publikacja 19.02.2015 00:15
Rosyjscy dziennikarze zbierający haki na ministra Schetynę nie urwali się z choinki. Telewizja, w której pracują, należy do grupy medialnej zarządzanej przez partnerkę Putina. To w Kanale 5 wyemitowano również „satyrę” o marszu rosyjskiej armii na Rygę, Warszawę i Berlin.
Sysoyev Grigory /ITAR-TASS/pap
Władimir Putin nagrodził Alinę Kabajewą Orderem Zasługi dla Ojczyzny II klasy
Alina Kabajewa – nazwisko i twarz znane wszystkim Rosjanom. Złota medalistka z Aten z 2004 roku w gimnastyce artystycznej, później deputowana do rosyjskiej Dumy z ramienia putinowskiej Jednej Rosji. Była m.in. współautorką ustaw o zakazie adopcji rosyjskich dzieci przez obywateli Stanów Zjednoczonych i o obowiązku wpisywania organizacji pozarządowych otrzymujących finansowanie z zagranicy na listę zagranicznych agentów. Liderów opozycji nazywała „nikczemnikami”, wróżąc im, że „jak pająki w słoiku pożrą się nawzajem”…
Rosyjski reporter dodaje, że siłom powietrzno-desantowym dotarcie do polskiej stolicy zajęłoby zaledwie 2 godziny. „Mieliby więc czas, żeby odpocząć i przygotować się do parady” – mówi. Czerwona strzałka na mapie Europy przesuwa się w kierunku Berlina, a reporter stwierdza, że „rosyjskich żołnierzy dawno nie było w Berlinie”. „1800 km dla nowoczesnej armii to żaden dystans. A wielu rosyjskich oficerów dobrze zna Niemcy” – stwierdza kpiąco dziennikarz. I dodaje, że trzeba będzie uważać, by się nie rozpędzili i „nie zajęli naszych wojskowych miasteczek, które po połączeniu RFN i NRD dostały się Niemcom”. Czerwone strzałki wskazują na inne europejskie stolice: Pragę, Wilno, Rygę, Tallin, Helsinki. A reporter komentuje, że do połowy tych stolic „rosyjskie wojska mogą dotrzeć na piechotę, jak 70 lat temu”. Do wizyty w Londynie i Waszyngtonie, jak przyznaje reporter Kanału 5, „trzeba się przygotować”. By tam dotrzeć, potrzebne są flota i siły powietrzne. „Do maja jest jednak jeszcze dużo czasu, czekamy na zaproszenia” – stwierdza. „Mamy liczną armię, wystarczy żołnierzy i sprzętu na wszystkie parady” – przekonuje reporter. „Szkoda tylko, że nasi zachodni partnerzy nie będą mogli na własne oczy podziwiać naszych rakiet Iskander i Szatan. Poza granice Rosji można je dostarczyć tylko drogą powietrzną”, słychać emocjonalny głos, a grafika i zdjęcia na ekranie przypominają propagandowe filmy z Korei Północnej.
Nawet jeśli oglądać to ze świadomością, że jest to utrzymane w konwencji satyry, to na pewno z wyraźnym prowokacyjnym przesłaniem i prężeniem muskułów. Trudno wyobrazić sobie, by telewizja w jakimkolwiek kraju, a zwłaszcza mającym na koncie współudział w rozpętaniu II wojny światowej, posunęła się nawet w satyrze do tak agresywnej i pełnej pogardy (nie mówiąc o nadmiernej wierze we własne muskuły) treści w materiale „informacyjnym”. Można przypuszczać, że Władimir Putin musi być dumny ze swojej nowej partnerki, jeśli zarządzana przez nią grupa medialna produkuje tego typu materiały. Wojna propagandowa została Polsce już wypowiedziana. Generał Alina Kabajewa melduje wykonanie zadania.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł