publikacja 16.01.2014 00:15
Wyraziste zajęcie stanowiska w sprawie ideologii gender przez polskich biskupów wywołało falę histerii ze strony publicystów lewicy, obozu liberalnego, ale i ze strony zwolenników „Kościoła otwartego”. Ten medialny zgiełk można sprowadzić do jednej tezy: gender nie ma co się zajmować – jeśli ktoś ten temat podejmuje, sam się kompromituje.
Bartosz Jankowski /PAP
Minister Agnieszka Kozłowska-Rajewicz i premier Donald Tusk nie widzą w gender zagrożenia
Postanowiłem zebrać najczęstsze negatywne reakcje na dyskusję o ideologii i krótko skomentować poszczególne typy argumentacji.
Reakcja numer 7: „Czego boją się rodzice, tak panikując, gdy pojawia się hasło gender?”.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł