Bitwa o pamięć niewiernych

Jerzy Szygiel

GN 22/2016 |

publikacja 26.05.2016 00:00

Jak spór o formę upamiętnienia ofiar jednej z największych bitew w historii świata zamienił się w bitwę o ocalenie elementarnej przyzwoitości.

Black M obiecał, że zapewni „świetną zabawę” podczas koncertu na rzecz pokoju w czasie obchodów 100. rocznicy bitwy pod Verdun. Romain Fellens /DPA/PAP Black M obiecał, że zapewni „świetną zabawę” podczas koncertu na rzecz pokoju w czasie obchodów 100. rocznicy bitwy pod Verdun.

Należy przestać mówić o tym, jakoby współczesna Europa miała chrześcijańskie korzenie. Są one przecież różnorodne. Te zdania, wygłoszone na początku maja przez francuskiego neoliberała Pierre a Moscoviciego, byłego dyrektora kampanii prezydenckiej François Hollande a, później ministra gospodarki, a dziś unijnego komisarza ds. ekonomii i finansów, miały odnosić się do problemu imigracji (rodzice komisarza, rumuńscy komuniści, byli prześladowani, ponieważ byli Żydami i emigrowali do Francji), ale nieoczekiwanie często przywoływano je w polemice na temat upamiętnienia 100. rocznicy jednej z najkrwawszych bitew ubiegłego wieku – starcia Francuzów i Niemców pod Verdun.

Po wycofaniu koncertu z programu uroczystości rocznicowych w Verdun Black M wydał oświadczenie opublikowane na portalach społecznościowych, w którym nazywa odwołanie swego występu „niezrozumiałą i niebezpieczną decyzją”. W swoim komunikacie zaznaczył, że jest oddanym „dzieckiem Republiki”, a jego dziadek Alpha Mohammed Diallo w czasie II wojny światowej przelewał krew za Francję w szeregach Strzelców Senegalskich. Francuska formacja Strzelców w czasie obu światowych wojen jednoczyła Afrykanów walczących na europejskich frontach i choć jej znaczenie bojowe było dość marginalne, cieszy się olbrzymim szacunkiem Francuzów. Strzelcom wystawiono wiele pomników. Krytyka wyboru Blacka M osłabła. Prezydent Hollande w wywiadzie dla Radia Europe 1 wystąpił z propozycją „anulowania anulowania” jego koncertu. Zapewnił, że mer Verdun nie powinien obawiać się o bezpieczeństwo imprezy, bo rząd jest w stanie zapewnić jej dodatkową ochronę policji i nawet wojska. Jednocześnie uniwersyteccy historycy, pragnąc przybliżyć publiczności postać dziadka Blacka M, zaczęli badać archiwa. Okazało się, że w czasie II wojny wśród Strzelców Senegalskich było tylko dwóch żołnierzy z Gwinei, lecz żaden z nich nie był dziadkiem artysty. Raper publicznie skłamał, a na zdjęciu, które przedstawił, figurował ktoś inny – Senegalczyk z Senegalu. W tej sytuacji mer Verdun, mimo zachęt prezydenta, powtórnie odwołał kontrowersyjny koncert.

Dziękujemy, że z nami jesteś

To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.

Czytasz fragment artykułu

Subskrybuj i czytaj całość

już od 14,90

Poznaj pełną ofertę SUBSKRYPCJI

Masz subskrypcję?
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.