Kasa 
z nieba

Marcin Jakimowicz


GN 14/2014 |

publikacja 03.04.2014 00:15

Czy można się modlić o pieniądze? 
– zapytała znajoma katechetka w drugiej klasie podstawówki. 
„Nieee!” – zgodnym chórem krzyknęły dzieci. Nie? A dlaczego nie? 


Kasa 
z nieba roman koszowski /gn

Bóg jest ojcem – tę prawdę wyssaliśmy z mlekiem matki. Zejdźmy na chwilkę z piętra metafizycznych, duchowych rozważań i stańmy twardo na ziemi. Jakie jest podstawowe zadanie ojca rodziny? Jej utrzymanie, zapewnienie środków do życia. Dlaczego więc tata z Sandomierza, Kazimierza czy Zgierza musi o to zadbać, a Ojca Niebieskiego miałaby ominąć ta przyjemność? Jeśli jest ojcem, jego obowiązkiem jest dbanie o członków rodziny. A ponieważ „są ze świata”, w którym rządzi pieniądz, powinien starać się i o tę przestrzeń.
Odpowiedź na pytanie katechetki nie dawała mi spokoju. Zdaję sobie sprawę z tego, że dzieci powieliły jak na ksero to, co usłyszały w rodzinnych domach.

Nie potrzebuję jałmużny. Modlimy się inaczej; daj mi pracę, pozycję, a na chleb to sam sobie zarobię”. Co więcej: aramejskie lahmo, tłumaczone jako „chleb powszedni”, ma głębsze znaczenie niż tylko kromka chleba. Oznacza to wszystko, czym żyjemy i czego potrzebujemy do życia. Spotkałem niedawno ludzi, którzy modlili się o spore pieniądze na cele ewangelizacyjne (przygotowanie Kursu Alfa, czyli serii ewangelizacyjnych spotkań, w restauracjach dla setki osób to wydatek rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych). Prosili i dostali wszystko. Co do grosza. 
– Czy dzisiejsze ubóstwo materialne nie wynika z pychy? Z tego, że ludzie, którym brakuje pieniędzy, nie są zdolni o nie prosić? – pytał wprost rabina Szaloma Ber Stamblera Filip Memches w znakomitej książce „Ekonomia w judaizmie”. – A co z sytuacją, w której człowiek stara się, ciężko pracuje, a efektów nie widać? Jeśli Bóg go kocha, to powinien chyba jakoś na to odpowiadać. W przeciwnym razie trudno, żeby taki człowiek wierzył w Boga.
– Proponuję odwrócić ten problem – odpowiedział przewodniczący wspólnoty Chabad-Lubavitch w Polsce. – Warto zadawać sobie pytanie o własne powodzenie. W moim przypadku nie zasługuję na sukcesy, które odniosłem. Gdybym myślał, że zawdzięczam je sobie, byłbym głupcem. Komu więc zawdzięczam swoje powodzenie? Bogu. Najważniejsze, żeby w życiu nie rozminąć się z powołaniem. Człowiek, który dobrze szlifuje diamenty, ale jest piekarzem, robi błąd. I tak samo w duchowości – jeśli ktoś może uczyć się głęboko, a uczy się powierzchownie, to szkoda. Trzeba maksymalizować swoje możliwości, bo są darami od Boga i misją. W judaizmie ważne jest, co czemu służy. Kiedyś w nowojorskim Crown Heights był rabin, który zajmował się szkolnictwem dla społeczności Chabad. Któregoś razu w szabas przechodził obok używanego autobusu, na którym wisiało ogłoszenie „Do sprzedaży”. Postanowił od razu kupić pojazd jako schoolbus, ale wyższy rangą rabin powiedział, żeby tego nie robić. Tamten tłumaczył, że to nie dla niego, tylko dla szkoły. A zarazem pomyślał, że przypuszczalnie chodzi o zakaz handlu w szabas. Tymczasem jego rozmówca oświadczył, że nie należy kupować tego używanego autobusu, ponieważ trzeba kupić całkiem nowy. Na tym to wszystko w judaizmie polega… Są biurowce, w których jedna sala przeznaczona jest na modlitwę. I tam przychodzą biznesmeni z całego biurowca, żeby się modlić. To piękna rzecz. Pokazuje, że są ludzie, którzy mają świadomość tego, że ich pieniądze pochodzą nie tylko z pracy, ale przede wszystkim są darem Bożym. Przychodzi godzina 15 i biznesmen idzie się modlić. A jakie to świadectwo dla jego pracowników! Jeśli oni są niewierzący, to jednak daje im do myślenia fakt, że ich szef w godzinach pracy się modli. Trzyma na półce Torę. Wyciąga ją i otwiera na jakimś fragmencie. Słowo Boże stanowi bowiem drogowskaz także w biznesie.


Dziękujemy, że z nami jesteś

To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.

Czytasz fragment artykułu

Subskrybuj i czytaj całość

już od 14,90

Poznaj pełną ofertę SUBSKRYPCJI

Masz subskrypcję?
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.