publikacja 30.10.2013 13:47
Komunizm zabił w XX wieku więcej chrześcijan, aniżeli zginęło ich w poprzednich stuleciach.
www.crestinortodox.ro
Rumuński kapłan Vladimir Ghika zamęczony w komunistycznym więzieniu w 1954 r.
Od ponad miesiąca na łamach „Gościa” opisujemy kolejne uroczystości beatyfikacji męczenników komunizmu, odbywające się w różnych częściach Europy. Na ołtarze zostało wyniesionych 522 męczenników z czasów wojny domowej w Hiszpanii, rumuński kapłan pochodzący z arystokratycznej rodziny ks. Vladimir Ghika, chorwacki ksiądz Miroslav Bulić, włoski kleryk Rolando Rivi, węgierski brat zakonny István Sándor. W Rosji trwają przygotowania do uroczystości żałobnych na poligonie Butowo pod Moskwą, gdzie NKWD w latach 30. rozstrzelało z powodu wiary ponad 20 tys. ludzi, w tym setki kapłanów i wiernych, najczęściej prawosławnych. Niedawno z wielkim powodzeniem był u nas wyświetlany film „Cristiada”, opowiadający mało znaną w Polsce historię prześladowań katolików w Meksyku. Na całym świecie mamy więc do czynienia z ruchem na rzecz upamiętnienia chrześcijan, którzy padli ofiarą komunizmu bądź pokrewnych lewicowych ideologii.
W 1946 r. Pius XII ustanowił dla Chin pełną hierarchię kościelną, liczącą 79 biskupów posługujących w 104 chińskich diecezjach, gdzie pracowało kilka tysięcy duchownych, zarówno misjonarzy, jak i księży miejscowego pochodzenia. Istniały wówczas w Chinach 4 katolickie uniwersytety, 3768 katolickich szkół podstawowych, zgromadzenia zakonne prowadziły ponad 200 szpitali. Wszystko to zniszczono w ciągu kilku lat. W 1956 r. na wolności pozostało tylko 2 biskupów i 14 kapłanów, którzy zerwali z papieżem i utworzyli później tzw. Kościół patriotyczny. Inni latami przebywali w więzieniach lub obozach pracy. Znana jest historia biskupa Ignacego Pin-Mei Kunga z trzech diecezji: Soochow, Szanghaj i Nanking, aresztowanego we wrześniu 1955 r. wraz z 200 księżmi oraz działaczami katolickimi. Na stadionie w Szanghaju zorganizowano ich proces pokazowy, w którym mieli się wyrzec związków z papieżem i poprzeć władze. Gdy związanego biskupa podprowadzono do mikrofonu, aby wypowiedział wymaganą przez władzę formułę, nieoczekiwanie zawołał: „Niech żyje Chrystus Król. Niech żyje papież!”, a tłum zgromadzony na stadionie odpowiedział mu tym samym okrzykiem. Biskup Kung spędził w więzieniu 32 lata. W 1991 r. Jan Paweł II powołał 90-letniego, niezłomnego kapłana w skład kolegium kardynalskiego. Losy wielu innych aresztowanych, którzy zniknęli bez śladu, nie są znane do dziś.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł