Oświęcim idzie na Jasną Górę przez... pustynię

Urszula Rogólska

dodane 07.08.2015 18:31

700 pątników wyruszyło pieszo w 32. pielgrzymce oświęcimskiej na Jasną Górę! Towarzyszy im codziennie przypowieść o synu marnotrawnym – przez duchową pustynię wracają do Miłosiernego Ojca, który codziennie czeka z otwartymi ramionami.

Na ten dzień czeka się cały rok! - cieszą się oświęcimscy pielgrzymi Urszula Rogólska /Foto Gość Na ten dzień czeka się cały rok! - cieszą się oświęcimscy pielgrzymi

W upalny poranek 7 sierpnia, rzesze oświęcimian żegnały 700 pielgrzymów, którzy wyruszyli na Jasną Górę w 32. Pieszej Pielgrzymce Oświęcimskiej. Wędrują w pięciu grupach. W pierwszej, pomarańczowej, idą mieszkańcy parafii św. Maksymiliana. Drugą – żółtą – reprezentują parafie salezjańskie pod patronatem św. Jana Bosko. W zielonej, trzeciej grupie pielgrzymują wierni parafii św. Józefa i Wniebowzięcia NMP, w czwartej, niebieskiej - ze św. Barbarą – dekanat jawiszowicki, i w piątej, czerwonej – dekanat osiecki pod patronatem św. Jana Kantego.

Głównym przewodnikiem pielgrzymki jest ks. Łukasz Kubas. Pielgrzymom towarzyszy 19 osób konsekrowanych: księży i sióstr zakonnych. Nad zdrowiem wszystkich czuwają: trzy pielęgniarki, trzech ratowników medycznych i jeden lekarz, wyposażeni w dwie karetki.

Ks. Łukasz Kubas - główny przewodnik pielgrzymki oświęcimskiej   Urszula Rogólska /Foto Gość Ks. Łukasz Kubas - główny przewodnik pielgrzymki oświęcimskiej
- Jaki jest temat pielgrzymki? Wszystko tłumaczy nasz plakat: pustynia, na niej droga, którą podążamy do oazy – mówi ks. Łukasz Kubas. – A hasło? „Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię – przypowieść o synu marnotrawnym”. Po drodze będziemy mówić o warunkach dobrej spowiedzi, które pomagają w nawróceniu. Razem będziemy pielgrzymować do naszej duchowej oazy, do pełni radości. Towarzyszy nam też codziennie przypowieść o synu marnotrawnym – wracamy do Miłosiernego Ojca, który codziennie czeka z otwartymi ramionami.

To nie turystyka

Nim wyruszyli w drogę, spotkali się na Eucharystii, koncelebrowanej przez ks. Krzysztofa Strauba, proboszcza parafii św. Józefa w Oświęcimiu od początku związanego z pielgrzymką, który w tym roku przechodzi na emeryturę.

Ks. Krzysztof Starub przewodniczył pielgrzymiej Mszy św. w Oświęcimiu   Urszula Rogólska /Foto Gość Ks. Krzysztof Starub przewodniczył pielgrzymiej Mszy św. w Oświęcimiu
W kazaniu ks. Straub przypomniał czym jest pielgrzymowanie, które jest nieodłącznym elementem życia człowieka już od czasów biblijnych. – Jest aktem religijnym – nie jest wędrówką czy turystyką – zaznaczył ks. Straub, dodając, że pielgrzymowaniu towarzyszy bagaż intencji, a także modlitwa prośby.

- W takiej drodze, warto mieć towarzysza wędrówki – usłyszeli w czasie kazania pielgrzymi. - Bądźcie dobrymi towarzyszami, bądźcie dla siebie wielkoduszni. Ale pamiętajcie też, że takim towarzyszem waszej drogi chce być Jezus. On zawsze będzie z wami, będzie widział wasze bolące nogi, wasze słabości, wasze potrzeby.

Na zakończenie Mszy św. ks. Łukasz Kubas i przedstawiciele pątników dziękowali ks. Straubowi za jego wieloletnią posługę i życzliwość dla pielgrzymów. Uroczyście pobłogosławieni i pokropieni wodą święconą, ruszyli na trasę, liczącą około 115 km.

O zdrowie duszy zatroszczą się duszpasterze; o kondycję ciała - pielgrzymkowe siostry pielęgniarki   Urszula Rogólska /Foto Gość O zdrowie duszy zatroszczą się duszpasterze; o kondycję ciała - pielgrzymkowe siostry pielęgniarki
Oświęcimscy pielgrzymi przechodzą przez centrum miasta, żegnani przez rzesze mieszkańców   Urszula Rogólska /Foto Gość Oświęcimscy pielgrzymi przechodzą przez centrum miasta, żegnani przez rzesze mieszkańców
Ciągnie mnie do naszej Maryjki

Wśród pielgrzymów są reprezentanci wszystkich pokoleń. 77-letnia Helena Żak z Włosienicy idzie po raz 32.

- Ciągnie mnie do naszej Maryjki. Co roku się żegnam, że to już ostatni raz. A potem wracam. Tam jest spokój, cisza, modlitwa. Tam sobie z Nią mogę porozmawiać jak z mamą. Bo nie mam mamy od dziewiątego roku życia… Na pielgrzymce najtrudniejszy jest dla mnie drugi dzień. Ciągle pytam: „Daleko jeszcze?”. Ale kiedy docieram na nocleg, wszystko mija. Co roku mieszkamy u tych samych zaprzyjaźnionych pań. Co roku na siebie czekamy…

- Nie potrafię zliczyć, który raz idę. Na pewno dwudziesty, albo i więcej – mówi Anna z Brzeszcz. – Dlaczego? Przychodzi ten dzień, człowiek się pakuje i wyrusza! Póki Bóg daje zdrowie, a szef urlop – będę pielgrzymować. Matka Boża to wzór doskonałości, ideał i najlepsza powiernica. Czasem w duchu się narzeka, że to już ostatni raz – bo nie jest lekko. A potem wszystko mija. Bo wiesz, że niesiesz intencje, najważniejsze w tym momencie życiowe sprawy…

- Mąż idzie pierwszy raz. Ja drugi – ale po długiej przerwie – zwierza się Sabina Pastuszka, żona Piotra. – Mamy specjalne intencje, które niosę głęboko w sercu.
- Ja idę podziękować za 28 lat pracy „na dole” – na kopalni „Brzeszcze” – dodaje Piotr.
- Mamy nadzieję, że damy radę. Mobilizują nas inni pielgrzymi. Ogromne znaczenie ma to, że idziemy do Maryi, matki naszego Pana. Jak ich się ma przy sobie, to wszystko jest możliwe.

Uśmiech nie schodzi z twarzy pielgrzymów!   Urszula Rogólska /Foto Gość Uśmiech nie schodzi z twarzy pielgrzymów!
- Idę po raz czwarty. Poszłam pierwszy raz i już nie potrafię sobie wyobrazić wakacji bez pielgrzymki – mówi Sara Bounaoui z ekipy muzycznych. – Pociąga atmosfera życzliwości i pomocy, przyjaźni ludzie. I jeszcze najważniejsza sprawa – intencja. Bo zawsze jest za co dziękować Bogu. Ja dziękuję za pierwszy rok studiów na dziennikarstwie i komunikacji społecznej w Krakowie. Niosę też wiele spraw mojej rodziny, przyjaciół, znajomych, którzy o modlitwę prosili.

Odpowiedzialność i rozwaga

Pielgrzymi nie obawiają się odległości. Trudnością, na jaką zwracają uwagę, jest upał.
- Mamy nadzieję, że pielgrzymi się przygotowali, że mają nakrycia głowy i zapas wody. Odpowiedzialność i rozwaga - to bardzo ważne w tych warunkach – mówią pielęgniarki Dorota Matlak i Anna Kowalik, które specjalnie wzięły urlop, żeby móc iść z pielgrzymami. – Są w bezpiecznych rękach, jesteśmy przygotowani na udzielenie pomocy tym, którzy będą jej potrzebowali – podkreślają.

Na Jasną Górę oświęcimscy pielgrzymi dotrą 11 sierpnia i na Jasnej Górze połączą się z pozostałymi grupami, idącymi z Hałcnowa, Andrychowa, Cieszyna i Czechowic-Dziedzic.