publikacja 20.08.2015 00:15
Ta książka nawróciła więcej ludzi, niż zawiera liter na swych kartach – powiedział św. Franciszek Salezy.
reprodukcja roman koszowski /foto gość; LASKI DIFFUSION /east news; reprodukcja Henryk Przondziono /foto gość; Henryk Przondziono /foto gość
Co łączy tych ludzi? W życiu wszystkich książka „O naśladowaniu Chrystusa” odgrywała bardzo ważną rolę.Od lewej: Adam Mickiewicz, bohater walki z Niemcami rtm. Witold Pilecki, współzałożyciel zjednoczonej Europy Alcide De Gasperi i wybitny kompozytor Henryk Mikołaj Górecki
Mickiewicz, rotmistrz Pilecki, Hammarskjöld, De Gasperi rozczytywali się w niej bez końca. Jaki jest sekret nieprawdopodobnego sukcesu dzieła Tomasza à Kempis?
Czy brat Tomasz przypuszczał, że napisana przez niego książka „De imitatione Christi” stanie się jednym z największych bestsellerów świata? Że zostanie przetłumaczona na 100 języków, a gmachy muzealne przechowają aż 700 jej rękopisów? Czy to na pewno on jest autorem tego duchowego bestsellera? Nie mamy pewności. Spór o ustalenie autorstwa tekstu rozpoczął się w XV wieku, a jego przyczyną był skromny dopisek na końcu rękopisu znajdującego się w Bibliotece Królewskiej w Brukseli: „Nie pytaj, kto powiedział, ale patrz, co powiedział”. Nic dziwnego, że wzbudził on niepokój historyków. Wśród autorów dzieła na przestrzeni wieków wymieniano m.in.: św. Bernarda z Clairvaux, Jana Gersona, św. Bonawenturę czy – Geerta Groote’a – holenderskiego kaznodzieję i założyciela wspólnoty Braci Wspólnego Życia. Czy naprawdę tak istotne jest to, kto zapisał wersety, którymi karmiły się miliony chrześcijan? A może należy posłuchać wskazówki brukselskiego rękopisu: „Nie pytaj, kto powiedział. Patrz, co powiedział”. O czym jest ta książka? O sprowadzaniu nieba na ziemię. Jaka jest cena? Krótkie pytanie: „Czy jestem w stanie zrezygnować z własnej chwały, by Jego Królestwo wzrastało?”. Czy chcę zaprzeć się samego siebie? Tylko tyle. Cała reszta jest już załatwiona. Jezus zapłacił za wszystko swą krwią. Punktem wyjścia rozważań Tomasza à Kempis jest zdanie: „Kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie”.
To wymagające wezwanie… – Mój los jest dość pokiereszowany, miałem troszkę pogięte życie, bo wprawdzie zajmuję się sztuką, która pochodzi ze Źródła, ale dość późno się o tym dowiedziałem – wspomina gitarzysta Janusz Yanina Iwański. – Pamiętam, jak zaczytywałem się w Tomaszu à Kempis. Podrzuciłem książeczkę znajomym, a oni zażenowani oddali mi ją ze słowami: „Yanina, co ty czytasz? Jakieś średniowieczne brednie?”. Zabrałem im książeczkę i powiedziałem: „OK. To nie jest dla was”. I poszedłem. Bez pretensji, bo wiadomo, każdy ma swój czas… – Jak można żyć bez Tomasza à Kempis? – uśmiecha się Jan Budziaszek, perkusista Skaldów. – Każdego dnia od 30 lat sięgam po tę książeczkę. Prowadzą mnie czytania liturgiczne z dnia, a u Tomasza znajduję ich dopełnienie, wyjaśnienie. Wczorajsze „puzzle”, które idealnie do siebie pasują? Proszę bardzo: czytanie z dnia jest o tym, że „jeśli brat zawini przeciwko tobie, idź i upomnij go”, a Tomasz podpowiada: „Nie zważaj na to, kto jest z tobą albo przeciwko tobie, ale na to, aby to Bóg był z tobą”.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł