Rewelacyjny strażak z Polski przebojem wdarł się do finału Golden Trail Series

Wojciech Teister

dodane 26.09.2018 14:33

Bartłomiej Przedwojewski opowiada nam o swojej przygodzie z elitarnym cyklem biegów i ambitnych planach na finał w RPA.

Rewelacyjny strażak z Polski przebojem wdarł się do finału Golden Trail Series Fotoiosu photography Bartłomiej Przedwojewski na finiszu Zegamy

Tak jak festiwal UTMB wokół masywu Mont Blanc można prestiżem porównać do mundialu biegów górskich, tak cykl Golden Trail Series to odpowiednik Ligi Mistrzów w tej niezwykle widowiskowej dyscyplinie sportu. Golden Trail Series to cykl 6 biegów trailowych, które gromadzą ścisłą elitę biegaczy terenowych z całego świata. Zasady są proste: podczas pierwszych pięciu biegów zawodnicy i zawodniczki rywalizują o jak najlepsze miejsca. Poszczególne lokaty są punktowane. W klasyfikacji po tym etapie liczy się suma punktów z trzech najlepszych startów. 10 najwyżej sklasyfikowanych zawodników i 10 najlepszych zawodniczek otrzymują zaproszenie na wielki finał, który będzie rozegrany 20 października w RPA. 

Co ciekawe, choć wszystkie zawody w cyklu to biegi górskie, to każdy z nich ma inną specyfikę. Są trasy sprawdzające przede wszystkim umiejętność biegania na dużych wysokościach, trasy wybitnie techniczne czy takie, które pozwalają rozwinąć skrzydła zawodnikom bardziej szybkim niż wytrzymałym. W  cyklu znalazły  się takie biegi jak Zegama Aizkorri (w kraju Basków w Hiszpanii), Marathon du Mont Blanc (Chamonix we Francji), wyścig Sierre-Zinal (Alpy Szwajcarskie), Pikes Peak Marathon (USA), Ringod Steall Skyrace (Szkocja) oraz wielki finał The Otter Trail (RPA). 

Bratłomiej Przedwojewski (Salomon Polska) - pracujący na co dzień jako strażak w jednej z wrocławskich jednostek Państwowej Straży Pożarnej już w zeszłym sezonie dał się poznać jako objawienie biegów górskich na arenie krajowej. Wygrał w rewelacyjnym stylu m.in. mistrzostwa Polski w skyrunningu na niezwykle trudnej technicznie trasie zakopiańskiego Biegu Marduły, poprawiając jednocześnie jej rekord. W tym roku spróbował swoich sił w rywalizacji z najlepszymi w ramach cyklu Golden Trail Series i znowu okazał się objawieniem sezonu. Wystartował w trzech z pięciu biegów: w kraju Basków ukończył rywalizację na trzecim miejscu zadziwiając swoim wyczynem samego Kiliana Jornet, który w tych zawodach wystąpił w roli komentatora. W Hiszpanii zdobył 88 punktów. Polak zrezygnował ze startu w Marathon du Mont Blanc, podjął natomiast walkę na szybkiej trasie wyścigu Sierre-Zinal. Tego startu jednak nie mógł  zaliczyć do udanych. W biegu najlepszy okazał się Kilian Jornet, a Bartek zajął 35 - niepunktowane - miejsce, tracąc do lidera ok 17 minut. Następnie Polak odpuścił start w Stanach Zjednoczonych, by zameldować się na starcie zawodów w Szkocji. Na trudnej technicznie trasie zobaczyliśmy Przedwojewskiego takiego, jak w Kraju Basków. Finiszował jako szósty zawodnik i zdobył 65 punktów. 

Ostatecznie, z 143 punktami udało mu się awansować do najlepszej dziesiątki cyklu i wystartuje w wielkim finale 20 października w RPA. Jest jedynym finalistą,który punktował tylko w dwóch biegach. Poprosiliśmy go o krótkie podsumowanie tegorocznych startów i plany związane z zawodami finałowymi:

Co w ogóle skłoniło Cię do podjęcia rywalizacji ze światową czołówką w Golden Trail Series?

Bartłomiej Przedwojewski: Chyba poprzedni, bardzo udany sezon na krajowym podwórku. Bardzo udany debiut w Tatrach i kilka świetnych startów sprawiło, że jednak odczuwałem pewien niedosyt i chciałem sprawdzić się o poziom wyżej, spróbować swoich sił w rywalizacji z zawodnikami, których znałem głównie z mediów i wielu z nich jest moimi sportowymi idolami. A GTS miała na celu przetestowanie całej światowej elity biegowej w 5 wyścigach.

Co najbardziej zapamiętałeś ze startów w tym cyklu?

Wszystko zapadło mi w pamięć, bo te biegi bardzo się od siebie różniły. Zegama to maraton górski z niesamowitymi rzeszami kibiców na trasie. Biegaczy dopingowało ponad 10 tysięcy fanów - to coś rzadkiego w Europie, a w Polsce taki tłum kibiców jest wręcz niespotykany. Sierre-Zinal było biegiem bardzo szybkim i rozgrywanym na dużej wysokości. Tam mi zresztą nie poszło. Z kolei ostatnie w cyklu Ring od Steall Skyrace było biegiem bardzo wymagającym technicznie. Zresztą to ten bieg dał mi awans do TOP 10.

Jakie masz założenia na start finałowy w RPA?

Ambitne! Chcę sobie odbić nieudany start w Szwajcarii. Będą wszyscy najlepsi, więc bardzo chciałbym finiszować w najlepszej piątce zawodów.

Życzymy nawet więcej!

Dziękuję!