publikacja 29.01.2015 00:00
Rok Życia Konsekrowanego. O łowieczce uciekającej przed wilkiem, mocy modlitwy i miejscach, gdzie przebywa Bóg, z s. Anną Bałchan ze Zgromadzenia Sióstr Maryi Niepokalanej rozmawia Joanna Juroszek.
Joanna Juroszek /Foto Gość
Joanna Juroszek /Foto Gość
Joanna Juroszek: Zacznę być może kontrowersyjnie. Po co Kościołowi osoby życia konsekrowanego?
Przyznała się Siostra, że jest człowiekiem słabym, grzesznym. Kiedy bp Grzegorz Ryś na jednym ze spotkań powiedział to samo, na sali wybuchł śmiech. Ludzie nie wierzą, że ktoś słaby potrafi zmieniać Kościół, robić wiele dobrego…
Ludzie ranią, bo sami są zranieni. Podejmują dane wybory, bo nie mają mocy, ponieważ coś się tam wydarzyło. Myślę też, że my, jako chrześcijanie, nie możemy spać spokojnie, ponieważ dzieje się tak wiele sytuacji, które sprowadzają człowieka do niewolnika, do używania, do przedmiotu. Ja już nie chodzę na ulice. Ludzie, jeżeli chcą, przychodzą do nas. Wiedzą, gdzie jesteśmy. Nie pytam się, jaki masz rodzaj grzechu. O swoim grzechu mów w sakramencie pokuty. Tylko Jezus Chrystus daje moc uzdrowienia i wolność. Natomiast ludzie, którzy tutaj przychodzą, mówią o swoim cierpieniu.
Najbliższe plany stowarzyszenia?
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł