publikacja 06.08.2015 00:15
Handel narządami zabijanych ludzi – to jedna z tych rzeczy, która powinna wywołać skandal i zmusić do działania. I wywołała, choć trudno jeszcze ocenić, jakie będą jego skutki.
TANNEN MAURY /EPA/pap
Cecile Richards kieruje organizacją Planned Parenthood Federation of America
Banalne zło, które tak przenikliwie przed wieloma laty opisała Hannah Arendt, ma obecnie oblicze pracowników Planned Parenthood. Dr Deborah Nucatola – która między jednym a drugim łykiem wina i przegryzieniem sałatki opowiada, jak trzeba miażdżyć ludzkie ciała, by uzyskać możliwie najlepsze dla kupca organy z zabijanych dzieci nienarodzonych, czy dopytuje, narządami z jak rozwiniętych osób kupiec byłby zainteresowany – jest zwyczajna w swoim postępowaniu, zachowuje się jak setki, a może tysiące normalnych biznesmenów podczas biznesowego lunchu czy spotkania. Jest skupiona na potrzebach klienta, próbuje je zaspokoić. I tylko niechęć do podawania cen za usługi sprawia, że cień niepokoju o legalność postępowania może wkraść się do umysłu oglądającego zapis jej rozmów. Jednak dopiero gdy uświadomimy sobie, że rozmowa dotyczy handlu ludzkimi organami, które są pobierane w trakcie aborcji (niekiedy od żywych dzieci, które specjalnie abortowano tak, by dobić je po wyjściu z łona matek i korzystnie sprzedać ich narządy), dociera do nas, że to spotkanie ze zwyczajnym biznesowym lunchem miało mniej więcej tyle wspólnego, ile praca Adolfa Eichmanna ze zwyczajną logistyką. I być może właśnie z powodu tego kontrastu: normalności zachowania i zbrodniczości działania śledztwo przeprowadzone przez Centrum na rzecz Postępu Medycznego wywołało aż takie wrażenie i skłoniło biernych zazwyczaj w kwestiach aborcyjnych republikańskich polityków do postulatu odebrania Planned Parenthood dofinansowania z budżetu federalnego.
Czy prawda wyzwoli USA? Histeria i próba zagłuszenia prawdy o Planned Parenthood pokazują jednak, że liberalno-lewicowe środowiska w Stanach Zjednoczonych mają świadomość, że „taśmy prawdy” są nową jakością w amerykańskiej polityce. I to nie tylko dlatego, że udało się (nie pierwszy raz) postawić pytanie o możliwość pozbawienia Planned Parenthood finansowania z budżetu federalnego, ale przede wszystkim dlatego, że zmienić się może podejście do tej organizacji zwyczajnych Amerykanów. Już teraz wielu z nich publikuje w internecie listę sponsorów organizacji aborcyjnych i wzywa do ich bojkotu (swoją drogą mam kolejny powód, by przestać pić coca-colę), a inni dzielą się z przyjaciółmi fragmentami z rozmów pracowników Planned Parenthood.
Szok, jaki one wywołują, porównać można z szokiem, jaki wielu ludzi Zachodu przeżyło, oglądając zdjęcia z obozów koncentracyjnych czy słuchając późniejszego procesu Adolfa Eichmanna. Wtedy ludzie zadawali sobie pytanie, jak to możliwe, że „ludzie ludziom zgotowali ten los”. Teraz jest też podobnie. I choć media głównego nurtu robią wszystko, by ten szok zmniejszyć lub przykryć innymi problemami (vide lew Cecile), a politycy chcą je zagadać, to wiele wskazuje na to, że mleko już się rozlało i nie da się nadal głosić, że Planned Parenthood jest organizacją dobroczynną. Daleko nam wprawdzie do uznania jej za organizację zbrodniczą i postawienia jej działaczy przed trybunałami międzynarodowymi, ale wierzę, że i na to przyjdzie czas.
