Ludzie jak towar

Agnieszka Kurek-Zajączkowska

dodane 19.10.2014 11:54

Prostytucja, praca przymusowa, biznes żebraczy, dzieci jako seksualne zabawki dorosłych, pobieranie organów na cele zdrowotne i na potrzeby obrzędów magicznych to współczesne formy handlu ludźmi na świecie. W ramach obchodów Europejskiego Dnia Walki z Handlem Ludźmi 18 października w Warszawie odbyło się spotkanie "Handel ludźmi w Afryce – czy to nas dotyczy?".

Ludzie jak towar   Agnieszka Kurek-Zajączkowska /Foto Gość Joanna Sławińska przedstawiła historie życia kilku osób, które padły ofiarami handlu ludźmi Według oficjalnych danych, na świecie jest ok. 100 ml dzieci ulicy. - W rzeczywistości ta liczba jest większa. W wielu krajach nie prowadzi się takiej statystyki, bo władze lekceważą problem. Błąkające się dzieci wywożą na wieś lub zabijają - mówiła Paulina Skiba, koordynator projektów Fundacji Usłyszeć Afrykę, gość spotkania „Handel ludźmi w Afryce - czy to nas dotyczy?”, które odbyło się w warszawskiej kawiarni Państwo-miasto, 18 października.

Prostytucja, praca przymusowa, biznes żebraczy, dzieci jako seksualne zabawki dorosłych, pobieranie organów na cele zdrowotne i potrzeby obrzędów to współczesne formy handlu ludźmi na świecie. Mówili o tym także inni uczestnicy konferencji: Wojciech Jasiński - były ambasador RP w Kenii, przewodniczący Instytutu Afrykańskiego, Radosław Malinowski - założyciel i dyrektor HAART Kenia i Joanna Sławińska - redaktor Programu I Polskiego Radia.

- W Kenii występuje problem tzw. "seks turystów", według których seks dziećmi nie jest uważany za coś złego - uwrażliwiał Wojciech Jasiński. Przypomniał, że to właśnie Polska była w 1994 r. inicjatorem konwencji ONZ dot. zwalczania przestępczości zorganizowanej, w ramach której uregulowane zostały kwestie handlu ludzi, przemytu narkotyków i migrantów, pranie brudnych pieniędzy oraz nielegalny obrót bronią palną.

Joanna Sławińska przedstawiła historie życia kilku osób, które padły ofiarami handlu ludźmi i których doświadczenia stały się treścią powstającego właśnie filmu.

- Mały chłopiec został sprzedany jako zabawka seksualna dla mężczyzn. Po kilku latach udało mu się uciec. Gdy jako 17-latek wrócił do domu, matka go nie poznała. Jego rozwój psychiczny zatrzymał się na poziomie dziecka. Inny przykład dotyczy kobiety ok. 36-letniej, która została wywieziona do Arabii Saudyjskiej. Podpisała dokumenty, nie znając języka. Pracowała jako pomoc domowa. Jej pani kazała jej sprzątać dom przy użyciu silnie żrących środków czyszczących. Miała otwarte rany, blizny, poparzenia. Jej też udało się uciec. Trzecia historia dotyczy młodej dziewczyny, którą wujek po śmierci ojca sprzedał bogatemu mężczyźnie jako niewolnicę seksualną - opowiadała.

Ludzie jak towar   Agnieszka Kurek-Zajączkowska /Foto Gość Spotkanie współprowadził Krzysztof Błażyca, dziennikarz "Gościa Niedzielnego", prezes Fundacji Razem dla Afryki Radosław Malinowski łącząc się za pomocą Skype'a z Kenii, poinformował, że 95 proc. ofiar handlu ludźmi staje się nimi z niewiedzy. - Czasami rodzice sami płacą przemytnikom, by zabrali dzieci do szkoły do miasta. W rzeczywistości dzieci trafiają na ulice jako żebracy - mówił. Zauważył, że część osób, którym udaje się uciec, z powrotem trafia do miejsca opresji. - Przed kilkoma laty nagłośniona została sprawa dziewczyny, którą sprzedano do domu publicznego w Danii. Udało się ją wyrwać z tego miejsca. Wracała do domu. Na lotnisku czekali na nią ci sami ludzie, którzy ją wcześniej sprzedali - przypomniał. Zauważył, że w wielu krajach Czarnego Lądu handel ludźmi jest legalny. - Afryka Południowa potrzebuje tanich robotników, więc nie jest zainteresowana wprowadzaniem odpowiedniego prawa. Policja, sądy i prokuratura nie znają przepisów. Skazują przestępców na mocy innych przepisów, wymierzając niskie kary, np. zapłatę 10 dolarów - relacjonował Radosław Malinowski.

Na zakończenie spotkania fotograf Adam Balcerek przygotował pokaz zdjęć z Nairobi wykonanych przez uczestników projektu „Photography for Nairobi”. - Pojechałem do Afryki, by uczyć młodych ludzi, potencjalne ofiary handlu żywym towarem, robić zdjęcia. Na zakończenie warsztatów każdy z nich otrzymał aparat. Celem projektu było przekazanie im takich umiejętności, by mogli zdobyć pracę i zarabiać na swoje utrzymanie. I to się w znacznej mierze udało. Teraz robią zdjęcia na weselach, do bilbordów czy portrety rodzinne. Założyli też studio fotograficzne - opowiadał. Przekonywał, że pojęcie biedy w krajach europejskich i krajach trzeciego Świata drastycznie się różni. - Dziecko urodzone w slumsach nie ma szans, by zmienić schemat życia. Takie dziewczynki od pokoleń zostają prostytutkami. Dawanie im pieniędzy na ulicy tylko przeszkadza, bo nakręca biznes żebraczy - wyjaśniał.

Spotkanie poprzedził pokaz filmu dokumentalnego „Sold sisters” zrealizowanego przez dziennikarzy telewizyjnych z RPA, ukazującego proceder sprzedaży młodych kobiet z Maputo, stolicy Mozambiku do Johannesburga.

Organizatorami wydarzenia byli: Awareness Against Human Trafficking (HAART), Fundacja Razem Dla Afryki i Fundacja Usłyszeć Afrykę. Dyskusję prowadziła Anna Skowera -  koordynatorka projektów w Polskim Stowarzyszeniu Sprawiedliwego Handlu i Krzysztof Błażyca – dziennikarz Gościa Niedzielnego, prezes Fundacji Razem dla Afryki.