publikacja 28.08.2014 00:15
Według ONZ najgorszy kryzys na świecie panuje obecnie nie w Iraku, Syrii czy na Ukrainie, lecz w Sudanie Południowym.
JM LOPEZ /epa/pap
Mieszkańcy Sudanu z plemienia Nuer w obozie zorganizowanym dla nich z Dżubie, gdzie zostali umieszczeni ze względów bezpieczeństwa. Od miesięcy w Sudanie Południowym toczą się walki między dwiema największymi grupami etnicznymi: Dinka, do której należy prezydent Salva Kiir i Nuer, z której pochodzi zwaśniony z prezydentem jego zastępca Riek Machara
To najmłodszy kraj świata. 14 lipca 2011 r. został 193. członkiem ONZ. To jednocześnie najbiedniejszy i najbardziej pokrzywdzony przez los zakątek Afryki. Wyniszczony wojną domową stoi na krawędzi straszliwej klęski głodu. Zaledwie trzyletnia historia tego kraju jest pasmem nieustających nieszczęść: wojny domowej, czystek etnicznych, biedy, niedożywienia, destrukcji środowiska naturalnego i wykorzystywania dzieci w walkach. Sudan Południowy pociągnęli na dno dwaj zwaśnieni przywódcy, którzy od samego początku stali na czele kraju – prezydent Salva Kiir Mayardit i były wiceprezydent Riek Machar. Ich polityczna rywalizacja rozpaliła tlący się od dziesiątek lat konflikt etniczny między dwoma plemionami: Dinka, reprezentowanym przez głowę państwa, oraz Nuer, z którego pochodzi przeciwnik.
Skłócone plemiona
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł