Benedykt XVI: Apel o odważne głoszenie wiary

Radio Watykańskie/KAI/J

publikacja 11.04.2007 22:33

Największej tajemnicy wiary chrześcijanie nie mogą zachowywać tylko dla siebie. Przeciwnie: wezwani są do głoszenia całemu światu, że Chrystus umarł i zmartwychwstał. O powszechnym wezwaniu do misji Benedykt XVI przypomniał na audiencji ogólnej.

Przybył na nią do Watykanu ze swej letniej rezydencji w Castelgandolfo. Katechezę w oktawie Wielkanocy poświęcił znakom Zmartwychwstania. Pierwszym z nich był pusty grób, czego świadkami byli: Maria Magdalena i kobiety, które o świcie przyszyły i zastały kamień odsunięty; Piotr i Jan, którzy przybiegli zaniepokojeni wieścią kobiet, a w grobie zobaczyli tylko płótna. Drugim znakiem zmartwychwstania były spotkania Chrystusa z przyjaciółmi i uczniami: z Marią Magdaleną, z Apostołami w Wieczerniku, z niedowierzającym Tomaszem, uczniami w drodze do Emaus i inne, które – jak dowiadujemy się z Dziejów Apostolskich – miały miejsce w ciągu czterdziestu dni. Analiza tych wydarzeń prowadzi do wniosku, że Chrystus powstając z martwych nie powrócił do życia takiego samego rodzaju, jak przed ukrzyżowaniem, ale przeszedł do życia nowego. Aby zatem spotkać Chrystusa, nie należy spoglądać wstecz, ale ku przyszłości. Gdy staje pośród nas napełnia pokojem i wzywa wpierw do dawania świadectwa o tym nowym życiu, a potem do udziału w nim dzięki Jego zbawczej śmierci i zmartwychwstaniu. Na Plac św. Piotra przybyło ponad 35 tys. pielgrzymów. Papież w kilku językach ponowił świąteczne życzenia. Po Polsku powiedział: „Pozdrawiam Polaków. Bardzo dziękuję za świąteczne życzenia i pamięć w modlitwie. Niech dobry Bóg wynagradza wszystkim za życzliwość i wielkoduszność. Serdecznie wam błogosławię” – powiedział Papież. Poniżej podajemy za KAI polski tekst katechezy papieskiej: Drodzy bracia i siostry! Po uroczystych obchodach Wielkanocy spotykamy się dziś na tradycyjnej audiencji środowej, pragnę więc przede wszystkim złożyć każdemu z was raz jeszcze najserdeczniejsze życzenia. Dziękuję wam za tak liczne przybycie i dziękuję Panu za piękne słońce, jakim nas dziś obdarza. W czasie Wigilii Paschalnej rozbrzmiewało to przesłanie: "Pan prawdziwie zmartwychwstał, alleluja!". Teraz zaś On sam przemawia do nas: "Nie umrę - oświadcza - pozostanę żywy". Grzesznikom mówi: "Grzechy zostały wam odpuszczone. To Ja bowiem jestem waszym odpuszczeniem". Wszystkim zaś w końcu powtarza: "Ja jestem Paschą zbawienia, Barankiem ofiarowanym za was, Ja jestem waszym odkupieniem, Ja waszym życiem, Ja waszym zmartwychwstaniem, Ja waszym światłem, Ja waszym zbawieniem, Ja waszym królem. Ja pokażę wam Ojca". Tak pisze autor z II wieku, Meliton z Sardes, z realizmem odczytując słowa i myśli Zmartwychwstałego (Homilia Paschalna, 102-103). Liturgia wspomina w tych dniach liczne spotkania, jakie Jezus miał po swym zmartwychwstaniu: z Marią Magdaleną i innymi niewiastami, które poszły do grobu wczesnym rankiem, następnego dnia po szabacie; z niedowierzającymi Apostołami, zgromadzonymi w Wieczerniku; z Tomaszem i innymi uczniami. Te Jego rozliczne pojawienia się stanowią również dla nas zachętę do pogłębienia zasadniczego przesłania Wielkanocy; nakłaniają nas do przebycia na nowo duchowej drogi tych, którzy spotkali Chrystusa i rozpoznali Go w tych pierwszych dniach po wydarzeniach paschalnych.

