Wygrajmy ten mecz

Mariusz Majewski

GN 47/2013 |

publikacja 21.11.2013 00:15

Mówiąc o misji głoszenia Chrystusa, często używa piłkarskich porównań. Powtarza, że ewangelizacja to nie najważniejsza, ale jedyna ważna rzecz w życiu Kościoła. Nauczał już w ponad 50 krajach. Był gościem zakończonego niedawno w Krakowie Forum Nowej Ewangelizacji.

Ewangelizacja nie jest najważniejszym z zadań Kościoła, tylko jedynym naprawdę ważnym zadaniem – przekonuje  José Prado Flores HENRYK PRZONDZIONO /gn Ewangelizacja nie jest najważniejszym z zadań Kościoła, tylko jedynym naprawdę ważnym zadaniem – przekonuje José Prado Flores

Neokatechumenat ma swojego Kiko Argüello. Ruch Focolari miał Chiarę Lubich, a Ruch Światło–Życie sługę Bożego ks. Franciszka Blachnickiego. Dla Szkół Nowej Ewangelizacji takim charyzmatycznym ojcem założycielem jest Meksykanin José H. Prado Flores, pisarz, dziennikarz, teolog katolicki, lider i twórca międzynarodowej sieci Szkół Ewangelizacji Świętego Andrzeja. To świecki człowiek, mąż i ojciec czwórki dzieci. Od 1971 r., kiedy jako student filozofii i teologii wziął udział w spotkaniu charyzmatycznym z modlitwą o wylanie darów Ducha Świętego, życie poświęca głoszeniu Ewangelii. Gdy w 1997 r. w Guadalajarze w Meksyku powstało pierwsze międzynarodowe Biuro Szkół Nowej Ewangelizacji, José H. Prado Flores został jego dyrektorem. Dzisiaj jego dzieło to około 2000 szkół w 60 krajach na 5 kontynentach. Ci, którzy brali udział w prowadzonych przez Meksykanina rekolekcjach czy kursach, zwracają uwagę na jego poczucie humoru i nietracenie czasu na drugorzędne sprawy. Najczęściej mówi o miłości Bożej, Piśmie Świętym i ewangelizacji, bo biada dla chrześcijan, gdyby tego nie robili. Stale podkreśla, dlaczego tak ważne jest rozróżnianie kerygmatu i katechezy.

Nowa ewangelizacja po piłkarsku

O tym, co najbardziej zajmuje meksykańskiego biblistę, świadczą też tytuły jego książek, które ukazały się w Polsce. „Formacja uczniów”, „Jak ewangelizować ochrzczonych”, „Sekret Pawła: zawodnik Jezusa Chrystusa”, „Rybacy ludzi: kapłani i świeccy w nowej ewangelizacji”, „Jak głosić Jezusa”, „Jezus żyje” czy „Jezus Chrystus – uzdrowiciel mojej osoby”. To tylko niektóre z nich. Na czym polega jego misja i do czego formuje innych, dał wyraz w prosty sposób w Krakowie podczas Forum Nowej Ewangelizacji. – Jeśli nie miałeś swojego Damaszku, jeśli nie przeżyłeś Pięćdziesiątnicy, jeśli nie przeszedłeś drogą do Emaus, to nie ewangelizuj, bo będziesz przekazywał swój głos, a nie słowo Boże – mówił weteran ewangelizacji. Tłumaczył, na czym polega różnica między kerygmatem i katechezą i dlaczego nie można odwracać tej kolejności. – Kerygmat jest po to, żeby przeszywał serce. Jeśli tego nie robi, nie jest kerygmatem. Katecheza uświęca umysł przez prawdę. Jest skuteczna, ale jest czymś innym niż kerygmat. Ona umożliwia nam wzrastanie do obrazu Chrystusa.

