publikacja 15.03.2018 00:00
Spędził 19,5 roku w więzieniach, budził postrach, bił i kradł. A jednak 11 marca został w Katowicach ustanowiony nadzwyczajnym szafarzem Komunii Świętej. Poznaj historię człowieka, którego nienawiść skruszył Jezus Miłosierny.
Przemysław Kucharczak
Od ostatniego pobytu w więzieniu Krzysztof nie rozstaje się z Cudownym Medalikiem.
Krzysiek spędził młodość w Żorach. Jego rodzice chodzili do kościoła tylko okazjonalnie. Miał za to bardzo wierzące babcie.
Kiedy mama pojechała na Węgry, wziął kluczyki do ich fiata 125p i woził nim kolegów po Żorach. Po kilku dniach auto nie nadawało się do jazdy. – Tata później zezłomował samochód, bo nie opłacało się go już naprawiać – relacjonuje.
Na pierwszym widzeniu rozmawiał z mamą przez słuchawkę telefoniczną, oddzielony „pleksą”. Ze śmiechem zapytał, czy zrobiła sobie pasemka. Mama nie odpowiedziała, tylko posmutniała. – A moja siostra na to: „Z czego się śmiejesz, mama przez ciebie posiwiała” – wspomina.
Z czasem zaczął prosić Boga, żeby zabrał mu z serca tę nienawiść. Zaczął chodzić na Msze św. i czytać Biblię – choć wciąż ćpał i handlował narkotykami.
Teraz już ma – dzięki mężowi. Bo gdy przed sześcioma laty Krzysiek wyszedł, wzięli ślub w kościele. Jola też zachwyciła się Jezusem w czasie rekolekcji odnowy wiary w parafii św. Stanisława w Żorach. Brali w nich udział już razem. Nieraz wspólnie się modlą i widzą, jak Pan Bóg bardzo konkretnie ich wysłuchuje.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł