Zakonnica wspomina pocałunki z Elvisem Presleyem

KAI/a.

publikacja 18.07.2008 21:17

Elvis Presley był „dobrze wychowanym i nieśmiałym chłopcem, który czerwienił się po uszy, gdy musiał powtarzać scenę pocałunku". Tak króla rock and rolla wspomina jego partnerka w filmie „Loving you" z 1957 roku Dolores Hart. Dziś matka Dolores, przełożona nowicjatu w benedyktyńskim opactwie Regina Laudis w Bethlehem w stanie Connecticut.

Była aktorka filmowa przebywa tam od 13 czerwca 1963 roku. Tam też udzieliła wywiadu „L'Osservatore Romano”, który watykański dziennik zamieszcza w dzisiejszym wydaniu. Po ponad pół wieku matka Dolores wspomina Elvisa i pracę z nim na planie filmowym z wielkim wzruszeniem: „Nie wiedziałam nawet, kto to, nie był zresztą jeszcze taki sławny. Bardzo po polubiłam, ponieważ zwracając się do mnie mówił „Miss Dolores”; w Hollywood tylko on i Gary Cooper mówili tak do mnie. Elvis był dobrym i wrażliwym chłopcem, z biegiem lat był coraz smutniejszy i bardziej samotny, i strasznie nieszczęśliwy”. Zakonnica nie uważa czasu spędzonego w Hollywood za zmarnowany ani za pomyłkę. „Nie miałam jeszcze dwudziestu lat, gdy zdałam sobie sprawę, że praca w filmie przynosiła mi mniej radości niż należałoby się spodziewać”. Nie zerwała również kontaktów ze światem kina. „Wielu aktorów przybywa tu często do opactwa w poszukiwaniu odpowiedzi na konfuzję i rany. Jestem szczęśliwa, że moja obecność tutaj otwiera przed nimi osobistą drogę, stwarza im dostęp do miejsca, w którym można zarzucić kotwicę okazją do pogodzenia się z Bogiem w sposób możliwie najgłębszy i najbardziej autentyczny. Zachowałam kontakt ze społecznością aktorską poprzez ich obecność i poprzez mojej im oddanie” – wspomina matka Dolores. W połowie lat 80. w pobliżu klasztoru powstał letni teatr na pięćset miejsc, dedykowany pamięci Gary Coopera i jego córki Olivii, gdzie wystawiono już całego Szekspira, a także musicale: „Music Man” czy „Skrzypek na dachu”. W tym roku przyszła kolej na „West Side Story”. Watykański dziennik podkreśla, że matka Dolores nadal jest członkiem Amerykańskiej Akademii Filmowej, przyznającej Oskary.