Wywiady o Kościele sprzed 14 lat

Gazeta Wyborcza/a.

publikacja 08.01.2008 06:35

Ojciec Rydzyk to twarz dzisiejszego Kościoła w Polsce. Chyba jedyną osobą, która mogła poskromić tego zakonnika był papież-Polak. Dziś nie ma w Episkopacie takiego autorytetu, a Benedykt XVI pewnie nie będzie się tym zajmował - mówi Bohdan Oppenheim, polski inżynier mieszkający w USA, który przed 14 laty nakręcił niezwykły film o polskim Kościele.

Gazeta Wyborcza zamieściła rozmowę z autorem filmu: Mikołaj Lizut: - Po 14 latach na serwisie www.gazetawyborcza.pl odbywa się premiera pańskiego dokumentu o polskim Kościele. Czy ten film jest aktualny? Prof. Bohdan Oppenheim: - Ocenią to widzowie, ale mam nadzieję, że w pewnej części tak. Ten film to chyba ciekawy urywek polskiej historii. Niektóre spory z tamtego czasu nie straciły na znaczeniu, choć część przebrzmiała. Opowiadanie o Kościele, w którym zderzają się dwie strony - jego apologeci i zaciekli krytycy zawsze w kraju budziło emocje. Ciekaw jestem, jakie będą reakcje. - Jest Pan profesorem inżynierii. Jak to się stało, że w 1993 r. nakręcił Pan ten dokument? - Przypadek. Mieszkam w Kalifornii i pracuję na jezuickiej uczelni Loyola Marymount University. Na biurko trafiło zaproszenie na konkurs organizowany przez nasz Instytut na temat społecznych aspektów życia Kościoła. Choć zajmuję się systemami rakietowo-satelitarnymi i mieszkam w USA od początku lat 70., to z zainteresowaniem śledzę wydarzenia w Polsce. Szczególnie interesują mnie sprawy Kościoła, jego droga z rzeczywistości PRL do demokracji. W dziesięć minut napisałem propozycję projektu, by opowiedzieć te arcyciekawe wydarzenia w Polsce ustami najważniejszych przedstawicieli hierarchii, dygnitarzy minionego systemu, dawnych opozycjonistów i ludzi Kościoła. Wysłałem tę propozycję i o niej zapomniałem. Po kilku tygodniach przyszła odpowiedź, że przydzielono mi grant. Pojechałem do Polski. - Jakie były dalsze losy filmu? - Odbyło się kilkanaście pokazów w USA, ale nikt w Polsce nie był nim zainteresowany. Z tego filmu powstało tez siedem obszernych wywiadów z moimi bohaterami, które wydał w 1994 r. Jerzy Giedroyć w "Zeszytach Historycznych" Kultury Paryskiej. - Jaki Kościół zobaczył Pan w Polsce A.D. 1993? - Przede wszystkim był to Kościół Jana Pawła II, w którym nie zaistniał jeszcze o. Tadeusz Rydzyk. Polski papież otaczał Polskę swoistym parasolem, a właściwie takie było powszechne przekonanie wśród duchowieństwa. To on miał o wszystkim myśleć, wyznaczać kierunki, podejmować kluczowe i błahe decyzje.

Gdy pracowałem nad filmem, polski Kościół próbował znaleźć miejsce w demokracji. Dotąd był on częścią antyreżimowej opozycji, obrońcą represjonowanych i prześladowanych. Właściwie stał po stronie wszystkich obywateli, dla których PRL nie była miłym tworem. Stanowił monolit, mówił jednym głosem i cieszył się niekwestionowanym autorytetem wśród Polaków. Po 1989 r. okazało się, że w Kościele są różne postawy, a bezpośrednie zaangażowanie polityczne spotyka się często ze sprzeciwem obywateli. Wybory w 1993 r. były dla Kościoła bolesną lekcją. Ugrupowania, które duchowieństwo popierało w sposób otwarty, poniosły sromotną klęskę. Później już tylko Radio Maryja zdecydowanie uczestniczyło w politycznych rozgrywkach. - Gdyby dziś opowiadał Pan o Kościele w Polsce... - Byłby to Kościół dość groźny. Tak widzę go z perspektywy pracownika amerykańskiego uniwersytetu jezuickiego. Gdy kręciłem mój film, było już wyraźnie widać głęboki podział Kościoła. Mówiąc w uproszczeniu po jednej stronie stał "Kościół otwarty", niewykluczający, gotowy do debaty ze współczesnym światem. Z drugiej mieliśmy integrystów, dla których wszystko to, co wychodzi poza ich rozumienie Koscioła, jest złe, zepsute i godne potępienia. To część zamknięta na dialog. Dziś widać, że w tym sporze przewagę mają jednak integryści. Świadczy o tym choćby potęga Radia Maryja. To Kościół bez Jana Pawła II, na którego czele w pewnym sensie stoi o. Rydzyk. To dziwna sytuacja, bo chyba jedyną osobą, która mogła poskromić tego zakonnika był papież-Polak. Dziś nie ma w Episkopacie takiego autorytetu, a Benedykt XVI raczej nie będzie się tym zajmował. Rydzyk to twarz dzisiejszego Kościoła w Polsce. - Nakręci Pan koleją część? - Bardzo chciałbym się tym zająć, gdy przejdę na emeryturę, czyli za 7-8 lat. Ale chyba nie uda się mi już dotrzeć do tak wielkich polskich znakomitości, jak w 1993 r. To wówczas było dla mnie niezwykłym zaskoczeniem. Bez trudu mogłem porozmawiać z ks. prof. Józefem Tischnerem, bp. Bronisławem Dembowskim, Krzysztofem Zanussim, Jerzym Turowiczem, Aleksandrem Małachowskim, a także z czołowymi postaciami polskiej polityki, jak Aleksander Kwaśniewski. Mały problem miałem właściwie tylko z dotarciem do generała Jaruzelskiego, ale też się udało. Myślę, że teraz wielu pierwszoplanowych uczestników życia publicznego nie chciałoby rozmawiać o Kościele. Film "Polski Krzyż. Wywiady o Kościele" powstał na zlecenie Uniwersytetu Jezuickiego Loyola i Instytutu Marymonckiego w Los Angeles. Dokument składa się z trzech części. Każda trwa ok. 28 minut. Dwie pierwsze części to rozmowy o latach odpowiednio 1945-89 oraz 89-93. Trzecia część to zlepki wypowiedzi uczestników tych rozmów o sobie samych (np. Urban), o kontrowersji dot. Gen. Jaruzelskiego, o Tygodniku Powszechnym, oraz o filozofii góralskiej ks. prof. Tischnera.