Skarb ordynariatu

Stefan Sękowski

GN 09/2014 |

publikacja 27.02.2014 00:15

Nie mają pieniędzy, zbyt wielu przyjaciół. I twierdzą, że to wspaniałe. Jak wygląda życie byłych anglikanów włączonych do kościoła katolickiego?

Na razie niewielu anglikanów zdecydowało się przejść do Kościoła katolickiego za pośrednictwem Ordynariatu Personalnego Roman Koszowski Na razie niewielu anglikanów zdecydowało się przejść do Kościoła katolickiego za pośrednictwem Ordynariatu Personalnego

Do Wielkiej Brytanii pojechałem szukać skarbów. Skoro Benedykt XVI mówił, że byli anglikanie, którzy wstąpili do Ordynariatu Personalnego Naszej Pani z Walsingham, wzbogacają Kościół powszechny, muszą tam być. Problem w tym, że istniejący od 3 lat ordynariat nie jest bogaty. Nie ma budynków, nagromadzonych latami funduszy. Liczy za to ok. 1500 dusz, w tym ponad 80 księży i kilkadziesiąt sióstr zakonnych. Ludzi, którzy porzucili wygodne gniazdko w Kościele Anglii, zrobili krok w nieznane i przeszli na katolicyzm.

Członkowie ordynariatu opowiadają, że stosunek katolików do nich jest z reguły pozytywny, choć niestety zdarzają się przypadki niezrozumienia. – Niektórzy pytają: dlaczego nie zostaliście „prawdziwymi” katolikami? No cóż, jesteśmy prawdziwymi katolikami. Niektórym wydaje się, że Kościół katolicki jest wszędzie taki jak w ich parafii. Dopóki dzielimy tę samą wiarę, jesteśmy w komunii. Nie musisz wszystkiego robić tak samo, by być w jednej wspólnocie – mówi ks. Newton. Z drugiej strony ordynariat stanowi także sprawdzian dla tych anglikanów, którzy narzekają na swoją wspólnotę. – Pierwsze pytanie, jakie nam zadano podczas przygotowań do konwersji, brzmiało: Czy myślisz, że jesteś katolikiem? Powiedzieliśmy, że nie – i to była prawidłowa odpowiedź – śmieje się Alex Lloyd. – Zwłaszcza jeśli jesteś anglokatolikiem, odmawiasz brewiarz, uczestniczysz w liturgii, która jest właściwie katolicka, możesz mieć poczucie, że nie masz potrzeby zmieniać wyznania – dodaje. – Papież Benedykt XVI swoją ofertą powiedział: sprawdzam. Teraz musisz odpowiedzieć sobie na pytanie, czy nie blefujesz – mówi ks. Newton. – Nie mamy pieniędzy, nie mamy przyjaciół. To wspaniałe! To daje nam wolność wynikającą z wiary w to, że skoro Bóg powołał nas tutaj, to wie, co robi – śmieje się ks. Lloyd. Skarb ordynariatu uważam za odnaleziony.•

Dziękujemy, że z nami jesteś

To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.

Czytasz fragment artykułu

Subskrybuj i czytaj całość

już od 14,90

Poznaj pełną ofertę SUBSKRYPCJI

Masz subskrypcję?
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.