publikacja 11.12.2014 00:15
„Twierdza wewnętrzna” to symbol człowieka. Święta Teresa przekonuje w swojej księdze o „pięknie i godności naszych dusz”. Karmelitanka z Ávila wie o człowieku więcej niż współczesna psychologia. O wiele więcej.
józef wolny /foto gość
Z okna klasztoru Wcielenia Teresa patrzyła na potężne mury miasta Ávila. Ten obraz musiał ją inspirować przy pisaniu
„Twierdzy wewnętrznej”
Święty Mikołaj przynosi słodkości grzecznym dzieciom. Ja, choć niegrzeczny, dostałem cukierka od św. Teresy. Proszę się nie śmiać. Właśnie zabierałem się do pisania kolejnego odcinka adwentowych rozważań. Rozpakowałem włoskie czekoladki o wdzięcznej nazwie „całuski”. W każdej z nich jest karteczka ze złotą myślą. Poczęstowałem innych, ostatni został dla mnie. Otwieram i co czytam?
Komnaty pełne walki
Komnaty kontemplacyjne
Ale z kolei miłość bliźniego musi być zasilana miłością do Boga. „Uważam bowiem, że wskutek tego, iż skażona jest nasza natura, nie zdołamy doskonale miłować bliźniego, jeśli ta miłość nie rodzi się z korzenia miłości Boga”. Teresa zawsze była wyczulona na autentyzm życia religijnego. Przestrzegała przed iluzjami. To jest bardzo praktyczna strona jej mistyki. „Miłowanie nie polega na większym smakowaniu Boga, ale na większym zdeterminowaniu się w pragnieniu zadowolenia we wszystkim Boga”. Opis dwóch ostatnich komnat zajmuje Teresie ponad połowę księgi. Pojawia się tutaj motyw zaślubin z Jezusem, które są poprzedzone „chodzeniem ze sobą” i zaręczynami. Są to już wyżyny mistyki. Święta karmelitanka dzieli się z siostrami i z nami swoim doświadczeniem Boga wykraczającym znacznie ponad zwykłą drogę pobożności i wiary. Na początku szóstej komnaty pojawia się motyw zranienia serca, ognia miłości, która oczyszcza. Ból połączony tu jest z rozkoszą. „To nie my podkładamy drwa, ale zdaje się, że gdy ogień jest już rozpalony, nagle wrzucają nas do niego, abyśmy już w nim spłonęli”. Po co? „Albowiem w tej udręce dusza się oczyszcza i obrabia, czyli oczyszcza się jak złoto w tyglu, aby On mógł lepiej nałożyć emalię swoich darów, i wyczyszcza się tam to, co musiałoby się dokonać w czyśćcu”. Teresa doświadczała sama stanu ekstazy mistycznej. Dzisiejszemu czytelnikowi może wydać się to czymś nierealnym. Czy jednak możemy pominąć to, co stało się na górze Tabor, czy możemy wykreślić z listów św. Pawła jego słowa o porwaniu do trzeciego nieba? Tak silne doświadczenie Boga wywołuje przemianę człowieka, który odtąd ma nową świadomość majestatu Bożego, nowe poznanie siebie oraz nową postawę wobec wszystkich ziemskich rzeczywistości. Ostatnia, siódma, komnata to centrum zamku, „środek” człowieka. Tam następuje pełne zjednoczenie ludzkiej duszy z Bogiem. Chodzi ostatecznie o świętość, o przedsmak nieba. Teresa doświadcza silnie Boga w dwóch aspektach – jako Chrystusa (prawdziwy Bóg i prawdziwy człowiek) oraz w wymiarze trynitarnym (Bóg jest Trójcą Osób). Mnóstwo tu symboli, które wyrażają pełnię miłosnego zjednoczenia. Ale Teresa, jak zawsze, szuka konkretnych wniosków. Powtarza siostrom i nam: „Utkwijcie oczy w Ukrzyżowanym, a wszystko wyda wam się znikomym”. Święta karmelitanka podkreśla, że dary Boga nie są dla sprawienia nam przyjemności, ale dla umocnienia, abyśmy potrafili „naśladować Jezusa w Jego całkowitym poddaniu się woli Ojca w bolesnych doświadczeniach”. „To jest celem modlitwy, córki moje, temu służy małżeństwo duchowe, aby nieustannie rodziły się z nich dzieła, dzieła!”. Modlitwa prowadzi do tego, że człowiek zyskuje „Boże siły”, dzięki którym jego życie jest płodne, owocne, pełne. Celem mistyki chrześcijańskiej nie jest nigdy wolność rozumiana jako ucieczka od życia, od walki, czynów, cierpień, przyziemnych zmagań. Przeciwnie, celem mistyki jest wolność, która polega na niesieniu swojego krzyża z Jezusem, zjednoczenie z Ukrzyżowanym.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł