Nagły wypływ metanu?

PAP |

dodane 21.09.2009 17:17

- Wstępna analiza wykresów stężeń metanu w kopalni "Wujek-Śląsk" w dniu katastrofy wskazuje, że prawdopodobnie nastąpił tam nagły, niespodziewany wypływ metanu - oceniają przedstawiciele Okręgowego Urzędu Górniczego (OUG) w Katowicach, który wyjaśnia przyczyny tragedii.

Nagły wypływ metanu? PAP/Andrzej Grygiel 18 września w kopalni "Wujek-Śląsk" doszło do zapalenia metanu. W zagrożonym rejonie było łącznie 38 osób

Wyniki pomiarów stężeń metanu z czujników zainstalowanych w ścianie, gdzie doszło do tragedii, przedstawił w poniedziałek dyrektor OUG, Jerzy Kolasa. W wyniku wypadku w kopalni śmierć poniosło 13 osób, a ponad 40 zostało rannych.

"Z wykresów wynika, że zawartość metanu w powietrzu była poniżej dopuszczalnych norm. Ta linia (obrazująca stężenie tego gazu - PAP) przechodzi w jednym momencie, w postaci pionowego skoku, do wartości niedopuszczalnych" - powiedział dyrektor podczas konferencji prasowej.

"Na podstawie tego wykresu i następnych - nie uprzedzając jeszcze wyników badań - mieliśmy do czynienia nie z narastającym zagrożeniem, że gdzieś tam coś powoli wypływało; tylko nagle, w jednej sekundzie, nastąpił niespodziewany wypływ metanu. Skąd - nie potrafię na to odpowiedzieć" - powiedział Kolasa.

Przypomniał, że tego typu "pułapki metanowe", polegające na nagłym, niespodziewanym uwolnieniu się dużej ilości metanu, zdarzają się w kopalniach. Tak było np. w zeszłym roku w kopalni "Sośnica-Makoszowy". To możliwe, bo struktura górotworu nie jest jednolita - są miejsca, gdzie metanu może być więcej niż gdzie indziej. Można to sprawdzić np. wykonując specjale odwierty. W kopalni "Śląsk" ich nie robiono, bo nie było dotąd takiej potrzeby.