publikacja 20.04.2017 00:00
Przychodzi Europa do lekarza: – Mam zaniki pamięci. – Od kiedy? – Co od kiedy? Chorujący na alzheimera, podcinający swe korzenie Stary Kontynent popełnia zbiorowe samobójstwo.
henryk przondziono /foto gość
Księgarnia w byłym kościele w Maastricht (Holandia).
Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego Żydzi przetrwali po dwóch tysiącach lat diaspory? Dlaczego gdy przed siedemdziesięciu laty, po 1947 roku, na spalonej słońcem ziemi Izraela spotykali się ludzie z pozornie innych „planet”: wiedeński filharmonik, biedak z zapadłego sztetlu z Kresów Rzeczpospolitej, krawiec z Nowosybirska i czarnoskóry Etiopczyk, potrafili ze sobą rozmawiać i znajdowali wspólny temat? Bo mieli wspólne wspomnienia. Każdego tygodnia przy zapalonych w domu przez matkę świecach rodziny żydowskie wspominały. Opowiadały o Passze – wyjściu z egipskiej niewoli tak, jakby zdarzyła się przed tygodniem. Przecież wieczerza sederowa to nic innego jak uroczyste wspominanie minionych wydarzeń: wino przypomina krew baranka, pietruszka – gałązkę hizopu, za pomocą której Żydzi znaczyli odrzwia domów; słona woda to symbol łez wylanych w Egipcie i symbol Morza Czerwonego, chrzan – gorzki symbol niewoli. Tak, drodzy Państwo, Żydzi przetrwali dzięki wspominaniu! Łączyła ich pamięć, przekazywana z pokolenia na pokolenie. Nieprzypadkowo „Ten, którego imienia nie odważają się wypowiedzieć” przedstawiał się jako Bóg Abrahama, Izaaka i Jakuba – Pan zakorzenionych w historii pokoleń.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł