Nigdy w życiu!

Marcin Jakimowicz

GN 06/2015 |

publikacja 05.02.2015 00:15

„Widzisz go? Podejdź do niego i powiedz, że go kocham”. „Ja???? Za Chiny!”

– Popatrzył mi w oczy i powiedział: „Jezus cię kocha”. Zbaraniałem. Bałem się ruszyć – opowiada Grzegorz Wacław „Dziki” Roman Koszowski /foto gość – Popatrzył mi w oczy i powiedział: „Jezus cię kocha”. Zbaraniałem. Bałem się ruszyć – opowiada Grzegorz Wacław „Dziki”

Na własnej skórze przerobili, co to znaczy „błogosławiony, który idzie w Imię Pańskie”. Nie wybiegali przed szereg. Nie wychodzili na ulicę, by opowiadać wszystkim o miłości Boga, nie realizowali swoich pomysłów. Nie działali w myśl neofickiej zasady: „Brunetki, blondynki, ja wszystkie was, dziewczynki, nawracać chcę”. Nasłuchiwali. Realizowali jedynie to, o co zostali poproszeni. Poczuli impuls, przynaglenie, by podejść do obcej osoby i powiedzieć jej o miłości Boga. Często mieli ochotę zwiać. Opierali się i znajdowali miliony wymówek. A jednak zaryzykowali. Efekty były zdumiewające.
 

Rak zniknął

Dziękujemy, że z nami jesteś

To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.

Czytasz fragment artykułu

Subskrybuj i czytaj całość

już od 14,90

Poznaj pełną ofertę SUBSKRYPCJI

Masz subskrypcję?
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.