publikacja 03.07.2014 00:15
Mary Wagner spędziła prawie dwa lata w więzieniu za to, że w klinice aborcyjnej pokojowo przekonywała matki, by nie zabijały swoich dzieci. W Kanadzie nie ma żadnych ograniczeń aborcji. Dziecko przed urodzeniem nie jest traktowane jak człowiek.
zasoby internetu
Mary Wagner (po prawej) ze swoją przyjaciółką Lindą Gibbons. Obie kobiety kilkarotnie trafiały do więzienia za obronę dzieci nienarodzonych
Szczupła, skromnie ubrana, drobna kobieta z medalikiem z wizerunkiem Maryi. Ma 38 lat, jest katoliczką pochodzącą z prowincji Kolumbia Brytyjska położonej na zachodnim wybrzeżu Kanady. Aresztowano ją 15 sierpnia 2012 roku w klinice aborcyjnej w Toronto. Mary Wagner wraz pięcioma innymi osobami weszła do poczekalni z ulotkami i białymi różami. Zdołała podejść do jednej z ciężarnych kobiet, która przyjechała na „zabieg”, prosząc, aby zmieniła swoją decyzję. Obsługa ośrodka usunęła Wagner siłą i wezwała policję. Po 20 minutach policjanci aresztowali kobietę broniącą życia nienarodzonych dzieci. Mary spędziła już wcześniej 90 dni więzieniu z powodu podobnej akcji (w 2011 r.) i miała sądowy zakaz zbliżania się do ośrodków aborcyjnych.
Powstawały grupy modlitewne, ludzie pytali ją, co robi w areszcie. Wykorzystywała te sytuacje, aby dzielić się prawdą o złu aborcji. Wagner oceniła, że około 80 proc. kobiet, które spotkała w więzieniu w Milton, dokonało aborcji, ale 90 proc. z nich żałuje tego czynu.
Sędzia O’Donnell uznał, że sprawa aborcji jest kontrowersyjna, ale stwierdził, że Wagner powinna używać innych dróg, by przeciwstawiać się jej zgodnie ze swoimi przekonaniami. Sędzia zachęcił Wagner, by przemyślała, czy tych 22 miesięcy w więzieniu nie mogła wykorzystać lepiej w promowaniu swoich idei,
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł