Zaufajcie Wspomożycielce, a zobaczycie, co to są cuda!

Małgorzata Gajos

dodane 24.05.2017 06:00

Mawiał ksiądz Bosko, którego całe życie było wypełnione szczególnym kultem Maryi.

Zaufajcie Wspomożycielce, a zobaczycie, co to są cuda! Małgorzata Gajos /Foto Gość Wspomożycielka Wiernych, obraz Lorenzone

Gdy Jan Bosko wstępował do seminarium, jego matka Małgorzata powiedziała: „Kiedy się urodziłeś, poświęciłam cię Błogosławionej Dziewicy. Kiedy zacząłeś nauki, poleciłam ci nabożeństwo do Tej naszej Matki. I teraz polecam ci, żebyś do Niej całkowicie należał”. Pobożność matki, a także sen z 9. roku życia miały wpływ na miłość świętego do Maryi.

We Wspomnieniach Oratorium ks. Bosko opisał dokładnie swój sen. Na ogromnej łące niedaleko domu zobaczył wielu chłopców, z których jedni się bawili, a drudzy przeklinali. Janek rzucił się na nich z krzykiem i pięściami. Wtedy ukazał mu się Mężczyzna, szlachetnie odziany, z jaśniejącą twarzą i kazał mu stanąć na czele gromady, mówiąc: „Nie biciem, ale łagodnością i miłością masz pozyskać twych swoich przyjaciół. Zacznij więc natychmiast pouczać ich o brzydocie grzechu i o szlachetności serca ”. Chłopiec był zmieszany i przerażony. Nie czuł się na siłach, by podjąć się takiego zadania. „Kim jesteś, Panie, że nakazujesz mi rzeczy niemożliwe?” – zapytał Janek, a Mężczyzna odpowiedział: „Właśnie dlatego, że wydają ci się niemożliwe, musisz uczynić je możliwymi przez posłuszeństwo i nabycie wiedzy”. „Gdzie, jakim sposobem mogę nabyć wiedzę?”. Mężczyzna odpowiedział, że da mu Mistrzynię. „Ja dam ci nauczycielkę, pod której pieczą możesz stać się mądry, a bez której wszelka wiedza zamienia się w głupotę”. Gdy Janek spytał, kim jest Mężczyzna, ten odparł: „Jestem Synem Tej, którą twoja mama uczyła cię pozdrawiać trzy razy dziennie”. Po chwili ujrzeli piękną Niewiastę. Przywołała go do siebie i kazała mu spojrzeć w kierunku, gdzie znajdowali się chłopcy. Janek ujrzał zamiast nich pełno zwierząt: koźląt, psów, niedźwiedzi. Niewiasta rzekła: „Oto twoje pole, oto, gdzie masz pracować. Bądź pokorny, silny, wytrzymały, a to, co w tej chwili dzieje się ze zwierzętami, ty masz uczynić dla moich dzieci”. Po chwili zwierzęta zmieniły się w łagodne baranki. Janek nie rozumiał, co się dzieje. Niewiasta powiedziała mu, że wszystko zrozumie w odpowiednim czasie.

Od wczesnego dzieciństwa Jan Bosko przesiąknięty był kultem maryjnym, najpierw Madonny Łaskawej w Castelnuovo (okolice rodzinne), potem Bolesnej, gdy przebywał w Moncucco, Łaskawej i Różańcowej w Chieri, jak również Pocieszenia w Turynie. Gdy zamykał oczy swojej ziemskiej mamy Małgorzaty, przed Maryją Pocieszania prowadził modlitewny dialog 25 listopada 1856 r.: „A teraz Ty musisz zająć puste miejsce. Matka jest koniecznie potrzebna w mojej dużej rodzinie... Powierzam Ci wszystkich moich chłopców. Opiekuj się nimi teraz i zawsze”.

W życiu księdza Bosko można wyróżnić trzy etapy rozwoju jego nabożeństwa do Matki Najświętszej. Najpierw była to rozmowa z Maryją poprzez różaniec, Anioł Pański, litanie. Potem kult Niepokalanej. Był to szczególny czas rozwoju kultu także w kościele. Wkrótce, bo w roku 1854 Pius IX ogłosi dogmat o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny. Trzecim etapem nabożeństwa Maryjnego księdza Bosko, był już świadomy kult Maryi Wspomożycielki Wiernych.

Ksiądz Bosko ufał w orędownictwo Maryi bardzo mocno. Gdy latem 1854 r. w Turynie wybuchła epidemia cholery, chłopcy z oratorium wyróżniali się w pielęgnowaniu chorych. Ks. Bosko zapewniał ich, że nikt, kto będzie żył w stanie łaski i nosił na szyi medalik z Matką Boską, nie zachoruje.

Święty wiedział, że szczególną czcią darzył Wspomożycielkę Wiernych papież Pius VII, który w 1815 roku ustanowił liturgiczne święto na dzień 24 maja. Jednak dla samego księdza Bosko przełomowym momentem był sen o dwóch kolumnach z 1862 roku. Na jednej znajdowała się Hostia z napisem: „Ocalenie wierzących”, a na drugiej figura Niepokalanej, która była ozdobiona napisem: „Wspomożenia Wiernych”. W 1864 roku ks. Bosko rozpoczął w Turynie budowę sanktuarium Najświętszej Maryi Panny Wspomożycielki na Valdocco.

„Módlcie się zawsze do Maryi, szczególnie zaś tym wezwaniem: Maryjo, Wspomożenie Wiernych, módl się za nami! To jest niedługa modlitwa, ale sam doświadczyłem, że jest bardzo skuteczna” - mówił swoim podopiecznym. Zachęcał, by w razie niebezpieczeństwa wzywać Jej opieki: „W każdym niebezpieczeństwie wzywajcie Maryję Wspomożycielkę, a zapewniam, że będziecie wysłuchani”. Podawał także receptę na walkę z szatanem i jego pokusami: „Jeśli się spostrzeżesz, że jesteś kuszony, zabierz się od razu do jakieś pracy i wzywaj Niepokalanej Maryi Wspomożycielki. Skromność i bezczynność nie mogą żyć razem”.

Do końca swojego ziemskiego życia ksiądz Bosko przypominał swoim wychowankom: „Jest prawie niemożliwą rzeczą iść do Jezusa bez pośrednictwa Maryi”.

Maryjo, Wspomożenie Wiernych, módl się za nami!