Znak sprzeciwu

GN 15/2014 |

publikacja 10.04.2014 00:15

Z Birthe Lejeune, wdową po słudze Bożym prof. Jérôme Lejeune rozmawia Joanna Bątkiewicz-Brożek

Znak sprzeciwu Henryk Przondziono /GN Mój mąż przyjaźnił się z Janem Pawłem II. Często uczestniczyliśmy we Mszy św. w kaplicy prywatnej papieża – wspomina Birthe Lejeune

Joanna Bątkiewicz-Brożek: Dwadzieścia lat temu, dzień po śmierci Pani męża, dziennik „Le Monde” opublikował apel podpisany przez trzy tysiące lekarzy. Poparli naukową tezę Jérôme’a Lejeune’a, że embrion ludzki od poczęcia jest człowiekiem i nie wolno go zabijać, wykluczone są manipulacje genetyczne na nim.

Nie mógł znieść niemocy wobec takich pacjentów, ich cierpienia i przedwczesnej śmierci. Wiedział, że odkrycie leku na trisomię 21 da początek leczeniu innych chorób genetycznych. Powtarzał: „Pacjenci czekają! Nie mam czasu!”. Kiedyś jadąc samochodem, krzyknął: „Mam! Chyba mam!”. Myślał o tym bez przerwy. Szukał mechanizmów biochemicznych, które powodują zakłócenia w umyśle. Dzięki temu m.in. dotarł do przyczyn autyzmu i odkrył, że kwas foliowy podawany w ciąży ogranicza choroby mózgu dzieci. Śmiano się wtedy z niego, a dziś każda kobieta w ciąży zażywa kwas foliowy!

Macie Państwo piątkę dzieci i 28 wnucząt. Pani jednak zrezygnowała z pracy zawodowej. Jakie było życie u boku odkrywcy?

Pomysł, by powstała fundacja, powstał w Polsce, prawda?

Dziękujemy, że z nami jesteś

To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.

Czytasz fragment artykułu

Subskrybuj i czytaj całość

już od 14,90

Poznaj pełną ofertę SUBSKRYPCJI

Masz subskrypcję?
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.