Mosul "wyczyszczony" z chrześcijan

BGZ/NYT

dodane 20.07.2014 11:15

Z Mosulu na północy Iraku uciekły już wszystkie rodziny chrześcijańskie. W czerwcu w Iraku zabito ich około 1500 za to, że przyznali się do swojej wiary.

Mosul "wyczyszczony" z chrześcijan STR/EPA/PAP Obóz uchodźców w poblizu miasta Erbil w północnym Iraku

Od minionego piątku Mosul opuściły resztki chrześcijan. Jak podaje raport Biura Organizacji Narodów Zjednoczonych do spraw praw człowieka w Genewie oraz Misja Organizacji Narodów Zjednoczonych w Iraku, od początku roku w tym kraju zginęło około 5, 576 osób. Ponad 600,000 musiało opuścić swoje domy tylko w samym czerwcu, podwajając liczbę wysiedlonych do ponad 1,2 miliona.

O godzinie 13-tej w miniony piątek chrześcijanie w Mosulu usłyszeli wiadomość od sunnickich bojowników, że muszą do sobotniego popołudnia opuścić miasto. Mężczyźni, kobiety i dzieci wsiadali do przepełnionych aut, niezmotoryzowani błagali o przejazd do granic miasta z nadzieją na złapanie jakiegoś transportu do najbliższego chrześcijańskiego miasta. Nie zabrali niczego więcej poza spakowanymi w pośpiechu ubraniami. Islamskie Państwo Iraku i Syrii wydało ten rozkaz w wyniku niezadowolenia z faktu, że chrześcijanie nie stawili się w czwartkową noc na zorganizowane przez nich spotkanie. Jak informowano w jego trakcie miały być podjęte decyzje co do ich dalszej sytuacji.

Chrześcijanie obawiali się, że pod osłoną nocy terroryści sunniccy mogą się z nimi ostatecznie rozprawić. „Byliśmy zbyt przestraszeni żeby tam pójść” powiedział Duraid Hikmat, ekspert do spraw mniejszości, który przez lata prowadził monitoring Mosulu w rozmowie z Aliss J. Rubin - dziennikarką „The New York Times”. - On sam uciekł do Al Qosh, w znacznym stopniu chrześcijańskiego miasta, oddalonego o godzinę drogi. Reszta jego rodziny odjechała w piątek. Dla wielu wygnańców to początek wędrówek do najbliższych, chrześcijańskich wiosek takich jak Baratella czy Hamdaniya, które, niestety, są już są już mocno przeludnione, i dalej, do Kurdystanu, częściowo niezależnego regionu Iraku, gdzie chrześcijanie nie czują się tak zagrożeni.

Uciekinierzy opowiadali dziennikarce, że do tej pory mieli nadzieję na dalsze życie i cichą praktykę wiary w mieście, które było ich domem od ponad 1700 lat. Są wśród nich Chaldejczycy i Asyryjczycy, wierni Katolickich Kościołów wschodnich oraz Kościołów prawosławnych. Wielu z nich wybudowało swoje domy na równinach Niniwy na północy kraju, w regionie wspominanym w biblijnej Księdze Rodzaju. Piątkowe zarządzenie ISIS wydaje się być ich prawdziwym końcem. Być może kilku rozproszonych chrześcijan będzie tu i ówdzie się ukrywać, ale jako wspólnota zginą.

Na jednym z filmów na Youtube widać jak bojownicy ISIS niszczą grób biblijnego Jonasza. - Usunęli krzyż z katedry św. Efrema Syryjczyka – siedziby archidiecezji asyryjskiego Kościoła prawosławnego w Mosulu – relacjonował Duraid Hikmat. - Zamiast niego zawiesili flagę ISIS. Zabili nas, kiedy zdjęli ten krzyż. To dla nas śmierć. - Zniszczyli również pomnik Najświętszej Marii Panny – powiedział podczas rozmowy telefonicznej w czwartek Ghazwan Ilyas, szef Chaldejskiego Towarzystwa kulturalnego w Mosulu. Sam opuścił miasto następnego dnia. Według piątkowego raportu

Organizacji Narodów Zjednoczonych dotyczącego ofiar cywilnych chrześcijanie są jedną z kilku mniejszości systematycznie wydalanych lub zabijanych przez ISIS. Od 2003 r. kiedy Saddam Hussein został odsunięty od władzy, liczba chrześcijan w Mosulu, gdzie istnieje jedna z najstarszych wspólnot na świecie, zmalała od ponad 30 tysięcy do kilku tysięcy wiernych.

Kiedy służby bezpieczeństwa Islamskiego Państwa Iraku i Lewantu wkroczyły do miasta na początku czerwca, pojawiły się raporty, że pozostali chrześcijanie również uciekli. Kiedy w miniony piątek chrześcijanie opuścili Mosul, ISIS namalowało na ich domach arabską literę, która oznacza „Nasrani” od „Nazrene”, określenie często używane w stosunku do chrześcijan. Obok czarnym kolorem dopisano słowa: „Własność Irakijskiego Państwa Islamskiego”.