Zapisy nagrań cytujemy za tekstem „Za drzwiami krytyki aborcyjnej” (Plus Minus. Magazyn Rzeczpospolitej, z 1–2.08.2015)
Dr Mary Gatter członek komitetu doradczego Planned Parenthood
Gatter: Nasz urobek to 800 aborcji w roku, w tym 60 w drugim trymestrze, zaczęliśmy więc rozmawiać o współpracy z Novogenix, gdy pracowałam w Los Angeles (…). Wyglądało to tak: Heather z Novogenix przychodziła do kliniki, a personel brał od pacjentek zgody. Potem Heather patrzyła na tkanki i brała to, co jej było potrzebne. Tak więc logistycznie było to dla nas łatwe, nie musieliśmy nic robić. I wchodziło w grę wynagrodzenie. (…)
„Kupiec”: Ile by pani chciała za nietkniętą tkankę płodu?
Gatter: Nie chcę rzucać za małej sumy…
„Kupiec”: Proszę nie mówić za mało, proszę powiedzieć, ile rzeczywiście pani chce…
Gatter: Okej, 75 za sztukę.
„Kupiec”: To trochę za mało (…). Tak więc chciałbym zacząć od 100 dolarów.
Gatter: Ale to za tkankę, którą możecie wziąć, a nie za tę, którą pacjentka zgodziła się podarować, ale nie możecie tam nic znaleźć, tak?
„Kupiec”: Dokładnie. Chodzi o nienaruszone.
Gatter: Ale to bardziej skomplikowane, bo liczba zabiegów jest niska. Czy interesują was także ośmio-, dziewięciotygodniowe sztuki czy tylko te z drugiego trymestru?
„Kupiec”: Dziesiąty, 12. tydzień albo koniec pierwszego trymestru. Jeśli te tkanki są nienaruszone, to będziemy mogli na nich pracować.
Gatter: Jeśli będziemy chcieli ze sobą współpracować, zapytam Iana, jak się czuje, używając techniki mniej miażdżącej, aby uzyskać nietknięte tkanki. I jeśli to się uda, wystąpimy do centrali, podpiszemy kontrakt (…).
„Kupiec”: Czy zgadzamy się, że 100 dolarów panią zadowala?
Gatter: Muszę jeszcze porozmawiać z innymi klinikami z Kalifornii, ile oni dostają (…). Pieniądze nie są najważniejsze, ale musi ich być wystarczająco, aby mi się to opłacało (…). Od lat nie rozmawiałam na temat wynagrodzenia, więc dajcie mi sprawdzić, ile w innych klinikach dostają. Jeśli to cena w przybliżeniu, to w porządku. Jeśli będzie za mało, to możemy trochę podwyższyć.
Dr Deborah Nucatola dyrektor ds. usług medycznych Planned Parenthood
Nucatola: Każda klinika ma pacjentki, które chcą podarować tkanki, i oczywiście chcemy im w tym pomóc. Ale chcemy to zrobić w sposób, który nie ściągnie oskarżeń, że klinika sprzedaje tkanki, zarabiając na tym pieniądze.
„Kupiec”: Okej, jeśli więc klinika jest zdecydowana, jeśli nie ma żadnych wątpliwości, jaki przedział cenowy chcielibyście…
Nucatola: Wiecie co, rzucę wam liczbę, tak między 30 a 100 dolarów za sztukę, w zależności od kliniki i koniecznego zaangażowania…
„Kupiec”: Od 30 do 100 dolarów za organ, o tym mówimy, tak?
Nucatola: Za sztukę, tak (…)
„Kupiec”: Jak wielkie znaczenie ma informacja o tym, jakie są nasze oczekiwania?
Nucatola: To naprawdę ma duże znaczenie. Wielu ludzi potrzebuje nerki. I z tego powodu większość dokonujących aborcji korzysta z ultrasonografu, tak że wiedzą, gdzie włożyć szczypce. (…) Jesteśmy dobrzy w pozyskiwaniu serc, płuc, wątroby, ponieważ wiemy, jak to robić, żeby nie zmiażdżyć organu. Po prostu zmiażdżę z góry, zmiażdżę z dołu, sprawdzę, czy mogę wydobyć wszystko nietknięte (…)
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł