Oddychanie

Marcin Jakimowicz


GN 36/2015 |

publikacja 03.09.2015 00:15

Brewiarz made my day – mogą śmiało napisać świeccy, którym literki LG nie kojarzą się jedynie z marką telefonów, ale bliskim im skrótem od liturgii godzin.

Oddychanie Henryk przondziono /foto gość

Od jakiegoś czasu w internecie i świecie pana Fejsbuka furorę robi hasło „made my day” („stworzyło mój dzień”). Internauci wklejają na przykład teledysk, który ich zainspirował, jakiegoś zabawnego mema lub cytat, który odpowiednio nastawił ich do przeżycia z podniesioną głową kolejnego dnia, i dopisują „made my day”. Ile osób może napisać „brewiarz made my day”? Mnóstwo. I nie mówię o osobach konsekrowanych, bo one – jak powiedziałby Jerzy Dobrowolski w „Rejsie” – wchodzą na statek służbowo. Co chwilkę spotykam ludzi świeckich, którzy nie wyobrażają sobie dnia bez modlitwy brewiarzowej.

To czas zmagania. Ja przylgnąłem do niego ponad pięć lat temu i wiem, że to czas walki.– Odnowa w chrześcijaństwie dokonywała się przez małe wspólnoty. Od czasów Konstantyna dokonywała się przez wspólnoty monastyczne. Od Soboru Watykańskiego II, jak mówi kard. Ratzinger w „Raporcie o stanie wiary”, ten powiew Ducha Świętego dokonuje się w małych wspólnotach – opowiada Tichy. – Ale to już nie są wspólnoty monastyczne! Tym razem są to wspólnoty świeckie! Nie ma już chrześcijaństwa dla elity i szaraczków. Chrześcijaństwo albo jest radykalne, albo go nie ma! W tych nowych wspólnotach ludzie w czasie Adwentu wstają w nocy, by modlić się psalmami…Członkowie drogi neokatechumenalnej nie rozstają się z brewiarzem. I jak często słyszałem od przyjaciół, to zaproponowane przez Kościół słowo jest konkretną odpowiedzią na pytania, które ich nurtowały, wyjaśnieniem sytuacji, które przynosi życie. 
– Przed laty wydawało mi się, że moje dynamiczne poszukiwania żywej wspólnoty i ekspresyjnego przeżywania wiary nie pójdą w parze z odmawianiem brewiarza. Okazało się, że myliłem się – wspomina Adam Dylus, od lat zaangażowany w dialog ekumeniczny. – Dziś każdy dzień zaczynam od brewiarza. Być może moja droga odkrywania tej formy modlitwy będzie dla wielu zaskakująca, ale do brewiarza zbliżyłem się, odkrywając… żydowskie korzenie chrześcijaństwa. Przecież brewiarz wywodzi się z liturgii synagogalnej, która układała psalmy w konkretnym ustalonym porządku. Skoro przez tyle wieków naród wybrany modlił się w ten sposób, Bóg musi błogosławić tę formę! I tak rzeczywiście jest. Brewiarz to przecież nic innego jak oddychanie słowem Bożym. To kwintesencja tej modlitwy. Jest ona bardzo uprzywilejowana, powoduje, że przepływa przeze mnie słowo Boże. To nie jest „moje”. To nie produkcja mojej wyobraźni, emocji… Jeśli pozwalam słowu przepływać przez moje życie, ono wykonuje wielką pracę, jestem tego pewien.
W jaki sposób protestanci patrzą na brewiarz? Czy nie obchodzą szerokim łukiem tego „ultrakatolickiego patentu”? – pytam Adama Dylusa. – Nie. Często go po prostu nie znają. Ważne, w jaki sposób opowiadamy o tym zaproponowanym przez Kościół sposobie modlitwy. Gdy opowiadasz o liturgii synagogalnej, o kontekście żydowskim, otwierają ze zdumienia usta i mówią: rzeczywiście tak jest! Znam świetnie pastora z Puław, Jarka Batora, który regularnie odmawia brewiarz. Porusza mnie historia zza oceanu z Domu Modlitwy w Austin. To miejsce, gdzie nieustannie oddaje się Bogu chwałę, „dziecko” IHOP-u z Kansas. Ten dom modlitwy prowadzony jest przez małżeństwo Amy i Thomasa Cogdellów. Oboje byli protestantami. Na pewnym etapie swego życia Amy bardzo mocno poczuła, że Bóg pociąga ją do Kościoła katolickiego. To długa, fascynująca opowieść. Została katoliczką, a Thomas pozostał protestantem. Jaki jest efekt tego mariażu? W tym dynamicznie działającym Domu Modlitwy obok bardzo ekspresyjnej modlitwy protestanckiej, nowocześnie zaaranżowanych pieśni wielbienia zaczęto wprowadzać różne elementy, które są dziedzictwem Kościoła katolickiego: modlitwę w ciszy czy właśnie brewiarz. W Austin brewiarz jest częścią tej nieustannej modlitwy (24/7), a liturgię godzin odmawiają wspólnie i katolicy, i protestanci.

Dziękujemy, że z nami jesteś

To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.

Czytasz fragment artykułu

Subskrybuj i czytaj całość

już od 14,90

Poznaj pełną ofertę SUBSKRYPCJI

Masz subskrypcję?
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.