publikacja 06.08.2015 00:15
Po co najmniejszej wspólnocie wyznaniowej w Kairze potrzebny wielki teren wokół dużego kościoła? Na tym kawałku ziemi garstka katolików zmienia podejście Egipcjan do osób niepełnosprawnych umysłowo.
stmarklatin.com
Ks. Robin Kamemba SMA, wikary w parafii św. Marka na Szubrze, ze swoimi podopiecznymi z „Klubu Szczęścia”
Szubra, północna dzielnica Kairu, właściwie jego przedmieścia. Zdecydowana większość mieszkańców to z jednej strony muzułmanie, z drugiej Koptowie. Kościołów chrześcijańskich jest tu od groma. Ale największa świątynia, z największym terenem, należy do maleńkiej wspólnoty rzymskokatolickiej, której proboszczem jest Polak, ks. Kazimierz Kieszek ze Stowarzyszenia Misji Afrykańskich. To pozostałość z czasów kolonialnych, gdy rzymski katolicyzm został tu niejako importowany przez Francuzów. Od ponad 30 lat jednak już wiadomo, po co tak duży teren. Parafia św. Marka od 1982 roku prowadzi tu ośrodek opieki dziennej dla dzieci niepełnosprawnych. Dzięki temu ich rodzice mogą podjąć pracę zarobkową. Niby proste, ale jakoś nikt wcześniej w Egipcie na to nie wpadł.
Rozpoznaje też niektóre proste znaki, jak np. sygnalizację świetlną czy oznakowanie toalet dla mężczyzn i kobiet. Jego napady padaczki wywołują gwałtowne szarpnięcia, które mogą być niebezpieczne, ale nauczył się u nas wyczuwać, kiedy zbliża się napad, i co ma wtedy zrobić. Potrafi poprosić o pomoc, a nawet samodzielnie usiąść. George szuka teraz żony i nawet poprosił nas, żebyśmy mu ją znaleźli... Jest jeszcze z nami Rose Magdi, córka pani Lorisse, jednej z założycielek „Klubu Szczęścia”. Rose również ma zespół Downa. Przyjeżdżała do ośrodka, będąc jeszcze w łonie matki. Jej starsza siostra, Yvette, z łagodnym porażeniem mózgowym, jest doskonałym przykładem na to, jak osoby niepełnosprawne mogą przezwyciężyć swoje problemy i żyć prawie zwykłym życiem. Rose ma problemy z kontrolowaniem jedzenia, ale potrafi czytać i pisać proste zdania arabskie, gotować i sprzątać. Wykazuje wiele empatii dla swoich kolegów i koleżanek z centrum, zwłaszcza tych słabszych od niej – ks. Robin mógłby jeszcze długo wyliczać postępy w rozwoju swoich podopiecznych. Około 150 osób w ciągu tygodnia spędza w „Klubie Szczęścia” praktycznie całe dni. To naprawdę kropla w morzu potrzeb. Ale potrzebna, by zarazić kolejne miejsca i wspólnoty w Egipcie. O akcji „Autobus dla Szubry” można przeczytać na stronie www.domwschodni.pl/autobus-dla-szubry
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł