publikacja 24.10.2013 00:15
Dla większości mediów abp Józef Michalik już nie jest przewodniczącym Episkopatu Polski. Dziennikarze liczą na to, że Kościół szybko wykona wydany przez nich wyrok.
jakub szymczuk /gn
„Ile trzeba złej woli, żeby wmawiać Kościołowi, że pozwala na krzywdzenie dziecka, że pedofilia jest tolerowana. Nieprawda. To jest wielkie bluźniercze kłamstwo”. Tych słów abp. Michalika w newsach nie znajdziemy
Jego nazwisko wciąż jest na czołówkach gazet. Nie ma dnia, by jakiś program informacyjny nie nadał materiału o „kolejnej kompromitacji arcybiskupa”. Spirala emocji nakręcana jest według słynnego przepisu Alfreda Hitchcocka. Najpierw powinno nastąpić trzęsienie ziemi, a potem napięcie musi stopniowo wzrastać. I rzeczywiście wzrasta. Trzęsieniem ziemi była natomiast fatalna wypowiedź metropolity przemyskiego w drodze na 363. posiedzenie Konferencji Episkopatu Polski. W kontekście pedofilii abp Michalik mówił wówczas o dzieciach z rozbitych rodzin, które „lgną”, poszukując miłości i „jeszcze tego drugiego człowieka wciągają”.
Nagroda – co najmniej – niezrozumiała
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł