Ułaskawcie byłego premiera

PAP |

publikacja 17.10.2009 23:23

Około 17 tys. demonstrantów zgromadziło się w sobotę w Bangkoku przed siedzibą premiera Tajlandii, by domagać się przekazania przez rząd królowi złożonej w sierpniu petycji o ułaskawienie byłego premiera Thaksina Shinawatry - poinformowała policja.

Ułaskawcie byłego premiera PAP/EPA/STRINGER

Członkowie "Zjednoczonego frontu na rzecz demokracji przeciwko dyktaturze" (UDD) oskarżyli rząd o opóźnianie przekazania petycji, podpisanej przez 3,5 miliona mieszkańców Tajlandii, królowi Bhumibolowi Adulyadejowi, który od 19 września przebywa w szpitalu z zapaleniem płuc.

Zdrowie 81-letniego króla, najdłużej panującego monarchy świata, poprawia się, a jego życie nie jest już zagrożone - poinformowała w piątek księżniczka Chulabhorn.

UDD jest przekonane, że Thaksin jest ofiarą zemsty ze strony swoich przeciwników w armii i establishmencie. Zdaniem członków Frontu zaplanowali oni spisek, aby pozbawić byłego premiera władzy, i upewnić się, że zostanie on oskarżony o wzięcie łapówki, żeby go uciszyć.

Thaksin został usunięty z urzędu w 2006 roku w wyniku zamachu stanu, przeprowadzonego przez wojskowych zarzucających mu korupcję. W 2008 roku, przebywając na dobrowolnym zesłaniu, został skazany zaocznie na dwa lata więzienia. Anulowano mu też tajlandzki paszport.

Rząd wciąż zastanawia się, czy przedstawić królowi prośbę o ułaskawienie, która zdaniem zwolenników Thaksina pozwoli mu wrócić na krajową scenę polityczną.

W telefonicznym przemówieniu do demonstrujących były premier wezwał swoich zwolenników, by życzyli królowie szybkiego powrotu do zdrowia.

"Proszę was, abyście modlili się o szybki powrót króla do zdrowia - powiedział. - Jesteście tu również po to, aby domagać się przekazania petycji, ale nie spodziewajcie się wiele po tym rządzie". "Musimy nadal walczyć i domagać się sprawiedliwości i demokracji" - przekonywał.

Sobotni protest był szóstym dużym wiecem od kwietnia. Trwające wówczas trzy tygodnie demonstracje doprowadziły do anarchii w Bangkoku i najsilniejszych od 17 lat zamieszek.

W sobotę w stolicy Tajlandii przed budynkami rządowymi rozstawiono około 3 tys. policjantów i żołnierzy.

Sobotnia demonstracja pokazała, że Thaksin, 60-letni miliarder i były magnat telekomunikacyjny, wciąż ma wpływ na nastroje wśród mieszkańców wiejskich regionów kraju, których głosy pomogli mu dwa razy wygrać wybory i którzy pozostają mu wierni mimo udowodnienia zarzutów korupcyjnych.