Ewangelista Jan opowiada, że Piotr i on sam, usłyszawszy wiadomość przekazaną przez Marię Magdalenę, pobiegli, niemal na wyścigi, do grobu (por. J 20,3 i n.). Ojcowie Kościoła widzieli w tym ich pospiesznym biegu do pustego grobu wezwanie do owej jedynej usprawiedliwionej rywalizacji między wierzącymi: wyścigu w poszukiwaniu Jezusa. A cóż powiedzieć o Marii Magdalenie? Płacząca pozostaje przy pustym grobie, a jej jedynym pragnieniem jest dowiedzieć się, dokąd zaniesiono jej Nauczyciela. Odnajduje Go i rozpoznaje, gdy to On wzywa ją po imieniu (por. J 20 ,11-18). My również, jeśli szukamy Pana prostym i szczerym sercem, spotkamy Go, co więcej to On sam wyjdzie nam naprzeciw; pozwoli, byśmy Go poznali, wezwie nas po imieniu, to znaczy pozwoli nam wejść w tajniki swej miłości. Dzisiaj, w środę Oktawy Wielkanocnej, liturgia każe nam rozważać inne wyjątkowe spotkanie Zmartwychwstałego - z dwoma uczniami z Emaus (por. Łk 24,13-35). Gdy niepocieszeni po śmierci swego Nauczyciela wracali do domu, Pan przyłączył się do nich, ale Go nie poznali. Jego słowa, komentujące teksty Pismo, które Go dotyczyły, rozpaliły serca obu uczniów, którzy dotarłszy na miejsce poprosili Go, by z nimi pozostał. Kiedy w końcu "wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im" (w. 30), otworzyły się ich oczy. W tej samej jednak chwili Jezus znikł im z pola widzenia. Rozpoznali Go więc, gdy znikł. Komentując ten epizod ewangeliczny św. Augustyn zauważa: "Jezus łamie chleb, poznają Go. A więc nie mówimy już, że nie znamy Chrystusa! Jeśli wierzymy, znamy Go! Co więcej, jeśli wierzymy, mamy Go! Mieli Chrystusa przy stole, my mamy Go w swej duszy!". I tak kończy: "Mieć Chrystusa w swym sercu, to znacznie więcej niż mieć Go w swym domu: nasze serce jest bowiem bliższe nam niż nasz dom" (Kazanie 232,VII,7). Starajmy się rzeczywiście nosić Jezusa w sercu. W prologu do Dziejów Apostolskich św. Łukasz stwierdza, że zmartwychwstały Pan "po swojej męce dał wiele dowodów, że żyje: ukazywał się im przez czterdzieści dni" (1,3). Trzeba to dobrze zrozumieć: gdy autor natchniony pisze, iż "ukazywał, że żyje", nie znaczy to, że Jezus powrócił do poprzedniego życia, jak Łazarz. Pascha, którą obchodzimy, zauważa św. Bernard, oznacza "przejście", a nie "powrót", ponieważ Jezus nie powrócił do wcześniejszej sytuacji, lecz "przekroczył granicę ku bardziej chwalebnej kondycji", nowej i ostatecznej. Dlatego, dodaje, "teraz Chrystus prawdziwie przeszedł do nowego życia" (por. Kazanie na Wielkanoc). Do Marii Magdaleny Pan powiedział: "Nie zatrzymuj Mnie, jeszcze bowiem nie wstąpiłem do Ojca" (J 20,17). Są to słowa, które nas zaskakują, zwłaszcza gdy się je zestawi z tym, co wydarzyło się niedowierzającemu Tomaszowi. Tam, w Wieczerniku, sam Zmartwychwstały pokazał Apostołowi ręce i bok, aby ich dotknął i nabrał pewności, że to był właśnie On (por. J 20,27). W rzeczywistości jednak oba epizody nie stoją w sprzeczności; przeciwnie, jeden pomaga zrozumieć drugi. Maria Magdalena chciałaby mieć swego Nauczyciela takiego, jak przedtem, uważa bowiem krzyż za dramatyczne wspomnienie, o którym należy zapomnieć. Tymczasem nie ma już miejsca na relację ze Zmartwychwstałym, która byłaby czysto ludzka. Po to, by Go spotkać, nie trzeba się cofać, lecz nawiązać z Nim kontakt w nowy sposób: trzeba iść naprzód! Podkreśla to Bernard: Jezus "zaprasza nas wszystkich do tego nowego życia, do tego przejścia… Nie ujrzymy Jezusa, spoglądając wstecz" (Kazanie na Wielkanoc). To właśnie przydarzyło się Tomaszowi. Jezus ukazuje mu swoje rany nie po to, by zapomnieć o krzyżu, lecz aby sprawić, że będzie on niezapomniany także w przyszłości. Wzrok bowiem skierowany jest już w przyszłość. Zadaniem ucznia jest dawanie świadectwa o śmierci i zmartwychwstania swego Nauczyciela i o Jego nowym życiu. Dlatego Jezus wzywa swego niedowierzającego przyjaciela, by "dotknął Go": tym samym chce, by był on bezpośrednim świadkiem Jego zmartwychwstania. Drodzy bracia i siostry, my także, jak Maria Magdalena, Tomasz i inni apostołowie, wezwani zostaliśmy, by być świadkami śmierci i zmartwychwstania Chrystusa. Nie możemy zatrzymać dla siebie tej wielkiej nowiny. Musimy nieść ją całemu światu: "Widzieliśmy Pana!" (J 20,25). Niech Maryja Panna pomoże nam w pełni zakosztować radości paschalnej, abyśmy - wspierani mocą Ducha Świętego - byli zdolni szerzyć ją z kolei wszędzie tam, gdziekolwiek żyjemy i działamy. Raz jeszcze życzę wam wszystkim Wesołych Świąt!