Niewolnicy

Andrzej Macura

Człowiek zawsze jakoś zależy od innych. Ważne jakiego rodzaju to zależność.

Niewolnicy

W dalekim Buenos Aires prawosławni zorganizowali Forum poświęcone współczesnym formom niewolnictwa. W swoim przesłaniu do jego uczestników papież Franciszek pisał między innymi o współczesnych formach niewolnictwa.  „Niewolnictwo nie jest rzeczą z przeszłości” – przypomniał. „To praktyka, która ma głębokie korzenie i wyraża się także dziś w wielu różnych formach: handel ludźmi, wykorzystywanie ludzi przez wprowadzanie ich w długi, wykorzystywanie dzieci, wykorzystywanie seksualne czy przymusowe prace domowe to tylko niektóre z nich”.

Trochę zaskakujące, prawda? To, że wśród różnych form owego niewolnictwa Papież wymienił także wykorzystywanie ludzi przez wprowadzanie ich w długi. Bo chyba najczęściej w tych kategoriach na sprawę nie patrzymy. Tymczasem.... Papież pewnie miał na myśli jakieś skrajne przypadki. Np. sytuację, w której zatrudnia się na czarno pracownika, płaci mu się marnie i jeszcze odtrąca od tego zarobku różne kwoty za poniesione koszta: za nocleg w jakiejś norze jak za dobry hotel, za byle jakie jedzenie tyle, ile w porządnej w restauracji, dorzucając jeszcze różne inne koszta, i sprawiając, że człowiek chcąc to wszystko odpracować pracuje praktycznie za darmo. Łatwo tak wykorzystywać zwłaszcza imigrantów. Czy nie jest jednak też tak, że metodą „na dług” można też czynić niewolnikami w znacznie bardziej wyrafinowany sposób?

Myślę na przykład o lichwiarskich procentach za pożyczkę. No wiadomo, człowiek nie musi się na coś takiego zgadzać. Ale jeśli jest nierozsądny i da się nabrać? Wolności osobistej raczej nikt nie jest w stanie w ten sposób zabrać, ale sprawić, że resztę życia dłużnik spędzi gdzieś pod mostem już tak. Istotne też jest, że człowiek mający do spłacenia jakiś wielki dług jest bardziej podatny na naciski w miejscu swojej pracy. Z młotkiem nad głową w postaci lęku przed konsekwencjami utraty pracy zrobi rzeczy, których normalnie by nie zrobił.

A czemu właściwie odnosić to tylko do sytuacji jednostek? Czy nie jest tak, że całe państwa stają się przez długi zakładnikami tych, którzy im pożyczyli? Wielkich banków, bogatych krajów...

I myślę zaraz o sporze Polski z Unią Europejską odnośnie do praworządności. Nie rozstrzygając w sprawie meritum tego sporu, niesmakiem napawa mnie sytuacja, gdy zasady, o które wcześniej pokruszono niejedną kopię, w obliczu perspektywy obcięcia funduszy dla Polski nagle przestają być istotne. Cóż...