publikacja 30.07.2015 00:15
55 lat temu zapadły decyzje o likwidacji Krucjaty Wstrzemięźliwości. Z premedytacją zamordowano dzieło, które mogło otrzeźwić Polskę.
Zbiory Instytutu Niepokalanej Matki Kościoła, REPRODUKCJA: HENRYK PRZONDZIONO /FOTO GOść
Ksiądz Franciszek Blachnicki ze swymi współpracownicami po rewizji w siedzibie Centrali Krucjaty Wstrzemięźliwości w Katowicach. Obraz Maryi Niepokalanej został wyniesiony z baraku przy ul. Jordana 18
W maju 1960 roku. był to już potężny, prężnie rozwijający się ruch społeczny, który obejmował wszystkie diecezje w Polsce. Według szacunków przedstawionych na II Zjeździe Duszpasterskim Krucjaty Wstrzemięźliwości na Jasnej Górze w kwietniu 1960 r., po niespełna czterech latach działalności do Krucjaty Wstrzemięźliwości należało 100 tys. dorosłych, a liczba ta nie obejmowała ogromnej rzeszy dzieci i młodzieży skupionych w Krucjacie Dziecięcej. Krucjata była obecna w blisko tysiącu polskich parafii.
Ponieważ prokuraturze nie udało się udowodnić nielegalności działalności Krucjaty, ks. Blachnickiemu postawiono zarzut szkalowania Polski Ludowej. Chodziło o „Memoriał na temat likwidacji Krucjaty”, który w październiku 1960 r. ks. Franciszek rozesłał do wszystkich biskupów oraz przedstawicieli władz. 10 listopada 1960 r. prokurator Rydzio wszczął śledztwo w sprawie rozpowszechniania przez ks. Blachnickiego fałszywych wiadomości o rzekomym prześladowaniu Kościoła w Polsce. Miesiąc później inny prokurator postawił mu zarzut działania na szkodę PRL. Bezczelność tego oskarżenia była dla wszystkich oczywista. Niestety, w tym momencie ks. Blachnicki nie otrzymał należytego wsparcia.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł