publikacja 21.05.2015 00:15
Duch Święty przynosi każdemu człowiekowi swoje dary, owoce, łaski, charyzmaty. Wyzwala w nas Bożą energię do życia i działania. Jest sprawcą duchowej ewolucji, a czasem rewolucji, zwanej „chrztem w Duchu Świętym”.
HENRYK PRZONDZIONO
WLOCHY MEDIOLAN 31 05 2012
FOTO: HENRYK PRZONDZIONO / GOSC NIEDZIELNY
KATEDRA DUOMO WITRZAZ ZESLANIE DUCHA SWIETEGO DUCH SWIETY GOLEBICA GOLAB
Przed bierzmowaniem recytowaliśmy z pamięci dary Ducha Świętego. Pewnie wielu z nas potrafi je wciąż wyliczyć: mądrość, rozum, rada, męstwo, umiejętność, pobożność i bojaźń Boża. Z bliższym określeniem, jak „działa” poszczególny dar, byłby już kłopot. Święty Paweł wylicza z kolei dziewięć owoców Ducha Świętego: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie (Ga 5,22-23). Katechizm Kościoła wymienia ich aż dwanaście. W ostatnich latach, zwłaszcza w kontekście ruchów odnowy Kościoła, często słyszymy o charyzmatach, czyli darach pochodzących od Ducha Świętego. Stąd mówi się o ruchu czy ruchach „charyzmatycznych” czy o „charyzmatykach”. Ale o charyzmatach pisał już św. Paweł, zwłaszcza w Pierwszym Liście do Koryntian. Doliczono się ich dwadzieścia. Próbowałem jakoś usystematyzować tę wiedzę, ale przyznam, że poległem. Mogę tylko powtórzyć za św. Pawłem: „Różne są dary łaski, lecz ten sam Duch” (1 Kor 12,4). I może tak właśnie trzeba. Prawdą jest, że Duch Święty obdarza człowieka różnymi sprawnościami czy umiejętnościami. Ale prawdą jest i to, że nie da się ująć tych darów w sztywne ramy czy katalogi. Znów trzeba z pokorą wyznać, że mamy do czynienia z tajemnicą, podwójną. Z jednej strony chodzi o Ducha Świętego (Wiatr i Ogień), a z drugiej o to, że sam człowiek jest istotą tajemniczą (np. nie da się precyzyjnie wyznaczyć granicy między tym, co duchowe, a tym, co czysto psychiczne).
Zwykle uwagę przyciągają charyzmaty nadzwyczajne, np. dar uzdrawiania czy języków. Ale nie wolno zapomnieć, że równie ważne, o ile nie ważniejsze, są charyzmaty proste i zwyczajne, np. charyzmat małżonków chrześcijańskich, ewangelizacji czy katechezy. Nieraz mówi się o pewnym napięciu w Kościele między urzędem a charyzmatem. Ostatni sobór zwrócił uwagę, że ten sam Duch wyposaża Kościół „w rozmaite dary hierarchiczne i charyzmatyczne”. Czyli zarówno posługa papieża, biskupa, kapłana, katechety, jak i te bardziej „oddolne” natchnienia, proroctwa, a nawet cuda są dziełem tego samego Ducha Bożego. Zarówno ci, którzy mają autorytet apostolski w Kościele, jak i ci, którzy są obdarzeni nadzwyczajnymi charyzmatami, muszą się strzec śmiertelnej choroby – pychy. Zasada „królewskiej służby obowiązuje wszystkich w Kościele: począ- wszy od papieża, a skończywszy na najprostszym wiernym” – pisał św. Jan Paweł II. A św. Paweł kończy swój długi wywód na temat charyzmatów do gminy korynckiej serią retorycznych pytań: „Czyż wszyscy są apostołami? Czy wszyscy prorokują? Czy wszyscy są nauczycielami? Czy wszyscy mają dar czynienia cudów? Czy wszyscy posiadają łaskę uzdrawiania? Czy wszyscy przemawiają językami? Czy wszyscy potrafią je tłumaczyć?” (1 Kor 12, 29-30). Nie możemy wszyscy mieć wszystkich charyzmatów, ale wszyscy możemy sobie służyć tym, co otrzymaliśmy. Zwieńczeniem tych pouczeń św. Pawła jest Hymn o miłości. To ona, miłość, jest największą łaską, darem, charyzmatem czy owocem Ducha Świętego. To ona jest „prawdziwą miarą charyzmatów”, powiada katechizm. Wszelkie charyzmaty wymagają zawsze rozeznawania, czyli weryfikacji ich autentyczności. Taka jest rola pasterzy, aby z jednej strony nie gasili Ducha, pozwolili Mu działać, a z drugiej strony, aby strzegli Kościoła od podziałów, jednostronności czy odejścia od prawdy wiary.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł