Kraków prawdopodobnie postulatorem procesu Jánosa Esterházyego

jf /archidiecezja krakowska /mł

dodane 21.03.2018 20:22

Zapowiedział to abp Marek Jędraszewski, który w Budapeszcie odebrał nagrodę imienia tego Węgra o polskich korzeniach.

Kraków prawdopodobnie postulatorem procesu Jánosa Esterházyego Joanna Adamik /archidiecezja krakowska Wielkie świadectwo Jánosa Esterházyego jako chrześcijanina, który w najtrudniejszych warunkach myśli przede wszystkim o tym, jak realizować przykazanie miłości, trwa - mówił abp Marek Jędraszewski

- Ponieważ umierał jako męczennik, pojawiają się głosy, żeby rozpocząć jego proces beatyfikacyjny i niewykluczone, że głównym postulatorem będzie Kraków. A to dlatego, że chociaż umarł na terenie dzisiejszych Czech, to jednak biskup miejsca będzie prosił, żeby to Kraków wystąpił z prośbą do Stolicy Apostolskiej, aby ten proces mógł się rozpocząć - mówił metropolita krakowski przyznając, że jeszcze pół roku temu sam nie wiedział, kim był ten człowiek. Dowiedział się od konsul Republiki Węgierskiej w Krakowie, która zaprosiła go do wzięcia udziału w uroczystości powtórnego pogrzebu Esterházyego.

- Umarł pośród wielkich cierpień w 1957 roku w więzieniu w Czechosłowacji. Był to człowiek łączący Węgry i Polskę poprzez swoje pochodzenie. Jego matka Elżbieta Tarnowska była Polką, pochodziła z arystokratycznej rodziny Tarnowskich. On sam był arystokratą węgierskim - opowiadał arcybiskup przypominając także życiorys Esterházyego.

- Kiedy wybuchła II wojna światowa miał świadomość jednej rzeczy: że kończą się sprawy obejmujące interesy poszczególnych narodów, a najważniejsze jest to, żeby łączyło je chrześcijaństwo. Dlatego w imię takiego szerokiego spojrzenia na powołanie każdego człowieka, zwłaszcza chrześcijanina w Europie, starał się pomagać wszystkim - podkreślał.

Kiedy nastąpiło tzw. wyzwolenie, Esterházy został aresztowany przez NKWD i wywieziony do Związku Radzieckiego. Przez kilka lat był więziony w jednym z łagrów, gdzie pocieszał nawet znajdujących tam się AK-owców. Potem został przeniesiony do Czechosłowacji. Mimo, że skazano go na karę śmierci, wrzucono go do więzienia dla chorych na gruźlicę i tam w mękach odszedł do wieczności w 1957 roku - przypomniał abp Jędraszewski.

Jak również zauważył, wielkie świadectwo Jánosa Esterházyego jako chrześcijanina, który w najtrudniejszych warunkach myślał przede wszystkim o tym, jak realizować przykazanie miłości, trwa i pokazuje, czym jest Europa składająca się z różnych narodowości, różnych kultur, a jednocześnie Europa, która ma jedne wspólne korzenie - chrześcijaństwo.

- Esterházy pozostanie dla nas wzorem człowieka, który w skrajnych warunkach potrafił pokazać co to znaczy być wiernym Chrystusowi i jego krzyżowi aż do końca - nie ma wątpliwości metropolita.

Adrienne Körmendy, konsul generalna Republiki Węgierskiej, komentując te słowa zauważyła natomiast, że János Esterházy pokazuje, iż polityk też może stać się świętym.

- W czasach, kiedy indywidualizm staje się egoizmem i egocentryzmem, kiedy mówimy, że najważniejsza jest samorealizacja, János Esterházy wskazuje, że tylko wtedy możemy w pełni siebie realizować, kiedy żyjemy dla innych - mówiła.