowiedzieć na pytanie co będzie w przypadku kandydatów na biskupów, którzy sami nie poproszą o zbadanie ich spraw, a Episkopat Polski będzie chciał znać ich przeszłość. Rzecznik przyznał, że był wstrząśnięty niedzielnymi reakcjami wiernych zgromadzonych pod katedrą warszawską wobec dziennikarzy. - Zdjęcia poturbowanej ekipy niemieckiej były dla mnie wstrząsem, nie pomyślałem, ze coś takiego mogło się zdarzyć - oświadczył.