Najpiękniejsza w świecie

Przemysław Kucharczak

Gość Katowicki 07/2016 |

publikacja 11.02.2016 00:00

Dzieci. Ania po urodzeniu żyła półtorej godziny. Rodzice ją przytulili, zanim odeszła do nieba. I pomyśleć, że lekarze proponowali, żeby to dziecko wcześniej zabić.

Ania Rafał Skulimowski Ania

Czego chcieli oszczędzić rodzicom Ani ginekolodzy proponujący aborcję? Cierpienia? Przecież po zabiciu własnego dziecka cierpienie jest znacznie większe. W dodatku najczęściej trwa przez całe życie.

Na końcu dr Wąsek-Buko umawia rodziców na poród w szpitalu, w którym zaopiekuje się nimi konkretny lekarz. Najczęściej to placówka bonifratrów w Katowicach, ale też i inne śląskie szpitale. Wysyła także na szpitalny oddział list z instrukcją, jak należy z podopiecznymi hospicjum postępować. – Jest tam na przykład napisane, czy rodzice chcą ochrzcić dziecko, czy nie. Albo że chcieliby, aby w tym chrzcie uczestniczyli dziadkowie. Wszystko po to, żeby rodzice nie musieli nikomu się tłumaczyć, dlaczego zdecydowali się urodzić chore dziecko. To tłumaczenie jest dla rodziców bolesne, bo, niestety, dla części ginekologów ich decyzja to „akt głupoty”. Z tego powodu nawet opieka ginekologiczna nad tymi matkami często bywa mocno ograniczona – ubolewa.

Msza, nie pokropek

Dziękujemy, że z nami jesteś

To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.

Czytasz fragment artykułu

Subskrybuj i czytaj całość

już od 14,90

Poznaj pełną ofertę SUBSKRYPCJI

Masz subskrypcję?
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.