Świadkowie Ewangelii

Andrzej Macura

Choć niektórych nie widujemy, a o innych nie wiemy, wszyscy oni sprawiają, że ten świat staje się lepszy.

Świadkowie Ewangelii

Zjawił się w ostatnich dniach w redakcji Gościa pewien zakonnik. Na wizytówce – brat. Słowo do słowa i pada pytanie: brat czy ojciec?  No, mam święcenia kapłańskie – pada w odpowiedzi – ale...

No jasne. „Brat” brzmi pokorniej. Nie zrozumiałem tylko – bo nie byłem świadkiem sceny, a tylko mi o niej  opowiedziano – czy to zwyczaj w całym jego zakonie czy inicjatywa jakiejś jego części. Tak czy owak, w moich oczach człowiek ten od razu urósł. Choć go na oczy nie widziałem. „Brat” zmienia relacje. To, że już na starcie staje na równi ze mną sprawia, że wzbudza mój szacunek. Przychodzi nie jako istota na wpół anielska, ale człowiek. Taki jak ja. Jasne, człowiek, który oddał całe swoje życie Bogu, obdarzony przez Boga łaską sakramentu kapłaństwa, ale w swej naturze ten sam. Tak samo jak ja stworzony na obraz i podobieństwo Boże. Takie same przez chrzest dziecko Boga jak ja, tak samo jak ja obdarowany w sakramencie bierzmowania Duchem Świętym. Brat.

Przypomniało mi to, jak pewien wielki profesor, też zakonnik, pisywał kartki do swojej doktorantki, a mojej żony. Uczony, a słowa proste, płynące z głębi życzliwego serca.

Zazwyczaj był tam i akapit do mnie, choć prawie wcale mnie nie znał. Zwracał się do mnie „bracie Andrzeju” i prosił, bym mobilizował swoją ślubną do dalszej pracy. A w podpisie sam zawsze był „bratem”, choć jest profesorem doktorem habilitowanym i ojcem. Nie miałem i nie mam wątpliwości:  to naprawdę wielki człowiek.

To zresztą nie wyjątki. Ten styl nie jest obcy wielu braciom i siostrom zakonnym. Nie mam może w tym względzie wielkich doświadczeń, ale w tych, które mam, tak najczęściej było. Z nieznaną mi wcześniej osobą po paru słowach rozmawiałem już tak, jakbyśmy się znali od lat. No co? Nie znamy się? Może i nie. Ale przecież łączy nas nasz jeden Ojciec w niebie, jeden Brat – Chrystus – zamieszkujący wśród nas i w nas Duch Święty. Reszta to już nie atrybut, a akcydens ;)

Dziś Dzień Życia Konsekrowanego. Wszystkim braciom, siostrom (ojców i matki nie wyłączając), jak i wszystkim osobom konsekrowanym tych „tytułów” nie używającym bardzo dziękuje za ich świadectwo pięknej, prostej i radosnej wiary .Jaki byłby nasz świat nich? Bez ich modlitwy, pracy świadectwa wiary? Nie wiem. Ale dobrze ze są :)