Ale żeby dojść do niego, trzeba się narodzić na nowo, a to dzieje się przez słowo, które przeszywa serce – wyjaśniał lider międzynarodowej sieci Szkół Ewangelizacji Świętego Andrzeja. W krakowskim wystąpieniu nie mogło zabraknąć charakterystycznych dla niego futbolowych analogii. Do meczu piłkarskiego porównał pedagogię wiary. – Pierwszą połową jest kerygmat, a drugą katecheza. To jest ten sam mecz. W pierwszej połowie grają świadkowie, ewangelizatorzy, a w drugiej nauczyciele. Ewangelizatorzy głoszą Dobrą Nowinę, a nauczyciele prawdę. W pierwszej grają ci, którzy mają doświadczenie zbawienia, w drugiej ci, którzy mają wiedzę, jak wiara ma wzrastać – tłumaczył obrazowo. I nie są to analogie zarezerwowane tylko dla świeckich albo tylko dla młodzieży. W tym samym kluczu dzielił się swoim doświadczeniem podczas XIII Sesji Zwyczajnej Synodu Biskupów poświęconej Nowej Ewangelizacji, która odbyła się w październiku 2012 r. – Powiedziałem biskupom, żeby się nie martwili, bo mecz wygrywa się w drugiej połowie. Uśmiechnęli się. Za chwilę dodałem, że oni w tym meczu są trenerami i powinni w nim grać od początku do końca: jako świadkowie i jako nauczyciele wiary, bo nikt nie będzie dobrym trenerem, jeśli wcześniej nie był dobrym zawodnikiem – opowiada ze śmiechem José H. Prado Flores. Gdy ktoś zapytał, co się dzieje, jeśli drużyna spada do drugiej ligi, Meksykanin od razu odparł, że zmienia się trenera.

Damaszek Prado Floresa

Skąd u 66-letniego teologa, dziennikarza, pisarza z Guadalajary taki ewangelizacyjny zapał? Jak wyglądał jego Damaszek i spotkanie ze Zmartwychwstałym? To nie jest historia spektakularnego przejścia od ateizmu do wiary. Raczej od wiedzy religijnej do wiary żywej i gorącej. – José H. Prado Flores miał wiedzę teologiczną, był po studiach biblijnych, jednak zaczęło go nurtować pytanie: „Dlaczego my, katolicy, nie potrafimy w tak żywy sposób przeżywać swojej wiary jak wspólnoty zielonoświątkowe?” – tłumaczy ks. dr Przemysław Sawa, członek zarządu Szkoły Ewangelizacji św. Andrzeja (SESA), dyrektor Diecezjalnej Szkoły Nowej Ewangelizacji św. św. Cyryla i Metodego w Bielsku-Białej.

Nie bez wpływu na pytanie, które zaczęło go nurtować, była przyjaźń z pastorem zielonoświątkowym Williamem Finkiem. Wspólnie założyli pierwszą kerygmatyczną szkołę ewangelizacyjną w Meksyku, zwaną wówczas Szkołą Apostołów. Kilka lat później poznał o. Emiliano Tardifa, misjonarza Najświętszego Serca Jezusowego. Kanadyjski duchowny po cudownym uzdrowieniu z gruźlicy w 1973 r. otrzymał charyzmat uzdrawiania. Efektem ich spotkań i współpracy jest program międzynarodowych szkół KEKAKO (Kerygmat Karisma Koinonia). Najkrócej można to opisać jako głoszenie podstawowych prawd wiary w charyzmacie Ducha Świętego. Często wspólnie podróżowali, głosili rekolekcje, formowali ewangelizatorów i sami ewangelizowali. Napisali też razem kilka książek. W jednej z nich – „W ogniu miłości. Dookoła świata bez walizki” – przekonują, że „Słowu, które jest głoszone w mocy Ducha, towarzyszą znaki, cuda i uzdrowienia, tak jak obiecał Jezus”. Widząc moc ich posługi, biskup japońskiej Fukoki wykrzyknął, że „misjonarze usiłują dotrzeć do ludzi z Japonii przez rozum, ale zapominają, że Duch Święty dociera do człowieka przez serce”. Ojciec Tardif zmarł w 1999 r. w Argentynie. Obecnie jest sługą Bożym i kandydatem na ołtarze. José H. Prado Flores od wspomnianej na początku modlitwy w 1971 r. o wylanie darów Ducha Świętgo, w której uczestniczył, wiedział, że ewangelizacja jest jego powołaniem. Będąc już tego świadomym, do swojego wykształcenia dołożył ukończone w 1977 r. studia w Międzynarodowym Instytucie Katechetyki i Duszpasterstwa Lumen Vitae w Brukseli. Wiedział, że nie tylko ma poświęcić życie dla ewangelizacji, ale że ma to robić jako człowiek świecki. Gdy kiedyś głosił konferencję w Wenezueli, swoim entuzjazmem ujął miejscowego biskupa. „Dobra konferencja, ojcze!” – pochwalił hierarcha. „Nie jestem zakonnikiem. Jestem świeckim! Mam żonę i dzieci” – odpowiedział Meksykanin. „To ja cię jutro wyświęcę na stałego diakona” – kontynuował biskup. „Moim powołaniem nie jest być diakonem. Moim powołaniem jest być świeckim!” – usłyszał w odpowiedzi. Jak sam mówi, ożenił się dopiero w wieku 33 lat. Modlił się o kobietę, która będzie rozumiała jego pasję i misję, z którą razem będą mogli ją wypełniać. Jego modlitwy zostały wysłuchane.

Meksykanin szkoli w Polsce

José H. Prado Flores często przyjeżdża do Polski. Ogniwem, które łączy go z naszym krajem, jest bł. Jan Paweł II. Gdy polski papież wzywał, że potrzeba nam w Kościele nowej ewangelizacji, jako jedno z pierwszych na ten apel odpowiedziało środowisko, w którym działał i tworzył późniejszy lider międzynarodowej sieci Szkół Ewangelizacji Świętego Andrzeja. Trudno spotkać ewangelizatora w Polsce, który nie uczestniczyłby w kursach czy rekolekcjach głoszonych przez Prado Floresa. Ksiądz Artur Godnarski, założyciel i przewodniczący Wspólnoty św. Tymoteusza – Katolickiego Stowarzyszenia w służbie Nowej Ewangelizacji z siedzibą w Gubinie, trafił na prowadzony przez niego kurs, kiedy jeszcze nie do końca akceptował doświadczenia Szkoły Nowej Ewangelizacji. – Usłyszałem Ewangelię głoszoną przez człowieka świeckiego z Meksyku. Doświadczałem, jak Pan Bóg otwierał coraz szerzej moje serce i dobijał się do niego. Odkryłem, że w tym wszystkim jest nowa łaska, którą daje mi Duch Święty. Tak się zaczęła moja piękna przygoda z SNE. José H. Prado Flores pokazał mi metodologię pracy w SNE, celowość podejmowanych działań – opowiada ks. Godnarski, sekretarz Zespołu Konferencji Episkopatu Polski ds. Nowej Ewangelizacji. – To zaś sprawiło, że moje serce mogło się potem jeszcze bardziej rozszerzyć i przyjąć doświadczenie Ogólnopolskiej Inicjatywy Ewangelizacyjnej „Przystanek Jezus”. Jestem pewien, że nie mogłoby się to zrodzić, gdyby nie moje wcześniejsze doświadczenia oazy, Odnowy w Duchu Świętym, a potem SNE – dodaje duchowny. Wystarczy chwilę porozmawiać z ks. Godnarskim, żeby usłyszeć, że te nauki nie poszły w las. Prędzej czy później padną słowa, że ewangelizacja nie jest najważniejszym zadaniem Kościoła, ale jest jedynym ważnym zadaniem. A bez osobistego spotkania z Chrystusem trudno się za to zadanie zabierać. Możemy mieć pewność, że podobne słowa i rozwinięcia w polskim Kościele będą padać jeszcze nieraz. 66-letni Prado Flores regularnie bowiem przyjeżdża do naszego kraju, by dzielić się swoim doświadczeniem z liderami nowej ewangelizacji nad Wisłą. Do Polaków ma stałe przesłanie, które jest dobrym podsumowaniem działalności Meksykanina. „Wy, Polacy, jesteście uprzywilejowani, bo tu, w waszym kraju, jeszcze czuje się żywy Kościół” – mówi. „Jednak aby ewangelizować innych, wszyscy musimy zostać najpierw sami zewangelizowani” – dodaje.