publikacja 10.10.2013 00:15
Niemieckie Jugendamty odbierają rodzicom coraz więcej dzieci. Pokrzywdzeni uciekają do… Polski.
Adam Warżawa /PAP
Axel Schandorff z 13-letnią córką Antonią w Bytowie
Pod liczącym 16 tys. mieszkańców Bytowem na Pomorzu ukrywa się nietypowy zbieg. 13-letnia Antonia Schandorff i jej rodzice Axel oraz Dorte uciekli z Niemiec, by wyrwać dziewczynkę z domu dziecka. Przez kilka miesięcy opiekunowie całkowicie izolowali ją od mamy i taty. Oficjalny powód: rodzice nastawiają ją przeciwko ośrodkowi, nie pozwalają jej się zaaklimatyzować. Teraz rdzenna Niemka aklimatyzuje się pod Bytowem, by znów nie stracić kontaktu z rodziną.
Wojciecha Pomorskiego do założenia stowarzyszenia skłoniła jego własna historia. Był żonaty z Niemką, ma z nią dwie córki – mają dziś 13 i 16 lat. Pewnego dnia w 2003 roku wrócił do domu, by z przerażeniem odkryć, że żona zabrała dzieci i wyjechała. Pomorski ma prawa rodzicielskie, jednak żona zażądała, by mógł widywać się z dziećmi tylko w obecności osób trzecich. Nadzorcy zażądali od niego, by porozumiewał się z dziećmi jedynie po niemiecku. Pomorski nie chciał się na to zgodzić, mówiąc, że dzieci mają podwójne obywatelstwo i mają prawo do mówienia w ojczystym języku. Po rozwodzie miał prawo widywać się z dziećmi, jednak matka utrudniała (i nadal utrudnia) kontakt. Niemieckie sądy, wyjątkowo sprawne w odbieraniu dzieci rodzicom, nie są w stanie od kilku lat wyegzekwować od matki 250 euro grzywny, nałożonej za niedopuszczenie do zasądzonych dwutygodniowych wakacji Pomorskiego z córkami. Sprawy w sądach niemieckich i austriackich (kobieta wyjechała z dziećmi do Wiednia) się ślimaczą, w efekcie Polak nie widział się z córkami od 4 lat.
nie widzą problemu
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł