publikacja 06.02.2014 00:15
6 tys. sportowców z 87 państw świata przyjechało do położonego na czarnomorskim przedgórzu Kaukazu Soczi, aby walczyć o medale XXII Zimowych Igrzysk Olimpijskich.
YURI KOCHETKOV /EPA/pap
Bez zabiegów prezydenta Putina nie byłoby zimowej olimpiady w Soczi
Odbywają się w ulubionym kurorcie prezydenta Rosji. To był przez kilka lat nadrzędny cel władz Rosji, któremu wszystko podporządkowano. Ani koszty, ani prawa, a tym bardziej opinie miejscowej ludności się nie liczyły. Spełnienie tego kaprysu Władimira Putina kosztowało Rosję 50 miliardów dolarów. To najdroższe igrzyska w dziejach ruchu olimpijskiego. O kaukaskim kontekście olimpiady w Soczi mówi Wojciech Górecki w rozmowie z Andrzejem Grajewskim.
Chodziło o to, aby rozbić jedność Czerkiesów, których Moskwa wciąż się obawiała, i w miejsce jednego dużego ludu stworzyć trzy małe narody: Adygejczyków, Czerkiesów i Kabardyjczyków (Karaczajowie i Bałkarzy to z kolei ludy pochodzenia tureckiego, niespokrewnione z Czerkiesami). Po rozpadzie ZSRR były próby zjednoczenia wszystkich Czerkiesów, utworzenia jednej Czerkiesji, ale to się nie udało.
Pomijając gigantycznie pieniądze, jakie zainwestowano w budowę tej infrastruktury, Soczi to najdroższe igrzyska w dziejach ruchu olimpijskiego. Dochodziło tam także do masowych wywłaszczeń miejscowej ludności.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł