publikacja 12.11.2015 00:15
Masz w ręku niezawodną broń i nie zawahaj się jej użyć. Nazwa „koła koronkowe” kojarzy ci się z kołami ratunkowymi? I dobrze.
Roman Koszowski /Foto Gość
Koła koronkowe w Parafii NMP Królowej Polski w Tarnowie-Mościcach
Siostra Marietta Kruszewska ze Zgromadzenia Sióstr Jezusa Miłosiernego wracała z redakcji Radia RDN Małopolska, gdzie prowadziła Koronkę do Bożego Miłosierdzia. Było przed szesnastą. Szła tarnowską ulicą, gdy nagle w jej głowie zakołatał pomysł. Plus w bonusie dwa słowa, które nie dawały jej spokoju: „koła koronkowe”.
– Od początku czułam, że to nie jest mój wymysł, bo nazwa pierwotnie skojarzyła mi się z Kołem Gospodyń Wiejskich – uśmiecha się siostra. – A jednak czułam, że to odgórne natchnienie. Przez chwilę zastanawiałam się nawet, czy nie zmienić tej nazwy, ale wewnętrznie czułam, że nie mogę tego zrobić. To nie mój pomysł. To był „gotowiec”, który przyszedł z nieba. Jeśli to inicjatywa samego Boga – pomyślałam – akcja wnet się rozprzestrzeni. I rzeczywiście. Koła zaczęły się toczyć.
Dziś istnieją już trzy gałęzie Kół Koronkowych: dla dorosłych, dla młodzieży i dla dzieci. Koło dla dorosłych i dla młodzieży kieruje się tymi samymi zasadami działania. Wersja dziecięca funkcjonuje wedle własnych reguł. Wszelkie szczegóły dotyczące działania kół ich pomysłodawcy zamieścili na stronie: www.jezuufamtobie.pl
– Zamysł kół jest taki, że na spotkaniach, poza wspólną modlitwą koronką, powinny być poruszane tematy związane z miłosierdziem Bożym – opowiada siostra Marietta. – Członkowie kół powinni też, w miarę możliwości, włączać się w działalność charytatywną w swym środowisku.
– Bóg bardzo troszczy się o to dzieło – opowiada siostra Marietta. – Znaleźli się sponsorzy, którzy wydawali nam książeczki o Bożym miłosierdziu. Jeden z nich – pan Edward z Radłowa – ofiarował naszemu zgromadzeniu… swój dom. Był niezwykle pokornym, skromnym człowiekiem, ogromnym czcicielem Matki Boskiej Fatimskiej. Podarował nam swój dom, prosząc, byśmy się w nim modliły. Po dwóch tygodniach zmarł. W pierwszym dniu peregrynacji, gdy Jezus Miłosierny odwiedzał naszą parafię... Było to 13 maja, czyli w dniu, gdy Maryja ukazała się pastuszkom w Fatimie! To nie był przypadek! Czułam, że umierający pan Edward mógł z powodzeniem powiedzieć: „Moja misja została spełniona”.
– Koronka to znakomita modlitwa na dzisiejsze czasy – podsumowuje siostra Marietta. – Dlaczego? Bo jest krótka i nawet bardzo zabiegani ludzie znajdują na nią czas. Poza tym, widzę to każdego dnia, ludzie czują, że XXI wiek to czas miłosierdzia. Kiedyś jedna z naszych sióstr zauważyła: „Koło koronkowe” brzmi jak „koło ratunkowe”. Skojarzyłam ten fakt ze słowami Jezusa z „Dzienniczka”, gdy mówił, że koronka będzie ostatnią deską ratunku, jaką kapłani będą podawać największym grzesznikom.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł